Liczne kontrole, nakładane mandaty i powracające skargi sąsiadów na odrażający zapach nie przyniosły rezultatu. Właściciel jednej z prywatnych nieruchomości na olsztyńskim osiedlu Dajtki przez długi czas ignorował wezwania do uprzątnięcia zanieczyszczonego terenu. Sprawa wreszcie trafiła do sądu, a mężczyzna został uznany za winnego i ukarany wysokie grzywną.
Problem na osiedlu Dajtki ciągnął się od dłuższego czasu. Do Straży Miejskiej w Olsztynie regularnie wpływały zgłoszenia od okolicznych mieszkańców, których niepokoił rażący nieporządek oraz uciążliwy, nieprzyjemny zapach wydobywający się z prywatnej działki. Podczas kolejnych inspekcji, prowadzonych wspólnie z Wydziałem Środowiska Urzędu Miasta, funkcjonariusze ujawnili nie tylko nagromadzone odpady, ale również brak wymaganej prawem umowy na ich odbiór.
Mimo wielokrotnych interwencji, nakładanych mandatów karnych oraz ciągłych deklaracji ze strony właściciela, iż teren zostanie uporządkowany, stan nieruchomości nie ulegał poprawie. Właściciel ignorował ponaglenia i nie wykorzystał szansy na dobrowolne usunięcie nieprawidłowości.
Wobec bezskuteczności dotychczasowych środków i uporczywego uchylania się od obowiązków, Straż Miejska skierowała sprawę na drogę sądową. Finał postępowania okazał się dla właściciela kosztowny – sąd uznał go za winnego zarzucanych czynów i wymierzył mu karę grzywny.
Mundurowi przypominają, iż mandaty są jedynie pierwszym krokiem w egzekwowaniu prawa, a uporczywe lekceważenie nakazów prowadzi do konsekwencji wykraczających poza zwykłe grzywny nakładane przez funkcjonariuszy. Utrzymanie czystości i porządku na własnej posesji to nie kwestia wyboru czy estetyki, ale prawny obowiązek każdego właściciela nieruchomości.
źródło: Straż Miejska w Olsztynie

17 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·