Niemal w ciszy… niemal

2 godzin temu

Wczoraj minęło 16 lat od tragedii. Od tragedii, w której w jednej chwili zginęło 96 osób – w tym Prezydent Lech Kaczyński z Małżonką, dowódcy Wojska Polskiego, posłowie, duchowni, osoby zasłużone dla Ojczyzny. To był moment, w którym czas się zatrzymał. Mogliśmy się zjednoczyć, a jednak tylko bardziej się podzieliliśmy.

Podzieliła nas katastrofa, poszukiwanie winnych, polityka. Podzielił nas choćby pomnik ofiar. Schody z alfabetycznie ułożoną listę ofiar katastrofy. Na boku prosty i mówiący wszystko napis: “Pamięci ofiar tragedii smoleńskiej. 10 kwietnia 2010”.

Mijają kolejne lata, spory nieco przycichły – i bardzo dobrze. Wczorajszy dzień nie był już tak “hałaśliwy” jak zwykle. Powoli zaczynamy myśleć o ludziach, a nie polityce. Powoli. Jednak dostrzegam te zmiany. Od samego początku twierdzę, iż ofiary i ich rodziny zasługuję na spokój, ciszę, szacunek i zwykłą ludzką pamięć. Może za parę lat, może w dwudziestą rocznicę zapomnimy o tym co nas podzieliło i skupimy się na ludziach, którzy stracili życie.

Zatrzymałem się pod warszawskim pomnikiem, zamyśliłem, przeczytałem wszystkie nazwiska na liście, wspomniałem ostatnie spotkanie z Krystyną Bochenek, którą znałem osobiście. Oni wszyscy odeszli, świat pędzi dalej, nie oglądając się za siebie. Ale pamiętamy.

Dziś ta pamięć i szacunek są najważniejsze.

Idź do oryginalnego materiału