Miała wyjść z domu tylko na chwilę. Już nigdy nie wróciła. Oskarżony o brutalne zabójstwo 16-latki stanie przed płockim sądem

1 godzina temu

23 kwietnia 2025 roku, 16-letnia Maja wyszła z domu, by spotkać się ze swoim dawnym kolegą Bartoszem G. Jak przekazała swojej kuzynce, miało nie być jej tylko chwilę. Niestety, nastolatka już nigdy nie wróciła.

Poszukiwania zaginionej trwały tydzień. Zwłoki odnaleziono w zaroślach w pobliżu torów kolejowych.

Krótko po zabójstwie, 18-latek wyjechał na wymianę uczniowską do Grecji, skąd sprowadzono go do Polski w grudniu. W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Postępowanie wobec podejrzanego o zabójstwo Mai z Mławy zakończone. Bartosz G. niedługo stanie przed sądem

13 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Płocku poinformowała o zakończeniu śledztwa i skierowaniu aktu oskarżenia do sądu.

Bartosz G. przez cały ten czas przebywał w tymczasowym areszcie. Poddano go również 4-tygodniowej obserwacji psychiatrycznej, której wyniki poznaliśmy w czerwcu.

- Zespół składający się z pięciu ekspertów - trzech psychiatrów i dwóch psychologów - uznał, iż nie ma podstaw do kwestionowania poczytalności. Podejrzany mógł rozpoznać znaczenie czynu, którego się dopuszcza i pokierować swoim postępowaniem - mówił wówczas w rozmowie z Portalem Płock prok. Bartosz Maliszewski.

Łącznie w sprawie przesłuchano 20 świadków i zasięgnięto opinii 21 biegłych oraz instytutów różnych specjalności.

Proces Bartosza G. rozpocznie się 7 października o godz. 10:00 w Sądzie Okręgowym w Płocku. Oskarżonemu - ze względu na to, iż w momencie zdarzenia był niepełnoletni - grozi kara do 30 lat pozbawienia wolności.

Dotarli do nagrań z miejsca zbrodni. "Niejeden horror, który obejrzeliśmy w swoim życiu nie odbiega standardom tego zabójstwa"

Jednym z kluczowych dowodów, który wskazuje mecenas reprezentujący rodzinę zamordowanej nastolatki, mają być nagrania z kamer monitoringu zamontowanych przy warsztacie należącym do rodziców oskarżonego. Zdaniem mecenasa Wojciecha Kasprzyka, nie pozostawiają cienia wątpliwości co do tego, kto i w jaki sposób zabił.

- Niejeden horror, który żeśmy obejrzeli w swoim życiu nie odbiega standardom tego zabójstwa - mówił w reportażu dla TVN "Uwaga".

Co dokładnie udało się zarejestrować?

- Widać, iż Bartek ciągnie Maję za włosy po ziemi, od strony domu w głąb podwórka. Chłopiec ma na sobie tylko slipki. Maja jest naga, ręce ma związane plastikowymi opaskami i wygląda na kompletnie bezwładną - opisuje dziennikarz "Uwagi".

Następnie napastnik na chwilę znika z kadru, by wrócić z kijem, którym zaczyna okładać nastolatkę po głowie. Ta początkowo przytomnieje i próbuje zasłaniać się przed ciosami, jednak gdy oprawca zamienia kij na łopatę, dziewczynka nie ma już żadnych szans na obronę.

Później zwłoki Mai wkłada do kubła na śmieci i próbuje podpalić gazowym palnikiem.

Nagrania miały być na tyle drastyczne, iż jak mówił Super Expressowi mecenas Kasprzyk, z oglądających je dziewięciu osób do końca wytrwały tylko dwie.

Idź do oryginalnego materiału