Mąż Beaty Klimek przedstawia nową wersję wydarzeń. Rodzina natychmiast reaguje

12 godzin temu

Rodzina jest przekonana, iż kobieta padła ofiarą przestępstwa, a podejrzenia od początku kierowane są w stronę jej męża, Jana K., z którym była w trakcie rozwodu. Tymczasem mężczyzna zaskakuje kolejną wersją wydarzeń – tym razem sugeruje, iż zniknięcie może mieć związek z zadłużeniem i problemami finansowymi żony.

Beata Klimek była ostatni raz widziana 7 października 2024 r., kiedy odprowadzała swoje dzieci na przystanek autobusowy. Samochód kobiety został później znaleziony pod domem – to szczególnie niepokojące, ponieważ korzystała z niego niemal codziennie. Od tamtej chwili ślad po niej zaginął. Poszukiwania trwają, jednak mimo czterokrotnych przeszukań posesji i udziału psów tropiących, nie udało się odnaleźć ciała ani kluczowych dowodów.

Jan K., mąż Beaty, od początku zaprzecza, by miał jakikolwiek związek ze sprawą. Co więcej, w kolejnych miesiącach kilkakrotnie zmieniał swoje teorie dotyczące zaginięcia. Najpierw mówił o „wyjeździe do kochanka”, potem o rzekomym planie Beaty, by oddać dzieci siostrze. Teraz twierdzi, iż kluczem mogą być pieniądze.

– Dowiedziałem się, iż Niemcy zażądali zwrotu około 30 tys. zł, bo żona pobierała 500+ w Polsce, mimo iż otrzymywała już Kindergeld – mówi Jan K. w rozmowie z „Faktem”. Twierdzi, iż Beata miała przez dłuższy czas otrzymywać oba świadczenia jednocześnie, co jest niezgodne z przepisami unijnymi.

Według jego relacji, niemiecki urząd poprosił go o wskazanie osoby odpowiedzialnej za nienależne pobieranie świadczenia. Jan miał wtedy przekazać dane Beaty Klimek. Czy to możliwe, iż kobieta zniknęła w obawie przed egzekucją długu?

Co wzbudza dodatkowe kontrowersje, Jan K. nie ukrywa, iż ma nową partnerkę – Agnieszkę B., kobietę z kryminalną przeszłością. Według ustaleń „Faktu”, była ona skazana za zabójstwo pierwszego męża. Wyrok opuściła po 1,5 roku z uwagi na opiekę nad dzieckiem. Jej historia i nagła obecność u boku Jana po zaginięciu Beaty tylko potęgują domysły.

Siostrzenica zaginionej, Ola Klimek, zdecydowanie podważa słowa Jana. — Ciocia przez jakiś czas nie otrzymywała wsparcia od Jana, więc złożyła wniosek o 500+, żeby zapewnić dzieciom byt. To Jan pobierał Kindergeld i nie przekazywał pieniędzy na dzieci — mówi. Jej zdaniem nowa wersja wydarzeń to kolejna próba zrzucenia odpowiedzialności i odwrócenia uwagi od wcześniejszych wątpliwych tłumaczeń.

– Najpierw mówił o białym busie, potem o ucieczce za granicę, teraz o zadłużeniu. Te wersje wzajemnie się wykluczają – podkreśla.

Rodzina i detektywi nie ukrywają: ich zdaniem Beata Klimek nie żyje, a wszystko wskazuje na to, iż doszło do zbrodni. Detektyw Arkadiusz Andała zarzuca służbom zaniedbania i utratę kluczowych dowodów. Wskazuje również na sprzeczne zachowania Jana K., który według jego relacji podczas wizyt na posesji zachowywał się nienaturalnie obojętnie, a o żonie wypowiadał się wyłącznie w negatywny sposób.

Czy tajemnica zaginięcia Beaty Klimek kiedykolwiek zostanie rozwiązana? Zmienne wersje, plotki i brak konkretnych przełomów utrudniają dochodzenie. Rodzina nie ustaje w walce o prawdę, a każda nowa teoria stawia więcej pytań niż odpowiedzi. Jedno jest pewne – ta sprawa to nie tylko dramat jednej kobiety, ale bolesna przestroga, iż milczenie i chaos mogą pogrzebać sprawiedliwość na długo.

Idź do oryginalnego materiału