ierowca księdza wyprzedzał w niedozwolonym miejscu i dostał mandat – choćby taki z pozoru niewinny szczegół może mieć znaczenie w sprawie brutalnego zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki w 1984 r. W sieci pojawiła się informacja, iż kapelan Solidarności w dniu porwania został zatrzymany w Płocku. Sporo wysiłku kosztowało Portal Płock ustalenie, gdzie dokładnie kierowca ks. Jerzego został ukarany za nieprawidłową jazdę. Odwiedziliśmy też tajemniczy bunkier w lesie kazuńskim.
Na początek słowo wprowadzenia. Być może nie każdy bowiem wie, iż oficjalna sekwencja zdarzeń z października 1984 r. została poważnie podważona i dziś chyba każdy, kto choć trochę interesuje się tą najbardziej wstrząsającą historią lat 80., wie, iż w sprawie morderstwa ks. Jerzego może nie zgadzać się ani data, ani miejsce. Od lat toczy się śledztwo w tej sprawie.
Jedną z najbardziej zaangażowanych osób w wyjaśnienie tajemnicy morderstwa kapłana jest prokurator Andrzej Witkowski. Prowadził on śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Popiełuszki dwukrotnie. Najpierw w latach 1990-1991 w Departamencie Prokuratury Ministerstwa Sprawiedliwości, a następnie w latach 2002-2004 w Instytucie Pamięci Narodowej.
Co odkrył prokurator?
Otóż jego ustalenia dla wielu osób mogą brzmieć sensacyjnie. Prokurator udowadnia bowiem, iż ks. Popiełuszko nie zginął 19 października, ale 25 października i nie na tamie we Włocławku, ale w bunkrze wojskowym w Kazuniu. Nie zamordowali go również skazani w głośnym procesie, choć mieli w tym znaczący udział.
Przypomnijmy: oficjalna wersja dotycząca przebiegu wydarzeń, przyjęta przez Sąd Wojewódzki w Toruniu w latach 80. na podstawie zeznań oskarżonych funkcjonariuszy MSW - Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękali i Waldemara Chmielewskiego, głosi, iż ci trzej funkcjonariusze uprowadzili ks. Popiełuszkę 19 października 1984 r. w Górsku, skatowali, związali, umieścili w bagażniku samochodu i tego samego dnia wrzucili do Wisły na tamie we Włocławku.
Od lat to właśnie 19 października oficjalnie obchodzony jest jako dzień śmierci księdza Jerzego. Tymczasem zdaniem prokuratora Witkowskiego w tej wersji zdarzeń nie zgadza się tak wiele, iż oficjalna wersja staje się adekwatnie nie do obrony…
Zginął w bunkrze i był dwa razy wyławiany z Wisły?
Witkowski przedstawia mocne dowody wskazujące, iż po uprowadzeniu przez trzech funkcjonariuszy, do którego faktycznie doszło 19 października, ks. Popiełuszko został uwięziony w bunkrze wojskowym w lesie kazuńskim przez Wojskowe Służby Wewnętrzne, a następnie został zamordowany 25 października.
Prokurator przekonuje, iż zwłoki zamordowanego księdza wrzucono do Wisły, ale wyławiano je z rzeki… dwukrotnie. Po raz pierwszy nurkowie wydobyli ciało ks. Jerzego 26 października, następnie zostało ono przewiezione do prosektorium szpitala we Włocławku. Potem zwłoki zostały ponownie wrzucone do rzeki, by oficjalnie wyłowić je 30 października.
Prawdziwi sprawcy bezkarni?
Podważenie oficjalnej wersji zdarzeń z jesieni 1984 r. zmierza do kwestii fundamentalnej: według ustaleń prokuratora Witkowskiego, prawdziwi sprawcy tego morderstwa nigdy nie zostali ukarani…
Prokuratora Witkowskiego dwukrotnie odsuwano od śledztwa, pierwszy raz w 1991 r. po dotarciu do potencjalnych sprawców z WSW i Sztabu Generalnego Ludowego Wojska Polskiego oraz w 2004 r. tuż przed tym, gdy zamierzał postawić w stan oskarżenia gen. Czesława Kiszczaka, kierowcę Waldemara Chrostowskiego oraz płetwonurków.
Ale dzieło rozpoczęte przez Witkowskiego nie mogło się już zatrzymać. W 2008 r. dziennikarze TVN dotarli do większej liczby świadków, którzy twierdzili, iż ciało księdza wyłowiono 26 października i wyglądało ono wówczas inaczej niż na zdjęciach i filmach z oficjalnego wyłowienia cztery dni później. Również dr Leszek Pietrzak, były biegły w śledztwie IPN i członek komisji weryfikacyjnej WSI (dawniej WSW) na bazie swoich ustaleń twierdzi m.in., iż w zabójstwo zamieszane były Wojskowe Służby Wewnętrzne, gen. Czesław Kiszczak oraz gen. Wojciech Jaruzelski.
Ostatnio choćby dr Milena Kindziuk zasiadająca w Radzie ds. Społecznych Konferencji Episkopatu Polski, znana autorka biografii ks. Jerzego, badająca również włoskie objawienia i cuda za wstawiennictwem kapłana, kiedyś zwolenniczka wersji toruńskiej zaczęła głosić konieczność rewizji oficjalnej peerelowskiej wersji zbrodni.
Jednak ustalenia prokuratora Witkowskiego, dr Pietrzaka czy niektórych dziennikarzy śledczych do dziś są przedmiotem głębokich sporów wśród historyków i publicystów badających dzieje PRL i są traktowane jako hipotezy niepoparte jednoznacznymi dowodami procesowymi. Natomiast postępowanie prokuratorskie w IPN ciągnie się w nieskończoność, a szereg dowodów objętych jest przez cały czas tajemnicą śledztwa. Do tego jeszcze główni inspiratorzy, wykonawcy i świadkowie powoli odchodzą, fakty zacierają się w pamięci żyjących.
Czy w tej historii jest wątek płocki?
Co ma jednak do tego wszystkiego Płock? Otóż nazwa naszego miasta pojawiła się w rozmowie, którą w kawiarni Agere Contra w Warszawie przeprowadził z prokuratorem Witkowskim twórca tego miejsca i popularnego kanału o tej samej nazwie Tomasz Sztreker. Jako iż prowadzący jest z pochodzenia płocczaninem, absolwentem Małachowianki, z pewnością również jego uwagę przykuł ten fragment rozmowy, w której Witkowski tak mówił o wyjeździe ks. Jerzego z kierowcą Waldemarem Chrostowskim do Bydgoszczy rano w dniu uprowadzenia:
- Pan Waldemar Chrostowski bardzo nerwowo prowadził samochód po tej swojej wizycie w Kazuniu. Na skrzyżowaniu w… Płocku? Tak. Wyprzedzał furmankę i tam zatrzymał go patrol milicji. Zapłacił mandat 200 zł.
Zainteresowało nas, gdzie dokładnie, na jakiej ulicy w Płocku milicja zatrzymała ks. Jerzego Popiełuszkę jadącego ze swoim kierowcą volkswagenem golfem z Warszawy do Bydgoszczy, gdzie na zaproszenie proboszcza parafii Świętych Polskich Braci Męczenników na Wyżynach miał odprawić swoją ostatnią mszę św. za Ojczyznę, po której w drodze powrotnej w miejscowości Górsk przed Toruniem został uprowadzony.
Co jest w aktach IPN?
Aby ustalić ten szczegół, zwróciliśmy się do rzecznika prasowego Instytutu Pamięci Narodowej dr Rafała Kościańskiego, który postanowił przekazać sprawę do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku. niedługo otrzymaliśmy pismo od prowadzącego wciąż trwające śledztwo obejmujące zabójstwo duchownego, prokuratora Mieczysława Góry , który poinformował nas, iż przekazuje sprawę do Archiwum Delegatury IPN w Bydgoszczy w celu udzielenia odpowiedzi.
W końcu nadeszła odpowiedź, tym razem z Oddziałowego Archiwum Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w… Łodzi, które udzieliło nam dostępu do akt o sygnaturze Ds 4/84/S ze śledztwa prokuratorskiego w 1994 r. poprzedzającego proces toruński. W tomie X znajdują się zeznania Waldemara Chrostowskiego z sześciu przesłuchań w dniach 20, 21, 23 października oraz 26 i 30 listopada 1994 r. wraz ze stenogramami nagrań na taśmach magnetofonowych.
Co pamięta kierowca księdza?
W dniu 20.10.1984 r. o godz. 11.50 Waldemar Chrostowski zeznał:
- „W czasie jazdy z Warszawy do Bydgoszczy zapłaciłem mandat za wyprzedzanie ciągnika na skrzyżowaniu. W województwie płockim. Taka droga na Płock leci za skrzyżowaniem. Jednak nie wiem, w jakiej to było miejscowości. Mandat ten posiadam przy sobie. [Świadek pokazuje mandat karny nr P 0536332 na 200 zł zaopatrzony okrągłą pieczęcią z godłem państwowym i napisem w otoku Urząd Wojewódzki w Płocku. Mandat zwrócono świadkowi]”.
Natomiast już następnego dnia, 21.10, Waldemar Chrostowski przypomniał sobie miejscowość, bo o godz. 21:10 zeznał:
- „Pamiętam, iż jechaliśmy przez Płońsk, krzyżówkę z drogą prowadzącą do Płocka […] W Kazuniu Wisłę przejeżdżałem i następny most Narew”.
Okazuje się więc, iż nie Płock, a Płońsk na trasie Warszawa- Bydgoszcz, dzisiejszej S7 i DK10. W wywiadzie wkradło się przejęzyczenie, zresztą z tonu głosu rozmówcy na nagraniu można wywnioskować, iż nie był przekonany, czy w sprawie akurat nazwy miejscowości nie zawiodła go pamięć.
Rośnie liczba osób odwiedzających zakazany bunkier
Z naszych ustaleń wynika więc, iż nie ma płockiego wątku w historii porwania ks. Popiełuszki.
Jedno jest pewne: badanie historii brutalnego morderstwa kapelana Solidarności nie zakończyło się wraz z procesem toruńskim. A choć rocznicę śmierci ks. Jerzego obchodzi się oficjalnie 19 października, rośnie grupa osób, które kilka dni później czczą jego pamięć i nie na tamie we Włocławku, ale w bunkrze w Kampinoskim Parku Narodowym na terenie Prochowni Generała Zajączka 70 km od Płocka przy drodze wojewódzkiej nr 575 łączącej Płock z Kazuniem Nowym. Opuszczone miejsce odwiedza coraz więcej osób, dla których bł. ks. Jerzy Popiełuszko jest męczennikiem za wiarę, obrońcą ludzkiej godności oraz symbolem walki o wolność w myśl zasady „Zło dobrem zwyciężaj".
W ostatnich dniach dyrekcja parku wydała komunikat, w którym pisze: „W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami dotyczących możliwości organizacji wydarzeń związanych z upamiętnieniem bł. ks. Jerzego Popiełuszki na terenie Prochowni Generała Zajączka, położonej w obwodzie ochronnym Rybitew, Kampinoski Park Narodowy informuje, iż teren ten nie jest udostępniony do zwiedzania i obowiązuje na nim zakaz wstępu. Park nie wyrażał i nie wyraża zgody na organizację na tym terenie jakichkolwiek zgromadzeń lub indywidualnych wizyt”.
W odpowiedzi na komunikat KPN prowadzący w mediach społecznościowych profil „Bunkier Popiełuszki” zamieścił wpis: „Szanowna Dyrekcjo Kampinoskiego Parku Narodowego, Szanowni Państwo. W związku z wydanym i opublikowanym przez Park stanowiskiem, informuję i dementuję, bym to ja organizował jakiekolwiek uroczystości na terenie Parku. […] Ze względu na stanowisko Parku, które rozumiem i szanuję, przeniosłem uroczystość na mój prywatny teren, poza Parkiem Narodowym.”
Komunikat w kwietniu br. opublikowała również Archidiecezja Warszawska, w którym czytamy m.in.
- „W związku z pojawiającą się praktyką nawiedzania miejsca rzekomego przetrzymywania Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki w Kazuniu, Kuria Archidiecezji Warszawskiej przypomina, iż adekwatnym miejscem kultu Błogosławionego na terenie Archidiecezji Warszawskiej jest kościół św. Stanisława Kostki w Warszawie, na Żoliborzu”.
Ks. Jerzy Popiełuszko był wikariuszem w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Po powstaniu Solidarności stał się jej duchowym przywódcą. Od kwietnia 1982 r. odprawiał msze św. w intencji ojczyzny, gromadzące tłumy wiernych. Jego pogrzeb 3 listopada 1984 r. w obecności około miliona osób był potężną, pokojową manifestacją religijno-patriotyczną, będącą wyrazem sprzeciwu wobec terroru państwa komunistycznego. Papież Benedykt XVI w 2010 r. ogłosił duchownego błogosławionym, w tej chwili toczy się proces kanonizacyjny.














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·