Lekarz sygnalista w prokuraturze. Nie przyszedł sam

1 godzina temu

Emil Jędrzejewski stawił się w poniedziałek na przesłuchanie w sprawie nieprawidłowości, do których miało dochodzić w Szpitalu Południowym. To drugie przesłuchanie lekarza - wcześniej był bez pełnomocnika i nie odpowiedział na pytania śledczych. Tym razem pojawił się wraz z radcą prawnym Tomaszem Jendrasiakiem.

PAP/Paweł Supernak
Emil Jędrzejewski stawił się w prokuraturze

Poprzednie przesłuchanie Emila Jędrzejewskiego odbyło się w środę 24 czerwca. Lekarz został wezwany do prokuratury po słowach wypowiedzianych poprzedniego wieczoru w Kanale Zero. Podczas programu stwierdził m.in. iż w Szpitalu Południowym, gdzie pełnił w przeszłości funkcję ordynatora oddziału chirurgii "giną ludzie, bo ktoś się uczy".

Chirurg dodał wtedy, iż dochodziło do sytuacji, kiedy pacjenci byli odnajdywani po kilku godzinach martwi np. w toalecie i wykonywano im tomografię. - Żeby coś markować, robić dokumentację. O tym wie cały szpital, ale nikt nic nie robi - mówił.

Na poniedziałkowe przesłuchanie Jędrzejewski stawił się wraz z pełnomocnikiem radcą prawnym Tomaszem Jendrasiakiem.

Dr Jędrzejewski w prokuraturze. Stawił się wraz z pełnomocnikiem

- Świadek zakomunikował, iż nie chce zeznawać bez udziału pełnomocnika. Poinformował iż nie udało mu się do chwili obecnej ustanowić pełnomocnika - powiedział po pierwszym przesłuchaniu Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Rzecznik dodał, iż lekarz złożył krótkie oświadczenie.

ZOBACZ: Awantura w Polsat News o szpital. Bosak: Nie będę stał jak łajza

- Wnosił o odroczenie terminu przesłuchania. Prokuratorzy referenci obu postępowań, którzy brali udział w przesłuchaniu, poinformowali świadka, iż nie jest możliwe przełożenie tego terminu, biorąc pod uwagę iż świadek jest osobą, która posiada istotne informacje dotyczące dwóch postępowań, co komunikował wczoraj w godzinach wieczornych w nagraniu jednego z programów telewizyjnych - tłumaczył prok. Skiba.

Afera szpitalna - zarobki Kacprzyka i "salonik VIP"

- Prokuratorzy zadali świadkowi kilkadziesiąt pytań dotyczących postępowania, które jest prowadzone w tutejszej prokuraturze. Świadek każde z pytań skwitował milczeniem - wyjaśnił rzecznik.

ZOBACZ: "Posunął się za daleko", "popełnił błąd". Byli premierzy o działaniach Tuska

Afera w Szpitalu Południowym rozpoczęła się od publikacji portalu Zero.pl. Według doniesień Dawid Kacprzyk, były już radny Koalicji Obywatelskiej, jako koordynator SOR-u miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł i przepracować w placówce 3976 godzin w ciągu roku.


W kolejnych dniach pojawiły się też doniesienia o "saloniku VIP" w publicznym szpitalu, w którym bez kolejki miały być udzielane świadczenia medyczne politykom KO i ich bliskim. W sprawach związanych ze Szpitalem Południowym wszczęto śledztwa, w placówce realizowane są też kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia.

WIDEO: Umowy Szpitala Południowego poza rejestrem. "Dlaczego takie wyróżnienie?"
Idź do oryginalnego materiału