Kulturalne towarzystwo. Co gra w duszy poety?

6 godzin temu
Wokół nas gęsty, leniwy zapach świeżo parzonej, mocnej kawy. Siedzimy w starachowickiej kawiarni "Słoń w Kafce" – ulubionym schronieniu tutejszego koła literackiego. Za oknem popołudniowe światło kładzie się miękko na stolikach, a w powietrzu wibruje ta specyficzna, rzadka dzisiaj cisza, w której słowa zaczynają ważyć więcej. Naprzeciwko mnie siedzi Piotr Kominek: poeta, prawnik zajmujący się aksjologią i filozofią, człowiek, który od urodzenia oddycha powietrzem Starachowic. Na stoliku obok filiżanek leży jego najnowszy tomik "Rozstania", zilustrowany przez siostrzenicę Janę. Zanim padną pierwsze słowa, Piotr patrzy przez okno, jakby kadrował rzeczywistość) Ewelina Jamka: Mówi się, iż wiersz ma w sobie coś z migawki aparatu - bezwzględnie unieruchamia czas. Gdy patrzysz na świat, co najczęściej zmusza Cię do naciśnięcia spustu tej poetyckiej migawki? Jedno rzucone w tłumie słowo, powracające wspomnienie, czy może twarz człowieka, który siada obok?

Piotr Kominek: Wiersz, podobnie jak zdjęcie fotograficzne, jest jakimś sposobem zatrzymania chwili. Poezja jest często sposobem uchwycenia tego, co jest niewidzialne i nieistniejące. Inspiracją do pisania wierszy jest dla mnie najczęściej jesień, której poświęciłem wiele swoich utworów. Impulsem do pisania jest wtedy zapach powietrza, spadające z drzewa liście, spacer w parku, ale także słowo, opowieść innego człowieka. Można powiedzieć filozoficznie, iż spotkanie, podczas którego dochodzi do poznania kogoś innego. Jego opowieść o swoim życiu także jest bodźcem do pisania wierszy. Mam taki wiersz – "Maleńka miłość", który powstał na po
Idź do oryginalnego materiału