Dziennik osobisty, 12 marca Dwa dni temu wszystko się zmieniło. Po powrocie z pracy, tak jak zwykle, marzyłem tylko o tym, żeby usiąść na kanapie z Żywcem w dłoni i obejrzeć mecz Legii Warszawa. Nie zamierzałem kąpać dzieci, ani kłaść ich spać, choć wrzeszczały wniebogłosy. Chciałem świętego spokoju. Tego wieczoru jednak cały mój świat runął. […]