Jest drugie dno strzelaniny w Wielkopolsce. Chodzi o transport marihuany z Hiszpanii wartej ponad 6 milionów

5 godzin temu

Do strzelaniny doszło w listopadzie 2025 r. przed posesją w Smogorzewie (gm. Piaski). Śledczy ustalili, iż przed domem rusznikarza przejechały, z niedużą prędkością, w kolumnie, cztery pojazdy. W jednym z tych samochodów znajdowali się czterej pokrzywdzeni.

https://gostynska.pl/wiadomosci/nowe-fakty-w-sprawie-nocnej-strzelaniny-podejrzany-o-usilowanie-zabojstwa-szybko-z-aresztu-nie-wyjdzie-jeden-watek-sprawy-umorzono/IXl8wFDe5g9l3XXeELJh

- Po przejechaniu przed domem oskarżonego, pojazdy zawróciły w pobliskim lesie i ponownie skierowały się do zabudowań Łukasza W. Mężczyzna w tym samym czasie wsiadł do swojego samochodu i zaparkował go przed swoją posesją - przedstawiał okoliczności prokurator, Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Z jednego z nich wysiadł mężczyzna, po chwili zaczął się kłócić z rusznikarzem, ten sięgnął po broń. Łącznie oddał 14 strzałów. Pod domem i potem, w trakcie pościgu za jednym z samochodów, który Łukasz W. zepchnął do rowu, ranne zostały dwie osoby. Śledczy wiedzieli, iż przed domem rusznikarza było więcej osób, jednak ich personalia nie były znane.

W połowie kwietnia Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła komunikat, w którym podała, iż zakończono śledztwo w sprawie rusznikarza z Wielkopolski. 43-letni Łukasz W. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa czterech osób. Nie przyznawał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Podczas przesłuchania wskazywał, iż żałuje tego co się wydarzyło i chciałby cofnąć czas, ponieważ działał pod wpływem dużych emocji.

https://gostynska.pl/wiadomosci/dozywocie-za-probe-zastrzelenia-4-osob-jest-akt-oskarzenia-dla-lukasza-w/4kQlwhRkn5FpPwaFFCfz

Prokuratura planowala rozpocząć proces w lipcu, pierwszą rozprawę wyznaczono dokładnie na dzień 20 lipca. Do niej jednak nie doszło, gdyż oskarżony zmienił obrońców.

- Sprawa oskarżonego o usiłowanie zabójstwa czterech osób nie rozpoczęła się z przyczyn formalnych. Oskarżony ma nowego obrońcę, który musi i ma czas, aby zapoznać się z materiałem dowodowym, który przedstawił prokurator sądowi - informuje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Okoliczności dotyczące strzelaniny od samego początku wyglądały zagadkowo. Podczas przesłuchania tuż po zdarzeniu, przedsiębiorca przyznał się do użycia broni, na którą miał pozowlenie, ale wyjaśniał, iż czuł się zagrożony. Twierdził, iż działał w obronie koniecznej przed mężczyznami, którzy podjechali pod jego posesję. Strzały miał oddawać "w górę i w nogi”. Twierdził też, iż nie znał osób obecnych przy zdarzeniu, nie miał pojęcia, dlaczego zjawili się na posesji. Jednak ruszył za nimi w pościg samochodem, oddając strzały zranił w sumie 4 osoby. Ostatecznie linia obrony, ktorą przyjął rusznikarz nie została potwierdzona żadnymi dowodami. Osoby pokrzywdzone również twierdziły, iż nie znają rusznikarza, zjawili się przed domem przypadkowo, przejeżdżając przez wieś i zostali zaskoczeni agresywnym zachowaniem rusznikarza. Śledczy, analizując i sprawdzając wątki z relacji wlaściciela posesji w Smogorzewie ustalili jednak, iż było to kłamstwo.

Jakieś relacje ich łączyły, co wynika przede wszystkim z aktu oskarżenia w tej drugiej sprawie dotyczącej przemytu narkotyków - przekazuje Łukasz Wawrzyniak.

Ustalono bowiem, iż sprawa ma drugie dno i wiadomo, iż poznańska prokuratura okręgowa zakończyła w sumie dwa śledztwa, dotyczące przebiegu tajemniczej strzelaniny w Wielkopolsce i jej przyczyn. Rusznikarz ze Smogorzewa miał pokłócić się z „intruzami”, którzy w listopadzie pojawili się przed jego domem, o transport znacznej ilości narkotyków. jeżeli chodzi o drugie śledztwo prokuratura oskarżyła o przemyt narkotyków samego rusznikarza (czyli to jego drugi proces), jednego z mężczyzn, do których strzelał (poszkodowanego) oraz jeszcze pięć innych osób.

- Prokuratura okręgowa skierowała w lipcu akt oskarżenia przeciwko 7 osobom - w tej grupie oskarżonych jest jedna z osób, która ma status osoby pokrzywdzonej, w poprzednie sprawie - też zakończonej aktem oskarżenia i dotyczącej czterokrotnego usiłowania zabójstwa. Ta sprawa, która teraz znalazła się w sądzie okręgowym dotyczy przemytu znacznych ilości marihuany z Hiszpanii. Chodzi o 300 kg tego narkotyku - wyjaśnia prokurator Łukasz Wawrzyniak.

Jak mówi prokurator Wawrzyniak, duży ładunek marihuany tak naprawdę w Polsce "był przejazdem". Nasz kraj był tylko przystankiem a nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, iż marihuana miała prawdopodobnie dotrzeć do Finlandii.

- Polska była krajem tranzytowym. Czarnorynkowa wartość ładunku wynosi ponad 6 milionów złotych - mówi Łukasz Wawrzyniak.

Procesy, zarówno w sprawie samej strzelaniny, jak i jej narkotykowych motywów, mają dopiero rozpocząć się w sądzie. W sprawie oskarżenia Łukasza W. o usiłowanie zabójstwa 4 osób rozprawę zaplanowano na 10 września.

Dla dobra obu postępowań na tym etapie nie udzielamy bardziej szczegółowych informacji - przekazuje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jak podaje witryna onet.pl rusznikarz, oprócz legalnej działalności związanej z obrotem bronią, rzekomo zainwestował swoje pieniądze w sprowadzanie narkotyków do Polski, a w tym interesie miał współpracować z ludźmi z półświadka. Ogromny transport marihuany z Bałkanów do Polski, w który miał być zamieszany rusznikarz, po drodze gdzieś miał zaginąć, jednak Łuksz W. prawdopodobnie podejrzewał, iż współpracownicy od nielegalnych interesów oszukali go. Obecni w Smogorzewie "intruzi", zgodnie z informacjami onet.pl, to zmontowana ekipa z półświadka, która miała go nastraszyć i zmusić, żeby "odpuścił temat".

Idź do oryginalnego materiału