Przyszła na cmentarz w Czernicy i przeżyła szok. Pomnik dziadków pani Marty przechyla się i grozi zawaleniem. Kobieta wini urzędników, którzy mieli zezwolić, by tuż obok jej rodzinnego grobu pochowano inną osobę. Ciało złożono tak blisko, iż sąsiedni nagrobek zaczął się zapadać. Materiał "Interwencji".
Grób zaczął się zapadać, drugi grozi zawaleniem. Szokujący widok na cmentarzu

1 marca pani Marta ze wsi Czernica nieopodal Jeleniej Góry udała się na cmentarz, na grób swoich dziadków. To, co tam zobaczyła ją zszokowało. - Rano poszliśmy z mężem na cmentarz i okazało się, iż pomnik moich dziadków został uszkodzony. Grób zaczął się przechylać na prawą stronę, ponieważ między jednym grobem, a drugim nie było choćby pięciu centymetrów odległości - opowiada Marta Marciniak.
- Okazało się, iż grób przewrócony leży – dodaje jej mąż Maciej. Małżeństwo wezwało policję.
Uszkodzony grób, tuż obok stanął kolejny. "Wójt obiecał"
- Przyjechali, sporządzili notatkę służbową, byli bardzo zdziwieni, iż doszło do takiego zaniedbania, nie wiem. Następnego dnia w poniedziałek byłam już w gminie, przedstawiłam film, przedstawiłam zdjęcia. Pan wójt obiecał mi, iż sprawa zostanie załatwiona i naprawiona - podkreśla pani Marta.
- To są groby moich rodziców. Byłam szokowana, jak to zobaczyłam. Jak można wydać taką decyzję. Myślałam, iż cmentarz to jest miejsce szacunku, spokoju – komentuje Wanda Ostrouch, matka pani Marty. Państwo Marciniakowie za tę sytuację obwiniają urzędników gminnych. Mieli oni wydać zgodę na pochówek zbyt blisko grobu dziadków.
ZOBACZ: Nowe osiedle bez odwodnienia. Mieszkańcy sami wynoszą wodę wiadrami
- To się zaczęło od gminy, która wyraziła zgodę na pochówek. Wójt ze zdjęć wywnioskował, iż chyba to jest nic takiego, bo powiedział, iż będzie wizja lokalna, przyjedzie i zobaczy, co można z tym zrobić. Były dwie wizje, z których nic nie wynikało. Na pierwszej wizji nie było mnie, był mąż, była zastępca wójta i była rodzina osoby zmarłej. Z tego, co mi powiedział mąż, zakład pogrzebowy, który też uczestniczył w tym spotkaniu, powiedział, iż może podsypać ziemią i tyle - opowiada Marta Marciniak.
- To, żeby ten nagrobek z powrotem ustawić, ten, który jest niby przechylony, to jest żaden problem. Mimo iż on był kilka razy, jak pan stwierdził, naprawiany już wcześniej. Widocznie coś tam w nim jest nie tak. Pół godziny i on jest z powrotem w takim stanie - mówił reporterom "Interwencji" pracownik zakładu pogrzebowego.
Ekshumacja przez bliskość grobów. "Będę chodził po pochowanym"
- Nie mam możliwości poprawienia grobu moich dziadków, ponieważ jest za bliskie sąsiedztwo. Za każdym razem, jak będzie przyjeżdżało kamieniarstwo i będzie chciało naprawić pomnik, to za każdym razem będzie się on zawalał – twierdzi Marta Marciniak.
Według Macieja Marciniaka konieczna będzie ekshumacja i przesunięcie ciała leżącego obok pana Kazimierza.
- Gość, który wykonał tą usługę, zaproponował, iż przesunie pomnik naszych dziadków. Ale jeżeli przesuniemy pomnik naszych dziadków, to będę chodził po swoich dziadkach i po Kaziu. Nie ma żadnej odległości między grobami. Grób jest wykopany zaraz przy samym pomniku, ciało przy ciele. Tylko teraz oni sobie zrobili tak, iż zniszczyli swój grób. Jak się sprawa rozkręciła, to wybrali kostkę u siebie przy grobie i skrzynkę przesunęli do swojego grobu. Ale to nic nie zmienia, bo nasz pomnik się dalej zapada i będzie się zapadać. A ja dalej będę chodził po pochowanym - tłumaczy.
ZOBACZ: Warsztat lakierniczy za oknem, właściciel "tworzy sztukę". Problem trwa od lat
Pani Marta zgłosiła sprawę do prokuratury. Jednak ta odmówiła zajęcia się problemem. - Prokurator stwierdził, iż warunki atmosferyczne, deszcz, spowodowały zawalenie się pomnika – opowiada. Dziennikarze próbowali porozmawiać z siostrą mężczyzny pochowanego obok zapadającego się grobu. Odmówiła komentarza.
- Teraz jesteśmy narażeni na ogromne koszty. Rozmawialiśmy z kamieniarzem. To nie, iż on przyjedzie dziś, naprawi i będzie okej, ale iż to trzeba sukcesywnie naprawiać, póki te zwłoki się nie rozłożą. I dodał kamieniarz, iż jak pęknie płyta, to do widzenia, trzeba stawiać nowy pomnik. Dlaczego ja przez cudze błędy i decyzje mam ponosić takie ogromne koszty? – pyta Wanda Ostrouch, matka pani Marty.
Pani Marta nie chce czekać, aż nagrobek zupełnie się zawali. Ale problem polega na tym, iż żadna z instytucji, do których się zwracała, nie chce lub nie może jej pomóc. Po to żeby skutecznie rozwiązać problem, najprawdopodobniej konieczna będzie ekshumacja.
Materiał wideo "Interwencji" dostępny jest TUTAJ.


6 dni temu















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·