Czy aplikacja może być dowodem winy? ETPCz: to narusza prawo do rzetelnego procesu.
Samo korzystanie z aplikacji nie wystarczy, by trafić do więzienia – orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Wyrok z 22 lipca 2025 r. w sprawie Demirhan i inni przeciwko Turcji podważa praktykę masowych skazań na podstawie cyfrowych śladów w aplikacji ByLock.
Sprawa dotyczyła 239 obywateli tureckich skazanych na więzienie za rzekome powiązania z ruchem Hizmet kierowanym przez duchownego Fethullaha Gülena, oskarżanego przez Ankarę o inspirowanie nieudanego puczu z 2016 r. Jak wskazywali skarżący, jedynym dowodem obciążającym była domniemana aktywność w aplikacji ByLock, uznanej przez tureckie sądy za narzędzie komunikacji przeznaczone wyłącznie dla członków Hizmet.
Trybunał podkreślił, iż sądy krajowe stosowały „kategoryczne podejście”: samo stwierdzenie korzystania z ByLock wystarczało, by uznać oskarżonego za członka organizacji terrorystycznej. Takie stanowisko, ignorujące indywidualne okoliczności sprawy i realne przesłanki odpowiedzialności karnej, uznano za sprzeczne z art. 6 ust. 1 Konwencji (prawo do rzetelnego procesu) oraz art. 7 (zasada nullum crimen, nulla poena sine lege).
ByLock jako synonim winy
Tureckie sądy potraktowały technologię jak „detektor winy”. Instalacja lub używanie aplikacji stało się w praktyce wystarczającą podstawą do przypisania przynależności do „zbrojnej organizacji terrorystycznej”. Tymczasem Trybunał w Strasburgu wyraźnie podkreślił, iż korzystanie z narzędzia komunikacyjnego nie może zastąpić analizy elementów przedmiotowych i podmiotowych czynu zabronionego.
Podejście przyjęte przez Ankarę rodzi pytanie o granice dopuszczalności stosowania dowodów cyfrowych. O ile aktywność w aplikacjach szyfrowanych może wskazywać na potencjalne powiązania, to z punktu widzenia prawa karnego nie może stanowić samoistnej podstawy skazania. W przeciwnym razie odpowiedzialność karna opierałaby się nie na faktach i zamiarze sprawcy, ale na przypisanej ex post symbolice technologii.
Kontekst polityczny i fala represji
Wyrok nie jest oderwany od realiów politycznych. Po nieudanym puczu w 2016 r., w którym zginęło 250 osób, Ankara rozpoczęła bezprecedensową falę represji. Zatrzymano ponad 25 tys. osób podejrzanych o związki z ruchem Hizmet, z czego ok. 9 tys. wciąż pozostaje w areszcie.
Narrację tureckich władz wzmacniała postać samego Gülena – dawnego sojusznika prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, mieszkającego od 1999 r. w USA i zmarłego w 2024 r. To właśnie wtedy ByLock został trwale powiązany z wizerunkiem „wroga państwa”.
Problem systemowy według Strasburga
ETPCz wyraźnie wskazał, iż sprawa Demirhan i inni nie jest incydentalna. Już w 2023 r. Wielka Izba Trybunału wydała podobny wyrok w sprawie Yüksel Yalçınkaya przeciwko Turcji, zwracając uwagę na tożsame naruszenia. Strasburg mówi dziś otwarcie o „problemie systemowym”, który wymaga rozwiązania na poziomie krajowym.
Skala problemu jest porażająca. Od 2023 r. ETPCz powiadomił Turcję o 5 tys. podobnych skargach, a tysiące kolejnych pozostają nierozpoznane. Pod koniec czerwca 2025 r. aż 21 tys. wniosków z Turcji czekało na rozpatrzenie, co stanowiło 35 proc. wszystkich spraw zawisłych przed Trybunałem. Dla porównania, drugie miejsce zajmowała Rosja z 8 tys. wniosków (13,4 proc.), a trzecie Ukraina z 7,3 tys. (12,1 proc.). Dane te dowodzą, iż turecki kryzys praworządności nie ma charakteru jednostkowego, ale masowy.
Konsekwencje prawne i pytania otwarte
ETPCz, opierając się na art. 41 Konwencji,, wskazał, iż odpowiednim środkiem naprawczym jest wznowienie postępowania karnego i naprawienie szkody niemajątkowej. Nie przyznano natomiast zwrotu kosztów i odszkodowań w sprawach następczych – co można odczytać jako próbę ograniczenia fali roszczeń finansowych.
Pozostaje pytanie, czy tureckie sądy są gotowe porzucić automatyzm w orzekaniu. Czy w realiach politycznej presji i ograniczonej niezależności sądownictwa uda się wdrożyć standardy wynikające z wyroku Strasburga?
Sprawa Demirhan i inni ma wymiar uniwersalny. W dobie cyfryzacji i powszechnego korzystania z komunikatorów szyfrowanych wiele państw może ulec pokusie traktowania technologii jako dowodu „z definicji”.
Wyrok ETPCz pełni więc rolę ostrzeżenia: cyfrowe ślady mogą wspierać wymiar sprawiedliwości, ale nigdy nie mogą być jego substytutem. W przeciwnym razie technologia staje się narzędziem opresji, a nie dowodem winy.