Dziesięć lawet i policyjna eskorta w konwoju. Ostatnie zlecenie śp. Jerzego Chojnowskiego [FOTO]

mylomza.pl 1 tydzień temu
Dziesięć lawet pomocy drogowej, błysk żółtych kogutów i policyjna eskorta. Jerzy Chojnowski po raz ostatni zebrał swoją flotę, ale tym razem to nie był wyjazd do wypadku. To wyglądało trochę tak, jakby śp. Jurek – swoim zwyczajem, bez pytań i bez szukania wymówek – sam sobie wystawił to ostatnie, najważniejsze zlecenie. Zepiął pasami wszystkie lata ciężkiej roboty, odpalił silnik i ruszył w drogę, z której się już nie wraca. W sobotę pożegnały go setki ludzi. Koledzy z branży, sąsiedzi, rodzina i ci, którym kiedyś wyciągał auto z opresji w środku nocy.
Żeby pożegnać śp. Jerzego, w kaplicy św. Józefa trzeba było stać w ciasnocie, a spore grono żałobników zostało na zewnątrz. przyszedł każdy, kto go znał, a w Łomży i okolicach znał go przecież niemal każdy. Mszę odprawił ks. dr Tomasz Grala. W homilii nie było sztywnej teologii – duszpasterz mówił wprost o tym, jakim człowiekiem był Chojnowski i co po sobie zostawił.

[news:1842364]


– Ta bezinteresowna pomoc nie bierze się znikąd, ale z miłości i wartości, które nosił świętej pamięci Jerzy – mówił ksiądz Grala. – Pokaźna obecność nas wszystkich mówi bardzo wiele o mężu, tacie, dziadku. Ta obecność jest w pewnym sensie kontynuacją jego marzeń, które my teraz musimy nieść dalej.


Ksiądz wspomniał też sytuację z własnego życia – pogrzeb sprzed lat, na którym z powodu dawnych waśni rodzinnych pojawiło się ledwie sześć osób. Zderzył to z tym, co działo się w dziś na Przykoszarowej: tłumem ludzi połącz
Idź do oryginalnego materiału