Prowadzenie firmy zwykle kojarzy się z zupełnie innymi problemami niż prawo karne. Klient nie zapłacił faktury, kontrahent spóźnia się z dostawą, księgowa prosi o kolejny dokument, a urząd skarbowy chce dodatkowych wyjaśnień. Przedsiębiorca może mieć sporo powodów do stresu, ale raczej nie zakłada, iż pewnego dnia ktoś zapuka do jego drzwi z informacją, iż jest podejrzany o popełnienie przestępstwa.Tymczasem granica między zwykłym problemem w działalności gospodarczej a sprawą, która zaczyna interesować organy ścigania, nie zawsze jest dla przedsiębiorcy oczywista. Szczególnie wtedy, gdy firma działa od lat, zatrudnia pracowników, korzysta z usług księgowych i współpracuje z dziesiątkami kontrahentów. Właściciel nie musi przecież osobiście wystawiać każdej faktury, podpisywać każdego dokumentu ani sprawdzać każdej operacji wykonywanej przez pracownika. Właśnie wtedy pojawia się jedno z trudniejszych pytań o to czy przedsiębiorca może odpowiadać karnie za coś, czego sam nie zrobił.
Po pierwsze firma to nie tylko właściciel
W małej działalności wiele decyzji podejmuje bezpośrednio właściciel. W większej firmie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Za księgowość odpowiada inna osoba, sprzedażą zajmuje się dział handlowy, dokumenty przygotowują pracownicy, a część usług zostaje powierzona zewnętrznym podmiotom. Na papierze wszystko może wyglądać prawidłowo, ale problem pojawia się wtedy, gdy jedna z osób działających w imieniu firmy zaczyna przekraczać granice prawa. Może wystawić nierzetelny dokument, podpisać coś za inną osobę albo wykorzystać firmę do operacji, o których właściciel nie miał pojęcia. Samo prowadzenie działalności gospodarczej nie oznacza oczywiście automatycznej odpowiedzialności karnej za każde działanie pracownika czy kontrahenta. W prawie karnym znaczenie mają między innymi konkretne zachowanie, świadomość oraz zamiar osoby, której zarzuca się popełnienie przestępstwa. Tak więc problem polega na tym, iż ustalenie, co przedsiębiorca rzeczywiście wiedział i czego chciał, często wymaga przeanalizowania całego sposobu funkcjonowania firmy.
Zaufanie do pracownika nie zawsze wystarcza
Wyobraźmy sobie przedsiębiorcę, który od kilku lat współpracuje z tą samą osobą. Pracownik zajmuje się dokumentami, zna procedury i przez długi czas nie daje żadnych powodów do podejrzeń. Właściciel firmy podpisuje przygotowane przez niego dokumenty, bo przecież właśnie po to zatrudnił specjalistę. Po pewnym czasie okazuje się, iż część dokumentacji nie odpowiada rzeczywistemu przebiegowi transakcji. Pojawiają się pytania o faktury, przepływy pieniędzy albo rozliczenia podatkowe. Właściciel jest przekonany, iż został wprowadzony w błąd przez pracownika, ale organy prowadzące postępowanie mogą chcieć ustalić, czy rzeczywiście niczego nie wiedział, czy też powinien był zauważyć nieprawidłowości. To właśnie w tym miejscu zwykłe problemy związane z prowadzeniem firmy mogą zacząć mieć wymiar karny. Nie każda nieprawidłowość jest przestępstwem, ale nie każdą można też wyjaśnić stwierdzeniem, iż przedsiębiorca ufał pracownikowi.
Największe ryzyko to podpisywanie czegoś w ciemno
Dokumenty w biznesie często traktowane są jako formalność. Przykładowo: umowa przychodzi mailem, księgowa przesyła fakturę, pracownik przygotowuje oświadczenie, a właściciel składa podpis, ponieważ trzeba zamknąć sprawę przed końcem dnia. A tymczasem podpisanie dokumentu nie zawsze jest czynnością pozbawioną znaczenia prawnego. W określonych sytuacjach posługiwanie się nierzetelną dokumentacją albo poświadczanie nieprawdy może prowadzić do odpowiedzialności karnej. Dotyczy to również dokumentów związanych z obrotem gospodarczym. Nie oznacza to oczywiście, iż przedsiębiorca powinien samodzielnie analizować każdy dokument pod kątem wszystkich możliwych przepisów Kodeksu karnego. Pokazuje jednak, dlaczego w firmie ważne są procedury, podział odpowiedzialności i wiedza o tym, kto faktycznie podejmuje określone decyzje.
Czy można odpowiadać za cudze działania?
To jeden z powodów, dla których sprawy gospodarcze potrafią być skomplikowane. Osoba formalnie związana z firmą może twierdzić, iż nie miała świadomości przestępczego charakteru działań innych osób. Z drugiej strony prokuratura może próbować wykazać, iż jej rola była większa, niż wynikałoby to z samego stanowiska czy zakresu obowiązków. Dobrym przykładem są sytuacje, w których ktoś zgadza się, aby inna osoba prowadziła działalność gospodarczą przy wykorzystaniu jego danych albo formalnie zakłada firmę, którą w rzeczywistości zarządzają inni. Taka osoba może później tłumaczyć, iż tylko zaufała znajomemu lub członkowi rodziny i nie wiedziała, co dzieje się za kulisami. Odpowiedzialność osoby, która formalnie firmuje działalność prowadzoną przez innych, może zależeć od tego, co wiedziała, na co się godziła i jaką faktycznie rolę odegrała w całym przedsięwzięciu – pisze adwokat Ernest Mocarski. To jest istotne rozróżnienie. Prawo karne nie powinno sprowadzać się do zasady, iż osoba widniejąca w dokumentach firmy automatycznie odpowiada za wszystko, co wydarzyło się w jej ramach. Jednocześnie samo stwierdzenie, iż ktoś niczego osobiście nie robił, również nie zawsze zamyka sprawę.
Uczciwość nie zastępuje ostrożności
Właściciel firmy może przez wiele lat prowadzić działalność w sposób uczciwy i zgodny z prawem, a mimo to pewnego dnia znaleźć się w sytuacji, w której będzie musiał wyjaśniać decyzje swoje albo swoich pracowników. Nie musi to oznaczać, iż rzeczywiście popełnił przestępstwo. Sam fakt zainteresowania organów ścigania nie jest przecież równoznaczny z winą. W praktyce znaczenie może mieć jednak to, jak wyglądały relacje wewnątrz firmy, kto podejmował decyzje, kto miał dostęp do dokumentów, kto zatwierdzał płatności i czy przedsiębiorca miał powody, aby podejrzewać, iż dzieje się coś nieprawidłowego. Uczciwość właściciela firmy jest ważna, jednak równie ważne są zasady, według których firma działa. Im większe przedsiębiorstwo, tym trudniej opierać wszystko wyłącznie na zaufaniu. Bo procedury nie powstają przecież dlatego, iż każdy pracownik jest potencjalnym oszustem i mają przede wszystkim sprawić, żeby w sytuacji problemowej można było jasno ustalić, kto podjął konkretną decyzję i na jakiej podstawie.
Problem zaczyna się czasem dużo wcześniej
Najbardziej kłopotliwe sytuacje często nie zaczynają się od świadomego postanowienia, iż ktoś chce popełnić przestępstwo. Mogą one zacząć się od pozornie niewielkiego uproszczenia typu podpisanie dokumentu bez sprawdzenia czy przymknięcie oka na dziwną transakcję albo przekonania, iż skoro ktoś inny zajmuje się daną sprawą, to odpowiedzialność również pozostaje po jego stronie. Przedsiębiorca nie powinien zakładać, iż prawo karne dotyczy wyłącznie osób prowadzących działalność od początku z zamiarem oszukania kontrahenta czy urzędu. W sprawach gospodarczych najważniejsze bywa ustalenie, co dokładnie wydarzyło się w firmie i jaką rolę odegrały poszczególne osoby. Uczciwa firma może więc znaleźć się pod lupą nie dlatego, iż uczciwość przestała mieć znaczenie, ale dlatego, iż w postępowaniu karnym trzeba dokładnie oddzielić odpowiedzialność jednej osoby od działań wszystkich pozostałych. I właśnie ta granica może być dla przedsiębiorcy najważniejszą kwestią do wyjaśnienia.

1 godzina temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·