"W mojej ocenie ten człowiek nie ma uczuć. Siedział i po prostu się uśmiechał". Ruszył proces Bartosza G. oskarżonego o zabójstwo Mai z Mławy

1 godzina temu

Maja miałaby dziś już 17 lat.

- Powinna tu być. Spełniać plany, marzenia. Bez niej jest bardzo ciężko - mówiła przed salą rozpraw zrozpaczona matka dziewczynki.

O godz. 10:00 w Sądzie Okręgowym w Płocku odbyło się pierwsze niejawne posiedzenie w tej sprawie. Wnioski dowodowe składać mogła zarówno obrona oskarżonego, jak i pełnomocnicy rodziców Mai.

Przedstawiciele mediów nie zostali tym razem wpuszczeni na salę, choć - jak zapewnia mec. Wojciech Kasprzyk - rodzina będzie walczyć o jawność dalszej części procesu. Terminy kolejnych rozpraw zostały już ustalone, jednak do wiadomości publicznej dopiero niedługo poda je rzecznik prasowy SO w Płocku.

Ojciec zamordowanej o Bartoszu G.: "W mojej ocenie on nie ma uczuć"

Podczas posiedzenia obecny był również oskarżony Bartosz G.

- Ja tego człowieka tak naprawdę zobaczyłem pierwszy raz po tej zbrodni. W mojej ocenie on nie ma uczuć. Siedział i po prostu się uśmiechał. Nie wyraził absolutnie żadnej skruchy - relacjonował pan Jarosław, ojciec zamordowanej nastolatki.

Rodziców w tym niezwykle trudnym momencie wspierali mieszkańcy Mławy, którzy w sprawę zaangażowali się już na etapie poszukiwań Mai.

- Przyjechaliśmy, aby okazać taką ludzką solidarność, ale też aby walczyć o sprawiedliwość. przez cały czas uważamy, iż mimo iż sprawca tej zbrodni jest już na sali sądowej, to jednak ktoś jeszcze mu pomagał i zacierał te ślady. Telefon Mai nie podrzucił się sam na tory, gdy sprawca był w Grecji. Ktoś musiał to zrobić. Tak samo jak zacieranie śladów krwi, sprzątanie miejsca zbrodni. Jesteśmy przekonani, iż tego nie zrobił Bartosz G. - usłyszeliśmy.

Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Jaka kara grozi oskarżonemu?

Przypomnijmy, iż oskarżony został zatrzymany na terenie Grecji, gdzie przebywał na wyjeździe uczniowskim. Do Polski sprowadzono go dopiero w grudniu.

18-latek nie przyznaje się do zarzuconych mu czynów i odmawia składania wyjaśnień. Obserwacja psychiatryczna wykazała, iż w chwili popełnienia czynu był poczytalny.

Grozi mu do 30 lat więzienia.

Idź do oryginalnego materiału