W poniedziałek 10 sierpnia przed Sądem Rejonowym w Tychach zapadł nieprawomocny wyrok w sprawie Piotra Ć., byłego dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bieruniu. Proces trwał ponad 5 lat. Prokuratura oskarżyła Piotra Ć. m.in. o psychiczne znęcanie się nad sześcioma podwładnymi. Sąd uznał, iż oskarżony jest winny, skazując go m.in. na 1,5 roku ograniczenia wolności. Ani Piotra Ć., ani jego pełnomocników prawnych nie było na sali sądowej podczas ogłaszania wyroku.
Proces karny przeciwko Piotrowi Ć. dotyczy lat 2016-2019 i toczy się od maja 2021 roku (sędzia: Agata Wala-Rogowska). W sporządzonym przez prokuraturę akcie oskarżenia mowa jest o psychicznym znęcaniu się nad sześcioma podwładnymi oraz o złośliwym i uporczywym naruszaniu ich praw pracowniczych.
Przez znaczną część tego procesu
Piotr Ć., zasiadając na ławie oskarżonych, przez cały czas był dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bieruniu (przestał nim być w lutym 2025 roku -burmistrz Bierunia Sebastian Macioł rozwiązał z nim umowę o pracę za porozumieniem stron).
W poniedziałek 10 sierpnia
zapadł nieprawomocny wyrok. Sąd uznał, iż Piotr Ć. jest winny. Skazał go na ograniczenie wolności (nie mylić z pozbawieniem wolności) na okres roku i sześciu miesięcy. jeżeli wyrok się uprawomocni, to Piotr Ć. będzie musiał przez ten czas wykonywać nieodpłatną, kontrolowaną pracę na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie.
W ramach wyroku sąd zakazał oskarżonemu sprawowania przez 3 lata funkcji dyrektorskich w administracji publicznej i nakazał zapłacenie sześciu poszkodowanym osobom po 1 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok obejmuje również nakaz zwrotu (po ok. 10 tys. zł) pięciu oskarżycielkom posiłkowym kosztów poniesionych na ustanowienie pełnomocników. Natomiast koszty postępowania sądowego do zapłaty na rzecz Skarbu Państwa sąd ustalił na 1 tys. zł.
Sędzia Agata Wala-Rogowska uzasadnia wyrok, 10.08.2026 r.; fot. ZBSędzia Agata Wala-Rogowska
stwierdziła, iż Piotr Ć., pełniąc funkcję dyrektora MOPS, miał wykorzystywać zależność służbową, psychicznie znęcać się nad podwładnymi oraz złośliwie i uporczywie naruszać ich prawa pracownicze. Wśród zachowań opisanych w wyroku znalazły się m.in. groźby zwolnienia lub przeniesienia na inne stanowisko, publiczne podważanie kompetencji i inteligencji pracownic, uwagi dotyczące wyglądu, krzyk, podsłuchiwanie, ignorowanie, nakładanie dodatkowych obowiązków czy wielokrotne kwestionowanie przygotowywanych dokumentów. Według sądu działania te wywoływały u kobiet poczucie ciągłego stresu i niepokoju oraz zaniżoną ocenę własnej przydatności zawodowej.
Piotra Ć. nie było na sali sądowej podczas ogłaszania wyroku. Podczas całego procesu nie zgadzał się z zarzutami, twierdząc, iż jest niewinny i nie krzywdził, nie dokuczał ani nie upokarzał sześciu pracownic.
W ustnym uzasadnieniu wyroku
sędzia Agata Wala-Rogowska zwracała uwagę na odpowiedzialność ciążącą na osobach pełniących funkcję dyrektora i będących przełożonymi innych pracowników.
– Niestety pan Piotr Ć. temu nie sprostał – stwierdziła sędzia.
Jednym z przykładów
szeroko omówionych przez sąd był sposób poprawiania dokumentów przygotowywanych przez niektóre pracownice. Projekty pism miały trafiać do dyrektora, który nanosił na nie poprawki, a następnie dokumenty wracały do pracownic. Według sądu zdarzało się, iż dokumenty były kreślone na czerwono, a zamiast merytorycznych wskazówek pojawiało się np. słowo „szok”. Proces poprawiania jednego dokumentu potrafił powtarzać się kilkukrotnie.
– To są absolutnie niewytłumaczalne sytuacje – powiedziała sędzia podczas uzasadniania wyroku.
Sąd ocenił,
że sposób postępowania z dokumentami nie służył wyłącznie prawidłowemu wykonywaniu obowiązków. W uzasadnieniu wskazano, iż miał prowadzić do upokarzania i dręczenia pracowników, utrudniać im wykonywanie obowiązków oraz wpływać na ich samopoczucie i poczucie własnej wartości.
Zasadniczą wagę
w całym procesie miały zeznania wieloletniej pracownicy MOPS – sekretarki. Kobieta ta nie uważała się za osobę pokrzywdzoną przez Piotra Ć. Sąd uznał ją za szczególnie istotnego świadka, ponieważ obserwowała zachowania dyrektora wobec innych osób.
Pracownica
miała widzieć m.in. przekreślane i wielokrotnie zwracane do poprawy pisma, na których zamiast merytorycznych uwag pojawiało się owo słowo: „szok”. Zeznawała również o reakcjach pracowników po kontaktach z dyrektorem – miała widzieć osoby zapłakane i zestresowane. Według jej relacji uwagi do dokumentów dotyczyły czasem drobiazgów, np. przecinków, a jedno pismo mogło być zwracane do poprawy kilka razy.
Sąd uznał
zeznania sześciu pokrzywdzonych za szczere. Nie podzielił argumentacji, iż podobieństwa pojawiające się w ich relacjach mogły świadczyć o uzgodnieniu zeznań.
Sąd uznał, iż działania oskarżonego nie były nakierowane tylko na sprawne kierowanie urzędem, ale były nakierowane na poczucie poniżenia i udręczenia pewnych pracownic, które zdecydowały się w tej sprawie złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i które wystąpiły w tej sprawie jako pokrzywdzone.
Przy wymiarze kary
sąd wziął pod uwagę m.in. wcześniejszą niekaralność Piotra Ć. oraz jego obecną sytuację życiową (oskarżony informował podczas ostatniej rozprawy, iż jest bezrobotny i nie ma prawa do zasiłku). Sąd uznał, iż kara ograniczenia wolności będzie wystarczająca i nie wymierzył kary grzywny.
Wyrok nie jest prawomocny. Jego pełną treść wraz z uzasadnieniem można wysłuchać w zamieszczonym poniżej filmie z sali sądowej:

1 godzina temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·