Bąkiewicz w Berlinie. Jak smakuje egzekwowanie prawa?

wschodni24.pl 4 dni temu

Komentarz Marcusa Pryszberga

Przez lata Robert Bąkiewicz i środowiska skupione wokół niego kreowały się na obrońców wolności, patriotyzmu i wartości chrześcijańskich. W praktyce wielokrotnie obserwowaliśmy działania balansujące na granicy prawa, prowokacje polityczne i demonstracyjne lekceważenie zasad obowiązujących wszystkich obywateli.

Tym razem jednak scena nie rozgrywała się w Polsce, ale w Berlinie. Gdy niemiecka policja wydała polecenia dotyczące przebiegu zgromadzenia, uczestnicy postanowili je zignorować. Efekt był łatwy do przewidzenia. Zatrzymania, kajdanki i zdecydowana interwencja służb.

Nie znamy jeszcze wszystkich okoliczności zdarzenia i to one powinny zostać dokładnie wyjaśnione. Jedno jednak rzuca się w oczy. Środowiska, które często domagają się twardego egzekwowania prawa wobec innych, nagle poczuły się oburzone, gdy prawo zostało wyegzekwowane wobec nich.

Prawdziwa wolność nie oznacza możliwości robienia wszystkiego, na co ma się ochotę. Wolność kończy się tam, gdzie zaczynają obowiązywać przepisy i prawa innych ludzi. Demokratyczne państwo nie może funkcjonować inaczej.

Patriotyzm nie polega na nieustannym poszukiwaniu konfliktu. Nie polega również na prowokowaniu sytuacji, które później można wykorzystać do budowania politycznej narracji o prześladowaniach. Pamięć o polskich ofiarach II wojny światowej zasługuje na szacunek, ale nie powinna stawać się narzędziem politycznego teatru.

Jeżeli ktoś przez lata buduje swój kapitał polityczny na przekonaniu, iż przepisy można naginać, a instytucje państwa traktować wybiórczo, to wcześniej czy później spotka się z rzeczywistością. W Berlinie ta rzeczywistość przyszła w postaci policyjnych kajdanek.

I być może właśnie dlatego wydarzenia z Niemiec wywołały tak wiele emocji. Bo nagle okazało się, iż hasła o wolności nie zwalniają z obowiązku przestrzegania prawa.

Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego. Tego typu działania coraz częściej nie służą ani pamięci historycznej, ani budowaniu wspólnoty. Ich efektem jest przede wszystkim wzajemna wrogość, podział i nakręcanie kolejnych konfliktów. Polacy mają dziś wystarczająco dużo realnych problemów, by nie dać się wciągać w polityczne widowiska oparte na emocjach i prowokacjach.

Historia powinna łączyć, a nie być wykorzystywana jako narzędzie do skłócania ludzi. Niestety, wiele wskazuje na to, iż podobne akcje są obliczone przede wszystkim na wywołanie politycznej awantury, podgrzanie emocji i pogłębianie społecznych podziałów. A na tym tracą wszyscy – niezależnie od poglądów. Państwo prawa wymaga szacunku dla przepisów, ale równie mocno potrzebuje odpowiedzialności za słowa i działania. Zwłaszcza od tych, którzy najgłośniej mówią o patriotyzmie i wolności.

Idź do oryginalnego materiału