Kilka godzin prac społecznych tygodniowo za znęcanie się i doprowadzenie do śmierci psa - taki wyrok zapadł w Zgierzu. - Stałam na sali sądowej jako oskarżyciel posiłkowy, wierząc w prawo pisane przez duże „P”. Ale usłyszałam wyrok, który brzmi jak ponura kpina - skomentowała rozstrzygnięcie pełnomocniczka burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego do spraw zwierząt i zapowiedziała apelację.