„Zebra”: Sąd chciał wyłączyć jawność ze względu na zły stan emocjonalny dwóch oskarżonych

1 godzina temu

Lali agresywne ścieki wprost do ziemi lub kanalizacji burzowej, czyścili filtry obok szkoły. Zakład produkujący meble łamał szereg zapisów o ochronie środowiska naturalnego, ale wskazane przez prokuraturę osoby przez dwa lata od aktu oskarżenia nie stawały przed sądem. Dzisiaj proces ruszył. Dwóch oskarżonych nie pojawiło się na sali, a sąd chciał wyłączyć jawność ze względu na ich zły stan emocjonalny.


Belgijski Mobitec na Dolnym Śląsku ma trzy zakłady produkcyjne, działające pod nazwą Zebra. W Jaworzynie Śląskiej został uruchomiony dział produkcji metalowej, zajmujący się galanterią metalową na potrzeby własnej produkcji mebli tapicerowanych, stołów i krzeseł. Firma chwaliła się nowoczesnym systemem produkcji, a na zdjęciach pokazywała czyste, dobrze zorganizowane hale. O tym, iż jest to fałszywy obraz, zaalarmował w kwietniu 2023r. mężczyzna, który w zakładzie przepracował 1,5 roku.

Na wielu zdjęciach i nagraniach został utrwalony proceder przelewania do kanalizacji deszczowej agresywnych ścieków poprodukcyjnych, zawierających kleje i farby, wylewanie ścieków na ziemię wokół zakładów i czyszczenie filtrów tuż obok szkoły i ogrodów działkowych. Nieprawidłowości najpierw potwierdziła kontrola Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, a później dowody zebrane w śledztwie.

17 maja 2023r. śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa w Świdnicy. W sierpniu 2024r. został skierowany akt oskarżenia, który objął trzy osoby z kadry kierowniczej.

Zarzuty dotyczą tego, iż w okresie od 2019 do lipca 2023 składowali i usuwali odpady pochodzące z produkcji mebli, co stwarzało zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, a także w wyniku czego doszło do zanieczyszczenia wody, powietrza i powierzchni ziemi, a wszystko to było związane z procesem technologicznym i instalacją, która działała na terenie zakładu. Elementów, które składają się na czyn zabroniony jest dużo, m.in. pod hasłem „składowanie i usuwanie odpadów” kryje się m.in. to, iż te odpady nie były zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi, co powodowało wypłukiwanie substancji niebezpiecznych wprost do gruntu. Również ujawniliśmy, co znalazło odzwierciedlenie w zarzucie, iż dochodziło do zrzutów ścieków przemysłowych do kanalizacji deszczowej. I tutaj oprócz przepisów karnych, związanych z usuwaniem i składowaniem odpadów, został naruszony akt prawny dotyczący zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków – mówił ówczesny prokurator rejonowy Marek Rusin w połowie lutego 2025r.

Osoby, które na polecenie przełożonych wykonywały wymieniane przez prokuratora czynności, mają w postępowaniu status pokrzywdzonych.

W sądzie stawiały się dwukrotnie po to tylko, żeby usłyszeć, iż rozprawa została odwołana. – Oskarżeni przedstawili zwolnienia lekarskie, wystawione przez lekarzy sądowych – informowała również w lutym 2025r. sędzia Agnieszka Połyniak, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy.

– 26 czerwca 2025 roku sąd wydał postanowienie o dopuszczeniu opinii biegłego z zakresu medycyny – poinformowała w lipcu 2025r. rzeczniczka sądu. Opinia została zlecona 15 lipca 2025r. – Oskarżeni zdążyli wyzdrowieć i wrócić do pracy – przekazali informatorzy.

Biegły dostarczył sądowi swoją opinię dopiero 25 marca 2026r. Nie widział przeciwwskazań, by oskarżeni stanęli przed sądem. Ale nie stanęli, mimo iż dzisiaj, 11 maja proces się rozpoczął.

W Sądzie Rejonowym w Świdnicy nie pojawili się dwaj z trzech oskarżonych – Paweł P. i Zbigniew G. Obecne były obrończynie obu mężczyzn, które zgodnie zawnioskowały o wyłączenie jawności procesu ze względu na ich zły stan emocjonalny. Sprzeciwił się temu obrońca trzeciego z oskarżonych, mecenas Paweł Zawadzki, który podkreślił, iż sprawa od początku była w zainteresowaniu mediów i opinia publiczna ma prawo wiedzieć, jak wyglądał mechanizm procederu. Jego klient – jedyny obecny na sali Krzysztof K., chce dobrowolnie poddać się karze.

Sprzeciw wobec wniosku o wyłączenie jawności wyraził również reprezentujący oskarżyciela publicznego prokurator Roman Kostkowski z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy. Mimo to, nie uzasadniając tej decyzji, przewodnicząca składu sędziowskiego sędzia Greta Lipelt-Paszko poinformowała, iż sąd wyłącza jawność i zwróciła się do publiczności o opuszczenie sali rozpraw.

Okazało się jednak, iż sprawa będzie toczyła się przy otwartej kurtynie. Już po wyjściu z sali publiczności i przedstawiciela mediów, prokurator wskazał, iż na mocy art. 360 § 2 Kodeksu postępowania karnego (KPK), sprzeciw prokuratora automatycznie blokuje możliwość wyłączenia jawności, choćby jeżeli sąd uważałby to za zasadne. Jawność została przywrócona.

Przed sądem wyjaśnienia składał jeden z pokrzywdzonych, który obok zakładu ma ogród działkowy. Jak stwierdził, na jego działkę trujące ścieki były wylewane kilka razy w tygodniu i w tej chwili nie nadaje się ona do upraw. Mężczyzna nie ma jednak roszczeń, w przeciwieństwie do innego z pokrzywdzonych, który jako osoba z orzeczeniem o niepełnosprawności pracował na hali produkcyjnej. Żąda 30 tysięcy złotych odszkodowania za narażenie jego zdrowia na niebezpieczeństwo.

Obecny na sali rozpraw trzeci z oskarżonych, Krzysztof K. chce dobrowolnie poddać się karze. Jego obrońca zaproponował karę 8 miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem wykonania i 10 tysięcy złotych nawiązki na cele związane z ochroną środowiska. Ze względu na to, iż pokrzywdzeni muszą jeszcze rozważyć, czy będą mieli wobec niego roszczenia, decyzja została odłożona. Kolejna rozprawa jest zaplanowana na drugą połowę lipca.

Agnieszka Szymkiewicz
Zdjęcia przekazane redakcji Swidnica24.pl w 2023 roku przez jednego z pracowników „Zebry”:

1 z 31
Idź do oryginalnego materiału