Zara może być dumna ze swoich pracowników. Klientka opisuje, jak pomagali podczas strzelaniny

49 minut temu

Przeprowadzili przestraszonych klientów na najwyższe piętro, pomagali osobom z wózkami, podawali wodę i uspokajali. Później kierowali ludzi do bocznego wyjścia. Pani Adrianna, która podczas strzelaniny na Rynku Głównym przebywała w sklepie Zara, opisała postawę jego pracowników. Szczególnie zapamiętała młodego mężczyznę, który mimo łez w oczach przez cały czas pomagał innym. „Dla mnie oni również są bohaterami” – podkreśla.

Pani Adrianna była w Zarze na Rynku Głównym, gdy doszło do strzelaniny. Jak relacjonuje, na wyższych piętrach sklepu klienci początkowo nie wiedzieli, co się dzieje. Wśród osób, którym trzeba było pomóc, były rodziny z dziećmi, osoby starsze i ludzie niemówiący po polsku.

W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie klientka zwraca uwagę na tych, którzy w tych dramatycznych chwilach wzięli odpowiedzialność za innych – pracowników sklepu odzieżowego.

„Są jeszcze jedni bohaterowie tej strasznej sytuacji, o których się nie mówi, a którzy zachowali się wzorowo” – pisze pani Adrianna.

Najpierw pomogli znaleźć schronienie

Z jej relacji wynika, iż personel gwałtownie skierował wszystkich klientów na najwyższe piętro – opisane przez autorkę wpisu jako najbezpieczniejsze miejsce. Ludzie byli zdezorientowani i przestraszeni. Pracownicy pomagali im się przemieścić, wspierali osoby z wózkami i zapewniali wodę.

Nie ograniczyli się do wskazania drogi. Jak podkreśla pani Adrianna, uspokajali klientów i otaczali ich opieką w sytuacji, w której sami również mogli odczuwać ogromny strach.

„Pomogli tym z wózkami, zapewnili wodę i wsparcie. Uspokajali, chociaż z pewnością sami byli przerażeni” – relacjonuje klientka.

W jej opisie to właśnie opanowanie personelu pozwalało przeprowadzić przestraszonych ludzi przez kolejne etapy opuszczania sklepu. Po przeniesieniu klientów na górę pracownicy pomogli im następnie wyjść bocznym wyjściem.

Łzy w oczach i pomoc do końca

Jedno wspomnienie szczególnie mocno zapisało się w pamięci pani Adrianny: twarz młodego pracownika, który płakał, ale przez cały czas spokojnie pomagał w ewakuacji.

„Nigdy nie zapomnę zapłakanej twarzy pracownika Zary, młodego chłopaka, który pomimo łez w oczach ze spokojem i opanowaniem pomagał w eskorcie” – napisała.

Jak opisuje klientka, mężczyzna blokował przejście w stronę głównego wyjścia, zasłaniając jednocześnie widok na znajdujące się kilka metrów dalej ciało. Kierował ludzi bezpieczną drogą, choć sam znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie dramatycznej sceny.

To właśnie ten obraz pozostaje jednym z najbardziej poruszających fragmentów jej relacji: pracownik sklepu, wyraźnie przeżywający to, co się wydarzyło, a mimo to przez cały czas skupiony na pomocy innym.

Przyszli do pracy w sklepie z ubraniami

Pani Adrianna podkreśla, iż osoby, które pomagały klientom, nie były funkcjonariuszami ani ratownikami. Przyszły do swojej codziennej pracy. Nagle znalazły się w sytuacji, w której trzeba było działać szybko, uspokajać innych i pomagać im opuścić zagrożone miejsce.

„Ci ludzie nie pracowali dla policji, straży ani żadnej innej służby porządkowej. Oni przyszli do pracy w sklepie z ubraniami” – zaznacza autorka wpisu.

Według jej relacji personel pomógł w bezpiecznej ewakuacji dziesiątek osób. Wśród nich byli ludzie w różnym wieku, rodzice z dziećmi i obcokrajowcy. Klientka szczególnie docenia to, iż pracownicy zachowali opanowanie mimo własnych emocji.

„A mimo to zachowali spokój i pomogli bezpiecznie ewakuować dziesiątki ludzi, z dziećmi, starszych, młodszych, niemówiących po polsku. Dla mnie oni również są bohaterami”.

„Chcę, żeby świat się o tym dowiedział”

Pani Adrianna opublikowała swoją relację, ponieważ chciała, by postawa pracowników Zary nie pozostała niezauważona. Poprosiła o udostępnianie wpisu i przekazywanie jej podziękowań dalej.

„Chcę, żeby świat się o tym dowiedział, bo oni naprawdę zasłużyli na pochwałę” – napisała.

Jej świadectwo jest wyrazem wdzięczności wobec ludzi, którzy w chwili zagrożenia pomagali obcym osobom, choć sami przeżywali dramat. Dla pani Adrianny pozostaną ludźmi, którzy potrafili uspokoić, podać wodę, wskazać drogę i zostać przy potrzebujących pomocy. Zara może być dumna ze swoich pracowników.

Idź do oryginalnego materiału