Zapukają do drzwi i mogą wejść bez nakazu sądu. Właścicielom mieszkań grozi choćby więzienie za zablokowanie kontroli

1 godzina temu

Własne mieszkanie nie zawsze oznacza, iż można odmówić wejścia urzędnikom. Polskie przepisy pozwalają inspektorom nadzoru budowlanego przeprowadzać kontrole również w prywatnych lokalach, a w określonych sytuacjach nie jest do tego potrzebny nakaz sądowy ani wcześniejsze zawiadomienie. Co więcej, świadome udaremnienie legalnych czynności może skończyć się sprawą karną, a choćby pozbawieniem wolności do roku. Szczególne znaczenie mają remonty, ingerencje w konstrukcję budynku oraz zagrożenia bezpieczeństwa mieszkańców.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Inspektorzy mogą zapukać bez wcześniejszego ostrzeżenia

Wyobraźmy sobie sytuację: właściciel mieszkania przeprowadza remont, podczas którego usuwa fragment ściany. Kilka dni później sąsiad zauważa pęknięcia na suficie i zgłasza sprawę do nadzoru budowlanego.

W takim przypadku urząd może podjąć czynności, aby ustalić, czy prace nie naruszają bezpieczeństwa konstrukcji budynku.

Podstawą prawną jest art. 81a ustawy – Prawo budowlane. Przepis przyznaje organom nadzoru budowlanego oraz upoważnionym osobom prawo wstępu do obiektów budowlanych.

Oznacza to, iż właściciel mieszkania nie może w każdej sytuacji uzależniać kontroli od okazania nakazu sądowego.

Co istotne, nie każda kontrola musi być zapowiedziana z kilkudniowym wyprzedzeniem. Wiele zależy od jej podstawy prawnej i charakteru.

Kontrola choćby w nocy? To możliwe w szczególnych okolicznościach

Jednym z najbardziej niepokojących pytań jest to, czy inspektorzy mogą pojawić się późnym wieczorem albo w nocy.

Prawo budowlane nie określa w art. 81a sztywnych godzin, w których nadzór może korzystać z uprawnienia do wstępu.

Nie oznacza to jednak, iż urzędnicy mogą dowolnie organizować rutynowe nocne wizyty.

Szczególne okoliczności mogą wystąpić, gdy istnieje bezpośrednie zagrożenie dla ludzi lub mienia, na przykład podejrzenie poważnego uszkodzenia konstrukcji budynku.

Wtedy szybkie sprawdzenie sytuacji może być konieczne dla bezpieczeństwa mieszkańców.

Nie należy więc utożsamiać możliwości pilnej nocnej interwencji z prawem do przeprowadzania każdej zwykłej kontroli o dowolnej porze.

Właściciela nie ma w domu? To nie zawsze zatrzyma kontrolę

Przepisy regulują również obecność osób podczas czynności kontrolnych.

Zgodnie z art. 81a ust. 2 Prawa budowlanego kontrola w lokalu mieszkalnym odbywa się w obecności pełnoletniego domownika i przedstawiciela administracji lub zarządcy budynku.

Ustawa przewiduje także rozwiązanie na wypadek nieobecności wskazanych osób.

W uzasadnionych przypadkach, podczas kontroli podmiotu niebędącego przedsiębiorcą, czynności mogą zostać przeprowadzone w obecności przywołanego pełnoletniego świadka.

Oznacza to, iż sama nieobecność właściciela nie musi automatycznie uniemożliwiać przeprowadzenia ustawowej kontroli.

Nie daje to jednak inspektorom nieograniczonego prawa do wchodzenia do każdego mieszkania bez zachowania wymaganych procedur.

Za zablokowanie kontroli grozi odpowiedzialność karna

Konsekwencje świadomego uniemożliwienia legalnych czynności mogą być poważne.

Art. 91 ust. 1 Prawa budowlanego przewiduje odpowiedzialność za udaremnianie ustawowych czynności organów administracji architektoniczno-budowlanej lub nadzoru budowlanego.

Możliwe sankcje to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do roku.

Ustawodawca odróżnia jednak udaremnienie kontroli od jej utrudniania.

Za utrudnianie czynności, zgodnie z art. 92 ust. 1 pkt 3 Prawa budowlanego, przewidziano odpowiedzialność za wykroczenie.

W takim przypadku możliwa jest kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Ważne jest również rozróżnienie dotyczące trzech lat więzienia, o których można przeczytać w kontekście różnych kontroli.

Art. 225 Kodeksu karnego przewiduje taką sankcję między innymi za udaremnianie lub utrudnianie kontroli w zakresie ochrony środowiska i inspekcji pracy. Nie jest to jednak ogólna kara za niewpuszczenie inspektora nadzoru budowlanego.

Sama odmowa otwarcia drzwi nie oznacza automatycznego skazania. Konieczne jest ustalenie, czy czynności były legalne oraz czy zachowanie danej osoby wypełnia znamiona konkretnego czynu zabronionego.

Remont mieszkania może sprowadzić kontrolę. Szczególnie w tych przypadkach

Największe znaczenie mają sytuacje, w których prace prowadzone w jednym lokalu mogą wpływać na bezpieczeństwo całego budynku.

Dotyczy to zwłaszcza ingerencji w ściany nośne, stropy i inne elementy konstrukcyjne.

Powodem zainteresowania nadzoru mogą być również pojawiające się pęknięcia, odkształcenia lub inne oznaki uszkodzeń.

Samo zgłoszenie sąsiada nie przesądza jednak o nielegalności remontu.

Inspektorzy muszą ustalić rzeczywisty stan techniczny oraz sprawdzić, czy wykonane prace wymagały określonych formalności.

Nie każde wyburzenie ścianki działowej jest samowolą budowlaną, podobnie jak nie każdy hałas podczas remontu uzasadnia interwencję nadzoru budowlanego.

Co zrobić, gdy urzędnicy staną pod drzwiami?

Przede wszystkim należy ustalić, kto zamierza przeprowadzić kontrolę i na jakiej podstawie.

Mieszkaniec powinien poprosić o dokumenty potwierdzające tożsamość i uprawnienia kontrolujących oraz wyjaśnienie celu wizyty.

W razie wątpliwości można skontaktować się z adekwatnym inspektoratem nadzoru budowlanego, korzystając z numeru telefonu znalezionego na oficjalnej stronie urzędu.

Jeżeli kontrola dotyczy remontu, warto przygotować dokumentację prac, projekty, wymagane decyzje i inne posiadane dokumenty.

Po zakończeniu czynności należy zapoznać się z protokołem oraz zgłosić ewentualne uwagi.

Najważniejsze jest jedno: polskie prawo rzeczywiście przewiduje możliwość kontroli prywatnego mieszkania bez nakazu sądowego. Nie jest to jednak nieograniczone uprawnienie, a odpowiedzialność karna za zablokowanie czynności zależy od konkretnych okoliczności.

Idź do oryginalnego materiału