Wszystko zaczęło się od przygotowania toru biegowego na boiskach treningowych za Rotundą. Inicjatywa – jak podkreśla prezydent Zamościa – kosztowała zaledwie „kilkaset złotych”, a jej głównym celem było oderwanie najmłodszych od ekranów telefonów i komputerów. Czytaj też: Nowe wydanie "Kroniki Tygodnia" już 17 lutego w sprzedaży! Sprawdź, o czym piszemy„Chodzi o to, by dzieci mogły aktywnie spędzić czas, zwłaszcza te, które nie wyjechały na zimowy wypoczynek” – argumentował Rafał Zwolak.Reakcja części internautów była jednak natychmiastowa i brutalna. Pod adresem władz padły oskarżenia o nieuzasadnione wydatki, pytania o sens przedsięwzięcia wobec topniejącego śniegu oraz insynuacje, iż „na pewno ktoś na tym zarobił”.Prezydent mówi „dość”Skala negatywnych emocji skłoniła włodarza do publicznej odpowiedzi. W mediach społecznościowych prezydent Zwolak zaznaczył, iż choć krytyka i dyskusja są potrzebne, to granice zostały przekroczone. Przypomniał, iż w internecie nikt nie jest anonimowy, a zniesławienie podlega odpowiedzialności prawnej. „Nie chodzi o to, żeby wszyscy wszystko chwalili. Ale czym innym jest rozmowa, a czym innym bezpodstawne oskarżenia i hejt” – napisał.Mieszkańcy podzieleniPod postem pojawił się ponad 200 komentarzy. Wielu Zamościan stanęło murem za inicjatywą. Internauci punktują tzw. „polską mentalność”: „Co nie zrobisz, to zawsze za mało, źle, za drogo, tandeta... Krytykować każdy potrafi. Wstać z fotela, coś zrobić – to już wyczyn”. Pojawiły się głosy o „stęchliźnie mentalnej” i „chłopach pańszczyźnianych”, którzy po odzyskaniu głosu potrafią jedynie żądać i narzekać. Jeden z komentujących napisał dosadnie: „Czy pszczoła musi przekonywać muchy, iż miód jest lepszy od g…? Nie sądzę”.PR czy realne problemy?Nie wszystkie głosy krytyczne prezydent zakwalifikował jako hejt, choć w sieci rozgorzała dyskusja, gdzie kończy się opinia, a zaczyna nienawiść. Część mieszkańców zarzuca włodarzowi budowanie „PR-u” na drobnych sprawach, podczas gdy miasto boryka się z poważniejszymi problemami, takimi jak smog („kopciuchy na starówce”), brak kanalizacji w kamienicach czy pomysły likwidacji przedszkoli.Pojawiły się również oskarżenia o cenzurę. „Widzę, iż chce Pan rozmawiać tylko z tymi, co są przychylni (...) Proszę powstrzymać się z usuwaniem nieprzychylnych komentarzy” – napisał jeden z mieszkańców, sugerując, iż blokowanie krytyków przypomina czasy sprzed 1989 roku.Jaka lekcja dla Zamościa?Sprawa toru narciarskiego stała się soczewką, w której skupiły się największe bolączki współczesnej debaty publicznej: polaryzacja polityczna, frustracja i brak kultury dialogu. „Hejt stał się sposobem na wyładowanie frustracji za własną nieudolność” – zauważa jeden z internautów. Inni dodają, iż „narzekanie na problem bez proponowania rozwiązania nazywa się po prostu zrzędzeniem”.Prezydent Rafał Zwolak zapowiedział, iż nie zamierza rezygnować z podobnych działań.
Tor narciarski pozostaje otwarty, a o tym, czy był to sukces, zadecydują nie lajki i komentarze, ale liczba dzieci, które faktycznie zapięły narty na boiskach za Rotundą. Jak podsumował jeden z mieszkańców: „Psy szczekają, karawana jedzie dalej”.Przeczytaj: Sanie, „węgorz” i kolce w akcji. Strażacy ze Szczebrzeszyna szkolili uczniów w Nieliszu