Zamiast na Wyspy Kanaryjskie, wrócił do domu. Kosztowny „żart” o bombie w Pyrzowicach

2 godzin temu

Miał lecieć na wymarzone wakacje do słonecznej La Palmy, a skończyło się na mandacie i przymusowym powrocie do domu. Jeden z pasażerów odlatujących z Katowice Airport w Pyrzowicach przekonał się na własnej skórze, iż Straż Graniczna nie ma poczucia humoru, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo pasażerów.

„Mam materiały wybuchowe” – słowa, których się nie da się cofnąć

Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 23 marca, podczas rutynowej odprawy biletowo-bagażowej. Jeden z podróżnych, prawdopodobnie chcąc rozładować napięcie przed lotem, oznajmił obsłudze, iż w jego bagażu znajdują się materiały wybuchowe. Choć mężczyzna gwałtownie dodał, iż to tylko żart, machina procedur bezpieczeństwa ruszyła natychmiast.

Na miejsce zostali wezwani funkcjonariusze z Zespołu Interwencji Specjalnych (ZIS) Placówki Straży Granicznej w Katowicach-Pyrzowicach. Mundurowi wylegitymowali mężczyznę, a jego bagaż został poddany drobiazgowej kontroli pod kątem pirotechnicznym. Jak można było się spodziewać – żadnych niebezpiecznych przedmiotów nie znaleziono.

Mandat to dopiero początek kłopotów

Za swój „niefortunny dowcip” podróżny został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 złotych. Funkcjonariusze zakwalifikowali jego zachowanie jako wykroczenie z art. 210 ustawy Prawo Lotnicze. Prawdziwy cios nadszedł jednak chwilę później.

O incydencie został powiadomiony kapitan statku powietrznego. Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, pilot ma prawo odmówić zabrania na pokład osoby, która swoim zachowaniem stwarza zagrożenie lub zakłóca porządek. Decyzja była krótka: mężczyzna nie poleci do Hiszpanii.

Straż Graniczna ostrzega: zero tolerancji dla głupich żartów

Monika Szpunar ze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej przypomina, iż lotnisko to specyficzne miejsce, gdzie każde słowo dotyczące zagrożeń traktowane jest z najwyższą powagą.

– Straż Graniczna na takich żartach się nie zna. Każde oświadczenie o posiadaniu broni czy materiałów wybuchowych wiąże się z koniecznością sprawdzenia bagażu, co może powodować opóźnienia lotów i stres u innych pasażerów – podkreślają funkcjonariusze.

Niedoszły urlopowicz, zamiast cieszyć się słońcem na La Palmie, musiał opuścić terminal i na własny koszt wrócić do domu, tracąc pieniądze za bilet i rezerwacje.

źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów ŚOSG

Idź do oryginalnego materiału