Panie Doktorze, od momentu wydania broszury „Byli od wieków, odeszli na zawsze... Wiszniccy Żydzi w czasach okupacji” minęło już trochę czasu, a historia wisznickich Żydów niespodziewanie napisała kolejny rozdział. Jak przyjął Pan wiadomość o odnalezieniu Tory z Wisznic i co ten konkretny artefakt mówi nam dziś o dawnej społeczności, czego nie zdołały przekazać same dokumenty archiwalne?To prawda, jednak moje badania naukowe dotyczące wojny i okupacji niemieckiej na terenie Podlasia i gm. Wisznice
są duże szersze. Jednym z wątków mego zainteresowania są ,,nasi sąsiedzi'', którzy byli tu od wieków, odeszli na zawsze... Co raz otrzymuję nowe informacje lub tropy, ,które należałoby zweryfikować. Dlatego odnalezienie w 2025 rou Tory, dla mnie jako historyka, nie było zaskoczeniem, dla społeczności lokalnej chyba tak. Upłynęło przecież 86 lat. To jest namacalny dowód istnienia bożnicy w Wisznicach , w której Tora się znajdował
a.Odnalezienie świętej księgi to wydarzenie o ogromnym ładunku emocjonalnym i symbolicznym. Czy w ślad za tym materialnym odkryciem poszły nowe wątki ludzkie? Czy udało się ustalić, w jakich okolicznościach Tora przetrwała wojnę?Wiemy, iż niemiecka komendantura wojskowa, aby zapewnić stacjonującym w Wisznicach wojskom możliwość utrzymania należnych warunków sanitarnych, zamierzała w bożnicy urządzić pralnię. Prawdopodobnie 1 lub 2 grudnia 1939 r. miejscowy rabin przekazał Torę na przechowanie Władysławowi Kaczyńskiemu z Wygody. Ten ukrył ją na strychu swego domu. Miejscowi Żydzi, nie chcąc dopuścić do profanacji świątyni, z 2 na 3 grudnia podpalili ją. W odwecie jeszcze tej samej nocy spędzono wszystkich pod komendanturę wojskową. Tam bito Żydów, domagano się wydania przełożonego żydowskiej gminy. Rabina, który się ujawnił, aresztowano, a następnie rozstrzelano. Tora została po tylu latach odnaleziona podczas prac porządkowych dzieci państwa Kaczyńskich. w tej chwili eksponowana jest w gablocie Gminnego Ośrodka Kultury w
Wisznicach.Odnalezienie w 2025 roku ukrywanej na strychu przez 86 lat Tory z lokalnej bożnicy stało się poruszającym impulsem do ponownego otwarcia mało znanych kart z historii Podlasia, fot. Justyna Lesiuk-KlujewskaCzy fakt odnalezienia Tory skłonił mieszkańców regionu do otwarcia się i przekazania Panu nowych relacji? Czy po publikacji wspomnianej wcześniej broszury zgłosiły się do Pana osoby, które wcześniej milczały, a teraz postanowiły podzielić się rodzinnymi wspomnieniami lub innymi pamiątkami?W moim odczuciu duże wrażenie na mieszkańcach Wisznic miały jednak obchody 80. rocznicy zagłady Żydów wisznickich w toku akcji ,,Reinhardt'', które odbyły się w 2022 r. To było nie tylko odsłonięcie pamiątkowej tablicy, ale marsz pamięci ulicami dawnego getta, gdzie odczytywano imiona i nazwiska naszych sąsiadów. W ramach obchodów zorganizowana została też plenerowa wystawa, sesja naukowa. Poza tym została wydana publikacja ,,Mieszkali od wieków, odeszli na zawsze...'' i opublikowany film pod tym samym tytułem. W wydarzeniu wzięło udział wielu mieszkańców Wisznic i okolic, w tym młodzież. Dla mnie to było zaskoczenie. Do ówczesnej dyrektor GOK-u, Elżbiety Sokołowskiej odezwali się wtedy potomkowie Żydów mieszkający w Izraelu. Wcześniej, jako autor dokumentalista, uczestniczyłem w projekcie realizowanym przez TVP Lublin ,,Polacy na ratunek Żydom''. Udało mi się wówczas dotrzeć do tych mieszkańców gminy, którzy z narażeniem życia przechowywali Żydów. Ich relacje zapisałem kamerą.W swojej pracy drobiazgowo opisał Pan strukturę i likwidację sztetla. Czy nowe dokumenty, które mogły wypłynąć w ostatnich latach (np. z archiwów zagranicznych lub prywatnych), weryfikują lub uszczegóławiają dotychczasowe ustalenia dotyczące funkcjonowania getta w Wisznicach?Myślę, iż decydowanie tak - może kwerenda archiwów niemieckich pozwoliłaby nam jeszcze bardziej uściślić szereg faktów. W Yad Vashem znajdują się relacje w większości tych Żydów, którzy opuścili Wisznice w 1939 r. z Armią Czerwoną. Prawdopodobnie pozostało wiele zdjęć z tego okresu. które wywoływał w zakładzie fotograficznym Jana Koca, jego uczeń - Edward Michalczuk. Odbitki wynosił potajemnie do domu. To on po wojnie część zdjęć przekazał
m.in.do Yad Vashem. Szkoda, iż w nowych publikacjach w dalszym ciągu powielana jest informacja o transporcie Żydów z
Krakowa.Ten transport nigdy nie dotarł do Wisznic, w gettcie panowała dramatyczna sytuacja żywnościowa - potwierdzają to sprawozdania Delegatury Żydowskiej Samopomocy Społecznej w
Wisznicach.Czy współczesna topografia Wisznic skrywa jeszcze miejsca, które warto upamiętnić w kontekście obecności Żydów na tej ziemi?Po żydowskich mieszkańcach Wisznic nie pozostał żaden ślad, praktycznie zniknęła już dawna charakterystyczna zabudowa miejscowości. Młode pokolenie Polaków nie ma świadomości ,że przed II wojną światową co drugi mieszkaniec Wisznic był Żydem. Sądzę iż istnieje potrzeba upamiętnienia kirkutu - cmentarza żydowskiego, który jest zaznaczony na austriackich mapach z 1809 r. Jest to obszar o powierzchni 1,41 ha położony nad rzeka Zielawą, obok późniejszego targowiska, na miejscu zwanym współcześnie Szkolnym Laskiem. W 1941 r. wszystkie macewy zostały stamtąd wywiezione, a teren został wyrównany. W mojej pamięci kirkut był ogrodzony drutem kolczastym, od strony strzelnicy była prowizoryczna brama. W połowie lat pięćdziesiątych posadzono tam sosnowy las. Dziś nie ma żadnego śladu istnienia żydowskiego cmentarza. Są publiczne zapewnienia wójta gminy o uporządkowaniu tego
terenu.Ważnym elementem historii Wisznic są Polacy, którzy nieśli pomoc sąsiadom. Proszę o nich opowiedzieć.Tylko nielicznym Żydom z Wisznic udało się przeżyć. Zdążyli uciec do lasów parczewskich lub romanowskich bądź ukryć się u polskich rodzina (za co Polakom groziła kara śmierci). Jednym z ocalałych Żydów był Icek Frydman, rocznik 1910, który w latach młodzieńczych mieszkał w Polubiczach. Po ucieczce z getta z Białej Podlaskiej w 1942 r. przyszedł do Polubicz. Znał teren i miejscowych ludzi, ukrywał się w stodołach Feliksa Niepogodzińskiego, Jana Haczkura, Karola Petruczynika. Dzięki rodzinom, które udzieliły mu pomocy, przeżył. Po wojnie osiadł w Berlinie Zachodnim. Utrzymywał bliskie kontakty ze swoimi wybawcami i wielokrotnie odwiedzał Polubicze. W sierpniu 1942 r. z getta wisznickiego uciekła Żydówka z Mławy Helen Rozenwaks. Na początku ukrywała się u Władyczuków na Wygodzie, później u Zabielskich w Łyniewie, u rodziny Demianiuków w Paszenkach. Józef Władyczuk wyrobił jej w Warszawie aryjskie papiery – jako Weronika Szerzeń. Po wojnie ochrzciła się. W 1946 r. wyszła za mąż za Ludwika Makaruka z Dubicy. Synowie o tym, iż matka jest żydówką, dowiedzieli się, będąc już dorosł
ymi.Czy ma Pan z nią kontakt?Wiem, iż jeszcze żyje Helen Rozenwaks, po mężu Helena Makaruk, ale kontakt jest z nią utrudniony. Natomiast utrzymywałem kontakt z jej synami, którzy często z wnuczkami odwiedzali Wisznice. Niestety jeden z nich zmarł z tym
roku.Przez lata wiedza o getcie w Wisznicach czy egzekucjach nad Zielawą funkcjonowała głównie w pamięci nielicznych świadków. Jak z Pana perspektywy zmieniła się świadomość historyczna samych mieszkańców Wisznic od momentu, gdy zaczął Pan publikować swoje badania?To prawda najmniej wiedziano o egzekucji ostatnich Żydów pracujących na potrzeby frontu rozstrzelanych 18 listopada 1942 r. w Dubicy nad rzeką Zielawą w liczbie 106 lub 120. W 2014 r. zrealizowałem telewizyjny dokument ,,Kronikarz czasów wojny'', w którym naoczny świadek, Marian Romanowicz, późniejszy salezjanin, w miejscu tragedii nad Zielawą ze łzami opowiadał o tej tragicznej egzekucji. W 1956 lub 1957 r. dokonano ekshumacji pomordowanych. Na dzień dzisiejszy nie udało się odnaleźć protokołu oraz miejsca pochówku pomordowanych. Miejsce to jest nieoznaczone. W 2024 r. dzięki inicjatywie Elżbiety Sokołowskiej do Wisznic przyjechała mobilna wystawa „Muzeum na kółkach”. Mieszkańcy mogli zobaczyć, jak wyglądał sztetl, fot. Justyna Lesiuk-KlujewskaNa tablicy pamiątkowej przy urzędzie gminy umieszczono słowa z odnalezionej dawno temu macewy: „Niech ich dusze mają udział w życiu wiecznym". Czy takich macew jest więcej i gdzie się znajdują?Macewy kamienne na polecenie władz niemieckich w 1941 r. wywieziono na stacje kolejową w Białej Podlaskiej. Natomiast nagrobne stele betonowe wykorzystano do umocnienia drogi sławatyckiej, mostów drogowych na rzece Zielawa, także ul. Rowińskiej. Miejscem gdzie są gromadzone znajduje się w Regionalnym Centrum Kultury Ludowej w Rowinach, by później znaleźć się tam gdzie jest ich miejsce -
Kirkucie.Jak mieszkańcy Wisznic kultywują pamięć o ich sąsiadach, Żydach?W gminie zostały odsłonięte dwie tablice poświęcone wisznickim Żydom, w 2022 r. i w 2025 r. Tak jak wspomniałem, jednak w 2022 r. uroczystość była bardziej uroczysta. Odbyło się sympozjum naukowe poświęcone Żydom, zorganizowana została wystawa o ludności żydowskiej i wyemitowany został mój film „Byli od wieków, odeszli na zawsze". W 2024 roku, dzięki inicjatywie Elżbiety Sokołowskiej do Wisznic przyjechała mobilna wystawa „Muzeum na kółkach”. Mieszkańcy mogli zobaczyć, jak wyglądał sztetl. Towarzyszyły jej warsztaty kuchni żydowskie w Polubiczach. W warsztatach uczestniczyło KGW Polubicze. Uczestnicy posmakowali zupy Jankiela, cymesu, kugla i rubeluchów włodawskich. Poza tym odbyły się warsztaty dla uczniów "Dopóki będą kuropatwy...", „Historia jednego zdjęcia", „Nie bądź obojętny”.