Pojechała nad jezioro z 11-letnią sąsiadką
Sylwia Racino mieszkała z rodzicami we Wschowie. Była jedynaczką. Miała 17 lat, do osiemnastych urodzin brakowało jej kilka ponad miesiąc. Nie uczyła się już i nie pracowała, pobierała niewielki zasiłek dla bezrobotnych.
W poniedziałek 2 lipca 1990 roku pojechała z 11-letnią sąsiadką do Boszkowa, popularnej miejscowości wypoczynkowej nad jeziorem. Dziewczyny spędziły tam dzień. Wieczorem, około godziny 20:00, zaczęły wracać do domu autostopem. Najpierw zatrzymał się kierowca żuka. Podwiózł je do Leszna. Później dziewczyny wróciły do Wschowy polonezem.
Kierowca żuka stał się później jednym z ważnych wątków śledztwa. Podczas jazdy miał przedstawić się jako właściciel firmy i zaproponować Sylwii pracę. W późniejszych opisach sprawy pojawia się informacja, iż miało chodzić o rozwożenie mrożonych kurczaków.
Szczegóły zatrudnienia mieli omówić jeszcze tego samego wieczoru na dworcu PKP w Lesznie. Spotkanie miało odbyć się około godziny 22:30. Według jednej z wersji, po rozmowie mieli pojechać do Wrocławia.
Nie ustalono, czy Sylwia dotarła na dworzec. Kierowca, z którym była umówiona, zeznał później, iż z powodów zawodowych musiał wcześniej wyjechać do Wrocławia.
Ostatnia rozmowa z matką
Po powrocie z Boszkowa Sylwia poszła do domu. Przebrała się i powiedziała matce, iż wraca do Boszkowa na dyskotekę. To była jej ostatnia rozmowa z rodziną.
Około godziny 21:15 widziano ją jeszcze we Wschowie, w rejonie budynku "Centrali Nasiennej". Potem ślad po niej się urwał.
Nie wiadomo, czy pojechała do Leszna. Nie wiadomo, czy spotkała się z kierowcą żuka. Nie ustalono też, czy wsiadła do autobusu, pociągu, samochodu znajomego albo auta obcej osoby.
Czytaj także https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/zmarla-w-meczarniach-przyklejona-do-kanapy/bv5nsjz,30bc1058
4 lipca 1990 roku, wczesnym rankiem, przypadkowy grzybiarz znalazł ciało młodej kobiety w lesie między Święciechową a Gołanicami. Zwłoki leżały w młodniku, w okolicach leśnego parkingu, około dwóch kilometrów od Święciechowy. Miejsce odnalezienia ciała znajdowało się około 20 kilometrów od punktu, w którym Sylwię widziano po raz ostatni. Przy zwłokach nie było dokumentów. Ale jeszcze tego samego dnia ustalono, iż ofiarą jest Sylwia Racino.
Sekcja zwłok wykazała, iż przyczyną śmierci było uduszenie przez zadławienie. Czas zgonu określono między godziną 23:00 w poniedziałek 2 lipca a godziną 8:00 rano we wtorek 3 lipca 1990 roku.
Na prawym przedramieniu Sylwii znajdowało się głębokie nacięcie. Ustalono, iż zostało wykonane już po śmierci. Ten szczegół pozostał jednym z niewyjaśnionych elementów sprawy.
Śledczy przyjęli, iż las między Święciechową a Gołanicami nie był miejscem zabójstwa. Ciało zostało tam przewiezione i porzucone najpóźniej około godziny 4:00 nad ranem 4 lipca.
W sprawie pojawił się jeszcze jeden istotny ślad. Dokumenty Sylwii odnaleziono przypadkiem koło Dryżyny, w gminie Szlichtyngowa. Portfel i kosmetyczka leżały przy leśnej drodze Góra - Szlichtyngowa - Głogów. To miejsce było oddalone od lasu, w którym porzucono ciało.
Śledczy brali pod uwagę, iż sprawca mógł przemieszczać się samochodem i po drodze pozbywać się rzeczy należących do ofiary. Rozważano również, czy wyrzucenie dokumentów w innym miejscu mogło być próbą zmylenia tropu.
Sprawdzano kierowcę żuka
Od początku w centrum zainteresowania śledczych był kierowca żuka. To on podwiózł Sylwię oraz 11-letnią sąsiadkę do Leszna. To on miał zaproponować dziewczynie pracę i umówić się z nią na późne spotkanie na dworcu.
Śledczy sprawdzali, czy propozycja zatrudnienia była prawdziwa. Badali też, czy mogła być pretekstem do zwabienia Sylwii. Nie zebrano jednak dowodów, które pozwoliłyby postawić kierowcy zarzuty.
Przesłuchiwano świadków i osoby, z którymi Sylwia miała kontakt w dniu zaginięcia. Sprawdzano Boszkowo, trasę do Leszna, Leszno, Wschowę, okolice "Centrali Nasiennej", miejsce odnalezienia ciała oraz miejsce znalezienia dokumentów.
Sprawa trafiła do programu "997"
Zabójstwo Sylwii Racino było jedną z głośniejszych spraw w regionie Wschowy i Leszna. Pisała o nim lokalna prasa. 11 lipca 1990 roku w pierwszym numerze gazety "ABC" ukazał się tekst o morderstwie pod Święciechową i śledztwie prowadzonym przez leszczyńską policję.
Sprawę pokazano także w programie "997". Mimo nagłośnienia nie doszło do przełomu. Nie ustalono osoby, która zabiła Sylwię, ani miejsca, w którym doszło do zabójstwa.
W 2025 roku lokalne media z Leszna ponownie przypomniały tę sprawę. Od odnalezienia ciała Sylwii minęło wtedy 35 lat. Sprawa do dziś pozostaje niewyjaśniona. Do dziś nie wiadomo, kto i dlaczego zabił młodą dziewczynę.
Kinga Gieraga
Żródła
https://leszno24.pl/pl/473_na-sygnale/77953_kto-zabil-sylwie-racino-od-zbrodni-pod-lesznem-minelo-35-lat.html
https://bezprzedawnienia.blogspot.com/2014/07/fatalny-poczatek-wakacji.html?m=1
https://detektywonline.pl/zamordowana-sylwia-racino-sprawa-nierozwiazana/

2 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·