Klimat debaty publicznej w Polsce od lat osiąga wysoką temperaturę i chociaż przyjmowanie symetrycznej oceny nie jest do końca sprawiedliwe, to na pewno po każdej stronie znajdziemy przykłady przekroczenia granic. Jednak najbardziej irytującym zjawiskiem jest projekcja, czyli przypisywanie własnych negatywnych cech charakteru i zachowań swoim oponentom. Rzecz jasna w projekcji brylują politycy, ale kroku dotrzymuje im znany biznesmen udający filantropa Jerzy Owsiak.
W ostatnich latach Owsiak częściej wypowiadał słowo „hejt” i „hejterzy” niż „siema”, nawisem mówiąc „siema” to nic innego jak pozdrowienie zaczerpnięte z więziennej grypsery. Częstotliwość użalania się na „hejt” w wykonaniu „wielkiego dyrygenta” była wprost proporcjonalna do wyroków, jakie otrzymywał za naruszenie dóbr osobistych, znieważenia, zniesławienia i używania wulgaryzmów w miejscu publicznym. Równie często Owsiak stawał w obronie osób nawołujących do nienawiści, a choćby promował portal „Ruch Wypierdol….a Krystyny Pawłowicz w Kosmos”. Głośne było też oklejenie polskich miast bilbordami WOŚP o ewidentnym podtekście politycznym, w ich treści pojawiło się porównanie ówcześnie rządzących i ich wyborców do sepsy.
Przedstawiona powyżej lista „zasług” Jerzego Owsiaka w odniesieniu do „hejtu” jest skróconą listą wybryków i skandali z udziałem szefa WOŚP, było tego znacznie więcej i w końcu akcje zaczęły rodzić reakcje. W tym i w ubiegłym roku coraz więcej Polaków zaczęło wątpić w bezinteresowność „Jurka” i głośno pytać o fundacyjne rozliczenia. Zamiast konkretnej odpowiedzi, jak zwykle usłyszeliśmy parę retorycznych sztuczek i potem Owsiak przeszedł do swojej ulubionej kontrofensywy, czyli projekcji połączonej z szantażem emocjonalnym. Usłyszeliśmy po raz setny, iż wszyscy krytycy WOŚP są „hejterami”, którzy i tak kiedyś skorzystają ze sprzętu WOŚP, czyli nic nowego pod słońcem.
Za nowość z pewnością należy uznać błyskawicznie działanie wymiaru sprawiedliwości, które najpierw przejawiło się serią zatrzymań osób kierujących pod adresem Jerzego Owsiaka groźby karalne, a dziś dowiedzieliśmy się, iż i sądy potrafią działać błyskawicznie. Na początku stycznia 2025 roku Tomasz P. opublikował na swoim koncie FB treści, które rzeczywiście nie są godne pochwały: “Zabić Owsiaka, strzelać mu prosto w łeb, “100 tysięcy za zabicie Owsiaka”. Zaledwie parę dni później, a dokładnie 14 stycznia 2025 roku Tomasz P. był już zatrzymany i osadzony w areszcie. Następnie prokuratora błyskawicznie sporządziła akt oskarżenia i przesłała do sądu. Dziś, to jest 26 marca 2025 roku, zatem trochę więcej niż po trzech miesiącach, zapadł wyrok – 8 miesięcy kary łącznej więzienia za popełnienie przestępstw z art. 190 § 1 k.k. (groźby karalne) oraz art. 255 § 2 k.k. (nawoływanie do popełnienia zbrodni).
Nie wchodząc w szczegółową ocenę czynów, które są naganne i w treść wyroku, mimo wszystko surowego, biorąc pod uwagę fakt, iż sprawca się przyznał i tłumaczył chwilowym emocjonalnym wzmożeniem, a nie rzeczywistym zamiarem, jedno bardzo mocno rzuca się w oczy. Czegoś takiego, jak ujęcie sprawcy, sprzędzenie aktu oskarżenia i wydanie wyroku w trzy miesiące przeciętny obywatel dawno nie widział, o ile w ogóle widział. Pewne jest też to, iż w sprawach zwykłych obywateli, obojętnie z jakiego kodeksu, przez trzy miesiące to się czeka na wyznaczenie terminu posiedzenia sądu i to dotyczy szczęściarzy. Najwyraźniej Adam Bodnar powołał specjalny wymiar sprawiedliwości dla specjalnego obywatela Jerzego Owsiaka.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!