Wracamy do sprawy lasera na Czubach. Przepraszamy chłopców i ich rodziny

2 godzin temu
Zdjęcie: Sprostowanie Spotted Lublin


Przepraszamy. Pomyliliśmy się.

W środę (15.04) opublikowaliśmy artykuł o incydencie na Czubach, w którym opisaliśmy grupę nastolatków jako sprawców celowego ataku laserem na przechodniów. Jedna z opisanych osób miała trafić na SOR z oparzeniem rogówki. Patrole policji miały szukać sprawców.

Dziś wiemy, iż istotna część tego obrazu była nieprawdziwa.

Do naszej redakcji zgłosili się rodzice chłopców widocznych na zdjęciach. Ich relacja, poparta informacjami z policji, wygląda inaczej niż to, co napisaliśmy.

Co się naprawdę wydarzyło

Chłopcy — uczniowie w wieku 13–14 lat — bawili się zabawkowym wskaźnikiem laserowym dla kota / do prezentacji o niskiej mocy. Gdy jedna z przechodzących osób przypadkowo znalazła się w wiązce światła, laser został natychmiast wyłączony. Nie było pogoni, nie było ucieczki przed policją — chłopcy sami zgłosili się na komisariat, żeby wyjaśnić sprawę. Tam dowiedzieli się, iż żadne oficjalne zgłoszenie dotyczące tego zdarzenia w ogóle nie wpłynęło.

Policja potwierdziła również, iż poszkodowana nie doznała uszczerbku na zdrowiu.

Jeden z chłopców widocznych na zdjęciu w ogóle nie miał nic wspólnego z całą sytuacją — znalazł się w kadrze przez przypadek, w złym miejscu i złym czasie.

Czego żałujemy

Opublikowaliśmy artykuł szybko, opierając się na relacji jednej strony. Nie zweryfikowaliśmy informacji wystarczająco dokładnie. Napisaliśmy o dzieciach, które prawdopodobnie po prostu nierozważnie bawiły się zabawką.

Przede wszystkim jednak opublikowaliśmy zdjęcia nieletnich bez zgody ich rodziców. To był błąd, którego nie można cofnąć. Przepraszamy za to szczerze.

Zdjęcia zostały usunięte ze strony.

Przepraszamy chłopców i ich rodziny.

Idź do oryginalnego materiału