Wraca głośna sprawa "Skóry". Kryminolog wskazuje błędy. "Zniszczyli mu kawał życia"

1 dzień temu
Przed sądem ruszył proces o rekordowe odszkodowanie dla uniewinnionego w sprawie "Skóry" Roberta J., który spędził ponad siedem lat w areszcie. - Ten mężczyzna został odarty z godności, opluty. To odszkodowanie jest potrzebne, by mógł chodzić po ulicach z głową do góry - mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Paweł Moczydłowski, były szef Służby Więziennej. I dodaje, iż w tej sprawie zgromadzony materiał dowodowy od początku był wątpliwy, a do opinii publicznej przekazywano nieprawdziwe informacje.W czwartek 19 lutego w Sądzie Okręgowym w Katowicach ruszył proces o ponad 22,5 mln złotych zadośćuczynienia dla Roberta J., uniewinnionego w głośnym procesie dotyczącym zabójstwa studentki Katarzyny Z. Chodzi o słynną sprawę, której śledczy nadali kryptonim "Skóra". W 1999 roku z Wisły wyłowiono ludzką skórę. Badania DNA wykazały, iż zamordowana to 23-letnia studentka religioznawstwa Katarzyna Z., która zaginęła rok wcześniej. W procesie po kilkunastu latach skazano Roberta J., którego ostatecznie uniewinniono. Mężczyzna spędził ponad siedem lat w areszcie.
REKLAMA


Zobacz wideo


Moczydłowski: Niedołężność organów ścigania mocno mnie dziwi


Sprawa "Skóry". Moczydłowski: Żadna kwota nie zrekompensuje Robertowi J. tego, co go spotkałoO komentarz poprosiliśmy byłego szefa Służby Więziennej dr Pawła Moczydłowskiego. Nasz rozmówca ocenia to roszczenie jako zasadne, wyrażając przekonanie o niewinności Roberta J. - Wniosek o rekompensatę uważam za absolutnie zasadny. Ma rację, iż go złożył i powinien dostać te pieniądze dlatego, iż zniszczyli mu kawał życia i ktoś za to powinien ponieść konsekwencje - podkreśla kryminolog.Ekspert zaznacza, iż choć kwota ponad 22 mln zł jest rekordowa, to w sprawie Roberta J. ma ona przede wszystkim wymiar symboliczny. - Ten mężczyzna został odarty z godności, opluty. To odszkodowanie jest potrzebne, żeby w ogóle dać mu szansę chodzenia po ulicach z głową uniesioną do góry. "Patrzcie, to jest ten, którego fałszywie oskarżono". Natomiast żadna kwota nie zrekompensuje mu tego, co go spotkało. To będzie miało tylko wymiar symboliczny, nie naprawi wyrządzonych szkód - podsumowuje Moczydłowski. - Osądu wymaga ocena, na ile ta sprawa była rezultatem niekompetencji, a na ile chorych ambicji przedstawicieli organów ścigania - dodaje.Socjolog podkreśla, iż to obywatele zapłacą za błędy służb z budżetu, dlatego społeczeństwu należy się pełne wyjaśnienie sprawy i rozliczenie winnych, aby uniknąć poczucia bezkarności w organach ścigania. - W sprawie Tomasza Komendy, który niesłusznie odsiedział 18 lat w więzieniu, nie wyciągnięto żadnych wniosków. Prawdopodobnie nie wszyscy sprawcy stanęli przed sądem. Mechanizmy odpowiedzialne za takie potoczenie się tej sprawy są dalej niejasne. W Polsce dalej radzenie sobie z pomyłkowymi skazaniami sprawia trudności - zauważa rozmówca.Kryminolog: W sprawie "Skóry" opinii publicznej przekazywano nieprawdziwe informacjeEkspert zauważa również, iż zgromadzony w sprawie materiał dowodowy od początku wzbudzał kontrowersje, był wątpliwy. Moczydłowski sugeruje wręcz, iż opinii publicznej przekazywano nieprawdziwe informacje, mające na celu "urabianie" odbioru całej sprawy i przygotowanie gruntu pod zaakceptowanie wątpliwych ustaleń organów ścigania. - Za to powinien ktoś ponieść odpowiedzialność - podkreśla Moczydłowski. Zauważa również, iż zatrzymanie Roberta J. z udziałem kamer było rażącym przekroczeniem granic.


Przypomnijmy, główne kontrowersje budziło uznanie za dowód włosów znalezionych w łazience oskarżonego, które połączono z Katarzyną Z. Prokuratura twierdziła, iż mogły należeć do kobiety, choć obrona i sąd apelacyjny wskazali, iż badania nie dały jednoznacznych wyników DNA. Także na podstawie zeznań anonimowych świadków prokuratura ustaliła, iż Robert J. i Katarzyna Z. znali się i iż kobieta przebywała w mieszkaniu mężczyzny."Z pewnością morderca mógł sterować narracją, aby ostatecznie zrzucić winę na Roberta J."Czy możemy liczyć na sprawiedliwy finał sprawy "Skóry"? - Ciężko mi powiedzieć. Mamy tu do czynienia z wymuszaniem na wymiarze sprawiedliwości wyroku skazującego przez organy ścigania, wciągające do tego autorytety innych instytucji, dzięki których usiłowano zdobyć brakujące dowody, angażując poważne nakłady finansowe i manipulując opinią publiczną. Pod tym, co zrobiły organy ścigania, wymiar sprawiedliwości się jednak nie podpisał. Do wyroku skazującego ostatecznie jednak nie doszło! O tym musimy pamiętać - ocenia nasz rozmówca.Jak podkreśla, ważne jest przede wszystkim rozliczenie organów ścigania. - Mają się również z czego tłumaczyć media, które nierzadko bezkrytycznie transmitowały do opinii publicznej nieprawdziwe informacje na temat sprawcy i jego domniemanych czynów, podane im przez organy ścigania. Z pewnością morderca mógł sterować narracją medialną, aby ostatecznie zrzucić winę na "wytypowanego" wcześniej Roberta J. - mówi Moczydłowski. I dodaje: - Nam się po prostu należy wyjaśnienie tej sprawy do końca. A Robertowi J. odszkodowanie.
Idź do oryginalnego materiału