Woda jest, sieć gotowa, ale mieszkańcy przez cały czas czekają. Ostry spór Starego Sącza z Sądeckimi Wodociągami

14 godzin temu

Gotowa infrastruktura, wybudowane osiedla i ponad 180 domów, które wciąż nie mogą zostać podłączone do sieci wodno-kanalizacyjnej. W Starym Sączu wybuchł kolejny poważny konflikt na linii samorząd – Sądeckie Wodociągi. Padają mocne oskarżenia o monopolistyczne praktyki, blokowanie inwestycji i przerzucanie odpowiedzialności. Tymczasem najbardziej cierpią mieszkańcy, którzy mimo zakończonych prac przez cały czas nie mają dostępu do wody i kanalizacji.

183 domy czekają na wodę. „Jedno słowo i problem znika”

Spór dotyczy nowej sieci wodno-kanalizacyjnej sfinansowanej przez gminę Stary Sącz. Chodzi przede wszystkim o rejon ulicy Węgierskiej, gdzie problem dotyka około 183 domów, ale także nowych bloków przy ulicy Podegrodzkiej.

Według władz miasta infrastruktura została już wykonana i jest gotowa do uruchomienia. Problem w tym, iż Sądeckie Wodociągi nie chcą przejąć sieci – choćby w formie dzierżawy za symboliczną kwotę.

– Tu jest jedno słowo i za miesiąc te 183 domy są po prostu podpięte. Jedno słowo i za parę godzin w tych mieszkaniach płynie woda. Oczywiście bierzemy pod uwagę wszystkie kroki, również ewentualne batalie sądowe – mówi burmistrz Starego Sącza Jacek Lelek.

Atmosfera wokół sprawy robi się coraz bardziej napięta, bo mieszkańcy nowych osiedli od miesięcy słyszą, iż wszystko jest gotowe, ale formalnie przez cały czas nie mogą korzystać z sieci.

Stary Sącz: „Nie chcemy tworzyć kolejnej struktury”

Władze Starego Sącza przypominają, iż przed laty gmina zrezygnowała z własnych ujęć i zintegrowała się z Sądeckimi Wodociągami właśnie po to, aby uniknąć tworzenia dodatkowych jednostek odpowiedzialnych za dostarczanie wody i odbiór ścieków.

Samorząd podkreśla, iż nie chce pełnić roli pośrednika między spółką a mieszkańcami i oczekuje standardowego modelu współpracy, funkcjonującego w wielu innych miejscach regionu.

Sądeckie Wodociągi odpowiadają: „To dodatkowe koszty”

Prezes Sądeckich Wodociągów Jerzy Szczecina odpiera jednak zarzuty o monopolistyczne działania. Jak tłumaczy, każda kolejna dzierżawa infrastruktury oznacza dla spółki dodatkowe obciążenia finansowe, między innymi związane z podatkiem od nieruchomości.

– Każda taka dzierżawa powoduje, iż spółka ponosi dodatkowe koszty, które w obecnej sytuacji finansowej są nieuzasadnione. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podpisać umowę na hurtową dostawę wody czy odbiór ścieków. Projekt takiej umowy został przesłany do gminy w 2025 roku, ale pozostał bez odpowiedzi – podkreśla prezes spółki.

Sądeckie Wodociągi proponują model, w którym to gmina odpowiadałaby za utrzymanie sieci oraz rozliczenia z mieszkańcami. Na takie rozwiązanie Stary Sącz nie chce się zgodzić.

Mieszkańcy między młotem a kowadłem

Pat w negocjacjach najmocniej uderza w mieszkańców, którzy wybudowali domy lub kupili mieszkania z przekonaniem, iż dostęp do podstawowej infrastruktury jest już formalnością. Tymczasem mimo gotowych przyłączy i zakończonych inwestycji przez cały czas nie mogą normalnie korzystać z wodociągów i kanalizacji.

Cała sytuacja pokazuje również, jak poważne napięcia narastają wokół Sądeckich Wodociągów. W ostatnich tygodniach coraz częściej pojawiają się publiczne komentarze dotyczące kondycji spółki oraz sposobu prowadzenia współpracy z samorządami regionu. Konflikt ze Starym Sączem może być tylko początkiem dużo większej dyskusji o przyszłości gospodarki wodno-kanalizacyjnej na Sądecczyźnie.

Fot.: gmina Stary Sącz

Idź do oryginalnego materiału