Wieś straciła dostęp do świetlicy. Obiekt przejął nowy "właściciel"

9 godzin temu

Mieszkańcy Czarnołozów od pół roku stoją przed zamkniętymi drzwiami świetlicy, którą ich rodzice i sąsiedzi budowali społecznie 40 lat temu. Kłódki założył mężczyzna z naprzeciwka, twierdząc, iż budynek należy do niego. Wieś nie godzi się z przejęciem obiektu i zawiadomiła prokuraturę. Materiał "Interwencji".

"Interwencja"
Mieszkańcy wsi Czarnołozów walczą o dostęp do świetlicy

Mieszkańcy wsi Czarnołozy w powiecie chełmskim już pół roku nie mogą korzystać z wiejskiej świetlicy. Kłódki na drzwiach powiesił sąsiad z naprzeciwka twierdząc, iż to jego własność. Budynek został wybudowany 40 lat temu w czynie społecznym z przeznaczeniem na sklep GS-u. Osiem lat temu zrobiono w nim świetlicę.

- To budowała cała wieś, można powiedzieć, iż każdy z pobliskich domów tutaj pracował. No dla mnie to jest szok, o ile to społecznie wybudowano, a teraz ktoś chce pieniędzy za nie swoje – komentuje pan Tadeusz. - Ogół się zeszedł, było część murarzy, część pomocników i tak wspólnie budowali.

Przejął lokalną świetlicę. Głośny sprzeciw mieszkańców wsi

- Postawiliśmy to bardzo szybko, w dwóch tygodniach był budynek i zrąb był zrobiony, później z dachem były trudności. Blachę z kierownikiem załatwili i wyszło to bardzo gwałtownie – wspomina pan Alfred.

We wsi nie było tajemnicą, iż zaginęła umowa sprzedaży działki pod wiejski sklep. Grunt pod budowę miała sprzedać babcia mężczyzny podającego się za właściciela. Akt własności poświadczyła córka sprzedającej. Ludzie we wsi nie godzą się na przejęcie budynku.

ZOBACZ: Sensacyjny zwrot ws. śmierci 13-letniej Wiktorii. Po roku zatrzymano 14-latka

- Roszczenia przyszły w 2025 roku. Nagle okazało się, iż w 2020 roku matka tego sąsiada przekazała mu aktem darowizny tylko ten grunt plus budynek – mówi Elżbieta Górnik, sołtys wsi Czarnołozy.

- To nie jest ich budynek przecież, czyli poświadczyła nieprawdę u notariusza – komentuje Artur Zosiuk, członek Rady Sołeckiej.

Założyli kłódkę, klucze przepadły. Skandal w powiecie chełmskim

Rozmawiamy z Janem Lutym, byłym sołtysem wsi, który podpisywał umowę kupna ziemi pod sklep.

- Działka została kupiona za 20 tys. zł. Była umowa napisana. Podpisałem się na niej ja, Kowalski i Ciołek – zapewnia pan Jan.

W listopadzie zeszłego roku odbyło się spotkanie poprzedniego wójta, mieszkańców oraz 35-latka, który okazał akt własności. Konkretów nie ustalono. Wychodząc nowy właściciel powiesił kłódkę. Sołtys powiesiła drugą, by tak zabezpieczyć pozostawione mienie. W trakcie realizacji reportażu okazało się, iż kłódka została zamieniona.

ZOBACZ: Znikają ludzie i bitcoiny warte fortunę. Tajemnice rynku kryptowalut

- Moja kłódka została zerwana i powieszono następną, teraz kluczy w ogóle nie mam do świetlicy. W każdej chwili oni mogą sobie otworzyć i wejść. To rzeczy, na które my się składaliśmy z naszych pieniędzy składkowych, kupowaliśmy krzesełka, stoły, wyposażenie kuchenne i teraz nagle nie mamy do tego dostępu i ktoś sobie, być może, korzysta. Korzysta z wody, za którą nie płaci, bo nie jest olicznikowane, być może korzysta z prądu – komentuje sołtys Elżbieta Górnik.

- Papierowo możemy powiedzieć, iż jest właścicielem, ale nie uprawnia go to do tego, żeby założyć kłódki, żeby ingerować w nieruchomość, która jest we władaniu od wielu, wielu lat, co najmniej od ponad 30, a w zasadzie 40 lat przez gminę – komentuje adwokat Bartosz Graś.

Mieszkańcy walczą o świetlicę, gmina o zwrot pieniędzy

Podczas rozmowy telefonicznej z Interwencją, podający się za właściciela gruntu, zadeklarował, iż niebawem spotka się z wójtem i dojdzie do ugody. Nie zgodził się na przytoczenie rozmowy. Nowy wójt jest dopiero od miesiąca, po nagłej śmierci poprzednika.

- Chciałbym z właścicielem tutaj obecnym tego gruntu porozmawiać i zaproponować jakieś rozwiązanie, takie logiczne, żeby zadowalało dwie strony. Jedno - żeby mieszkańcy mieli budynek, żeby mogli się tam spotykać, a drugie - żeby ten pan też był usatysfakcjonowany. My, gmina, możemy ten grunt wykupić jeszcze raz, o ile będzie trzeba, czy zrobić zamianę. Nie mamy oficjalnego dokumentu potwierdzającego posiadanie tego terenu. Wszystkie opcje wchodzą w grę, chcemy stworzyć dla lokalnego społeczeństwa miejsce do spotkań – komentuje Bartłomiej Szajner, wójt Gminy Wojsławice.

ZOBACZ: Pojechał do sanatorium, stracił nogę. "Doktor złożył wyjaśnienie"

- Zgodnie z księgą wieczystą, to faktycznie on może mówić, iż jest właścicielem, ale patrząc na zasady współżycia społecznego, patrząc na historię, wydaje się, iż forma zasiedzenia bardzo gwałtownie i sprawnie rozwiąże to postępowanie. Sprawa jest o tyle ciekawa, iż gmina zapłaciła za ten grunt. Skoro zapłaciła, a intencją nie było przeniesienie własności tej nieruchomości, to od tych 20 tys. zł przysługują jej odsetki i żądanie zwrotu tej kwoty. Druga rzecz jest taka, iż powstał budynek, czyli zostały poniesione nakłady na tę nieruchomość, w związku z tym gminie przysługuje zwrot wartości tych nakładów, które zostały poniesione – podkreśla adwokat Bartosz Graś.

Jak na razie Rada Sołecka i mieszkańcy wsi Czarnołozy zdecydowali, by sprawie poświadczenia aktu własności przyjrzała się Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie. Złożyli zawiadomienie.

- Trzeba to zrobić trzeba wyjaśnić tą sprawę do końca, żebyśmy mieli pewność jak to było – mówi Andrzej Gadzicki, członek Rady Sołeckiej.

WIDEO: Mieszkańcy alarmują o dronach przy granicy. Mamy komunikat wojska
Idź do oryginalnego materiału