W połowie sierpnia na jednej z warszawskich stacji metra doszło do niecodziennego i niebezpiecznego zdarzenia. 42-letni mężczyzna próbował wepchnąć kobietę pod nadjeżdżający pociąg. Choć sytuacja mogła skończyć się tragicznie, na szczęście nikomu nic się nie stało. Decyzje śledczych dotyczące dalszych kroków w tej sprawie wywołały jednak pewne kontrowersje.
Incydent na stacji Młociny
Środa, 13 sierpnia, była dniem pełnym napięcia na stacji metra Młociny w Warszawie. Jak wynika z relacji świadków, w godzinach porannych mężczyzna podjął próbę wepchnięcia kobiety czekającej na pociąg wprost pod nadjeżdżający skład. Po nieudanym ataku, gwałtownie opuścił miejsce zdarzenia, pozostawiając pasażerów w szoku.
Zatrzymanie podejrzanego
Jeszcze tego samego dnia policja zdołała zatrzymać podejrzanego 42-latka. Mężczyzna został oskarżony o narażenie życia i zdrowia innej osoby oraz usłyszał zarzut narażenia na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, za co grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności. Zgodnie z informacjami prokuratora Piotra A. Skiby, podejrzany twierdził, iż nie miał zamiaru nikogo skrzywdzić, a jego zachowanie było skutkiem uzależnienia od alkoholu, co sprawiło, iż nie pamięta incydentu.
Decyzja prokuratury
Mimo powagi sytuacji, prokuratura nie wystąpiła o areszt dla zatrzymanego. Śledczy uznali, iż nie istnieje uzasadniona obawa, iż mężczyzna mógłby ponownie dopuścić się podobnego czynu. Wprowadzono natomiast środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru oraz zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej kobiety. Podejrzany zgodził się dobrowolnie poddać karze jednego roku więzienia.
Nadchodzące działania i ostrzeżenia
W związku z zaistniałym zagrożeniem, niedługo mają zostać wydane ważne instrukcje dla wszystkich podróżujących metrem, mające na celu zwiększenie ich bezpieczeństwa. Sytuacja ta pokazuje, jak ważne jest zachowanie czujności i ostrożności w miejscach publicznych.
Źródła informacji: KSP, Interia.pl