
Grupa Wenezuelczyków zamieszkałych w Kanadzie zebrała się w niedzielę na Nathan Phillips Square, śpiewając hymn narodowy i machając flagami. Zgromadzeni świętowali sobotnią operację USA, która doprowadziła do pojmania prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro oraz jego żony.
Maduro i Cilia Flores przebywali w niedzielę w areszcie w Nowym Jorku. Według zapowiedzi w poniedziałek mają po raz pierwszy stanąć przed federalnym sądem na Manhattanie, gdzie usłyszą zarzuty związane ze spiskiem narkotykowo-terrorystycznym.
— Chcemy, aby Kanadyjczycy zrozumieli, iż my, Wenezuelczycy, zgadzamy się z tym, co się stało. Walczymy w naszym kraju od 26 lat — powiedziała Astrid Billarroel, jedna z uczestniczek zgromadzenia.
Reakcje nie były jednak jednoznaczne. W sobotę przed konsulatem USA w Toronto odbyła się demonstracja przeciwników operacji, którzy zarzucali administracji Donalda Trumpa naruszenie prawa międzynarodowego.
Uczestnicy niedzielnego spotkania podkreślali natomiast, iż decyzja USA daje nadzieję na zmiany w kraju dotkniętym — jak twierdzili — wieloletnią korupcją.
— Potrzebujemy wolności, jedzenia, opieki zdrowotnej, edukacji i prawa do pracy — mówiła Daniela Yanez.
Ekspert z University of Toronto, Luis van Isschot, zwrócił uwagę, iż operacja może mieć także wymiar geopolityczny i gospodarczy, w tym związany z interesami USA w wenezuelskim sektorze naftowym. Ostrzegł również przed możliwymi napięciami społecznymi w samej Wenezueli i regionie.
Według danych Global Affairs Canada, od 2015 roku kraj opuściło niemal osiem milionów Wenezuelczyków. Wielu z tych, którzy świętowali w Toronto, z niecierpliwością czeka na to, co przyniosą najbliższe tygodnie.















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·