Polacy masowo zastrzegają numery PESEL
Tylko w środę 12 sierpnia Polacy zastrzegli prawie tyle numerów PESEL, ile w całym lipcu – dowiedziało się Polskie Radio RDC. To po największym w historii kraju wycieku danych z firmy MyDr. W cyberataku skradziono dane medyczne blisko 19 mln osób.
Jak ustaliliśmy, w dzień, kiedy poinformowano o wycieku, do godziny 18:00 zastrzeżono prawie 97 tys numerów PESEL. Dla porównania, w całym lipcu liczba zastrzeżonych numerów PESEL wynosiła ponad 102 tys., czyli zaledwie około 5 tysięcy więcej.
Na razie nie można jeszcze sprawdzić, czy nasze dane wyciekły. Będzie to możliwe dopiero po tym, jak firmy dotknięte cyberatakiem przekażą wszelkie informacje Centralnemu Biuru Zwalczania Cyberprzestępczości.
Co zrobić po wycieku danych?
Michał Pietraszko z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości powiedział nam, iż na ten moment jedyne, co można zrobić, to zastrzec numer PESEL.
– Służby są zaangażowane w analizę, we wszelkie czynności związane z tym incydentem. Dlatego my nie możemy w żaden sposób się wypowiedzieć na ten moment, kiedy to będzie dostępne. Natomiast proszę mi wierzyć, iż dokonujemy wszelkich możliwych starań, by jak najszybciej poinformować – dodał.
Zapytaliśmy też CBZC, czy osoby, których dane wyciekły będą o tym informowane.
– My nie jesteśmy tutaj decydentem, jeżeli chodzi o to, czy będą w jakikolwiek sposób informowane. Natomiast myślę, iż tutaj na pewno jakieś kolejne etapy, czy informacje, jak powinny osoby się zachowywać, jak powinny sprawdzać i czy do nich dotrą jakieś właśnie informacje, czy będą docierały, będzie trzeba po prostu śledzić komunikaty ministerstwa – wskazał Pietraszko.
Jak zastrzec numer PESEL? Kolejki w urzędach
Najszybciej PESEL można zastrzec w aplikacji mObywatel. Można tez to zrobić w urzędzie gminy lub miasta. Tu jednak zdarzają się kolejki. Nasi reporterzy informują, iż tak jest np. w Siedlcach czy Radomiu.
– W związku z informacjami o wycieku danych osobowych, obserwujemy dziś w Urzędzie Miejskim w Radomiu zwiększone zainteresowanie zastrzeżeniem numeru PESEL. Od rana do Wydziału Spraw Obywatelskich zgłaszają się mieszkańcy, którzy chcą dokonać takiego zastrzeżenia. Przede wszystkim są to osoby starsze, które nie korzystają z aplikacji mObywatel – powiedział nam Janusz Kalinowski z biura prasowego urzędu miasta.
Sama procedura trwa jednak tylko kilka minut.
– Zapraszamy do urzędu miasta czy gminy z dowodem osobistym, wypełniamy krótki wniosek. Pracownik wprowadza zastrzeżenie do systemu, wydaje potwierdzenie zastrzeżenia. Przy okienku trwa to kilka minut, natomiast w tej chwili samo oczekiwanie wynosi pewnie pół godziny do 40 minut – mówi Naczelniczka Wydziału Spraw Obywatelskich w siedleckim ratuszu Magdalena Baka.
W Płocku zaś tylko do godz. 11:00 PESEL zastrzegło prawie 70 osób, przy czym zwykle jest to około 10 osób.
Co nam grozi osobie, której dane medyczne wyciekły?
Zapytaliśmy eksperta Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas, co grozi osobom, których dane wyciekły. Odpowiedź nie napawa optymizmem.
– Jeżeli ktoś dysponuje naszym PESEL-em, jakimiś naszymi danymi kontaktowymi, to jest szansa, iż może próbować albo od nas wyciągnąć trochę więcej informacji i potem na przykład pójść do jakiegoś parabanku albo do jakiejś instytucji, i próbować wziąć na nas kredyt. Tak duży wyciek to chyba w historii Polski się nie zdarzył – powiedział nam Krzysztof Kaliński.
Zdaniem eksperta może dojść też do innych, bardziej złożonych sytuacji. Taką może być na przykład próba szantażu wiedzą dotyczącą naszych chorób.
– Wcale to nie muszą być osoby, które zajmują prominentne, jakieś polityczne, wysoko postawione stanowiska, ale również można szantażować takie prywatne osoby, bo też ludzie czasami chorują na choroby, których wcale nie chcą ujawniać. To może być na przykład wirus HIV – dodał Kaliński.
Krzysztof Kaliński zaznacza, iż w tej chwili nie wiemy, kto stoi za wyciekiem danych i dlaczego w ogóle dokonano ataku hakerskiego.

1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·