„Uratowała nas grupa na WhatsAppie”. Szokująca relacja Polaka z Abu Zabi

2 godzin temu

Polacy na lotnisku w Abu Zabi

Polacy ewakuowani z Abu Zabi ostro krytykują pomoc polskiego państwa. „Nikt się do nas nie odezwał”

— Dziękujemy tylko i wyłącznie Zjednoczonym Emiratom Arabskim. Reszta – klapa. Naszego państwa w ogóle tam nie było — powiedział jeden z Polaków ewakuowanych z Abu Zabi w rozmowie z mediami.

Jego relacja to kolejny głos krytyki wobec sposobu, w jaki – zdaniem części turystów – wyglądała pomoc dla obywateli Polski podczas gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Mężczyzna twierdzi, iż poza władzami Zjednoczonych Emiratów Arabskich nikt nie próbował realnie pomóc Polakom, którzy utknęli w regionie.

— Ambasada, nikt, nikt. Dosłownie nikt się do nas nie odzywał. Rainbow – nikt. Kompletne zero. Tylko Zjednoczone Emiraty Arabskie — relacjonował.

Jak dodał, próby kontaktu z infolinią polskiej placówki były bezskuteczne. Według jego relacji Polacy mogli usłyszeć jedynie ogólne komunikaty i zalecenia, które nie pomagały w powrocie do kraju.

— Dzwonienie nic nie dawało. Można było tylko usłyszeć, żeby „odejść od okien”. Mówiono też, iż można zarejestrować kartę i zapłacić 500 zł za połączenie, żeby dowiedzieć się, iż inni podróżujący w ogóle nie wrócili — mówił.

Według jego relacji wielu osobom udało się wrócić do domu tylko dzięki oddolnej inicjatywie samych turystów. Polacy utworzyli grupę na komunikatorze WhatsApp, gdzie wymieniali się informacjami o możliwych lotach i sposobach opuszczenia regionu.

— Połowa ludzi w ogóle by nie wróciła, gdyby nie ta wewnętrzna grupa na WhatsAppie. To ona nas uratowała. Sami musieliśmy się organizować i przekazywać sobie informacje, bo nigdzie nie można było się dodzwonić — relacjonował wzburzony mężczyzna.

Rząd odpiera zarzuty dotyczące ewakuacji. Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, iż ponad 480 polskich obywateli opuściło już Izrael, Jordanię i Liban i znajduje się w Polsce lub jest w drodze do kraju. Zapewnił, iż działania prowadzone są na bieżąco, a polskie placówki dyplomatyczne pracują w trybie całodobowym.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych ponownie zaapelowało do Polaków, aby nie podróżowali w tej chwili na Bliski Wschód. Obywatelom przebywającym w regionie zaleca się rejestrowanie w systemie Odyseusz, który umożliwia szybki kontakt z dyplomatami w sytuacjach kryzysowych.

Chaos na lotniskach w regionie jest skutkiem gwałtownej eskalacji konfliktu po amerykańsko-izraelskich nalotach na Iran. W atakach zginął m.in. najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei oraz wielu przedstawicieli irańskiego establishmentu.

W odpowiedzi Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił blokadę Cieśniny Ormuz i zapowiedział ataki na tankowce próbujące przepływać przez ten strategiczny szlak morski. Przez Ormuz transportowane jest około 20 procent światowego handlu ropą i gazem, w tym cały eksport skroplonego gazu LNG z Kataru. Decyzja ta natychmiast wywołała gwałtowny wzrost cen surowców energetycznych i sparaliżowała ruch lotniczy w części regionu.

This page imported from Bejsment

Idź do oryginalnego materiału