Materiał powstał w ramach nowego cyklu Punkty Zapalne
⠀
Wojna w Afganistanie rozpoczęła się tuż po atakach z 11 września 2001 r. Amerykanie, wspierani przez sojuszników z NATO, w tym Polaków, obalili rząd talibów w kilka tygodni. Jednak to, co miało być szybkim zwycięstwem, przerodziło się w wieloletni konflikt, podczas którego śmierć poniosło ponad 3 tys. żołnierzy NATO. Ponadto życie straciło około 70 tys. Afgańczyków — żołnierzy i funkcjonariuszy afgańskich sił bezpieczeństwa. Szacuje się, iż kolejne 100 tys. afgańskich cywilów zginęło lub zostało rannych.
W 2020 r. administracja Donalda Trumpa podpisała z talibami porozumienie w Dosze, zakładające stopniowe wycofanie wojsk amerykańskich w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Joe Biden, który objął urząd prezydenta w 2021 r., kontynuował obrany przez poprzednika kurs.
Ostatnie dni wycofywania żołnierzy USA z Afganistanu były pełne chaosu. Tysiące osób próbowało uciec z kraju, obawiając się represji ze strony powracających do władzy talibów. Lotnisko w Kabulu stało się miejscem dramatycznych scen, gdy ludzie desperacko próbowali dostać się na pokłady samolotów ewakuacyjnych. Tak w 2021 r. kończyła się 20-letnia wojna. 15 sierpnia tego roku talibowie wkroczyli do Kabulu, przejmując władzę nad krajem.
Lęk przed talibami
Dr Kłagisz, kierownik Pracowni Interdyscyplinarnych Badań Eurazjatyckich UJ i Archiwum Afganologicznego Jadwigi Pstrusińskiej, zwraca uwagę na fakt, iż chociaż powrót talibów spotkał się z oporem, lękiem i niedowierzaniem ze strony wielu Afgańczyków, w szczególności kobiet, przedstawicieli mniejszości etniczno-religijnych, intelektualistów czy ludzi związanych z poprzednim aparatem władzy, to istniały także takie grupy, które cieszyły się z ich powrotu. Uważali oni talibów za obrońców tradycji, religii lub za siłę, która mogłaby zakończyć wojnę.
— Do grup, które z nadzieją przyjęły powrót talibów do władzy, należą w pierwszej kolejności Pasztunowie, zwłaszcza ci zamieszkujący obszary wiejskie, będący tradycyjnie bardziej konserwatywnymi. Dla wielu Pasztunów, zwłaszcza z południowego i wschodniego Afganistanu, talibowie są obrońcami tożsamości etnicznej czy tradycyjnych wartości – mówi ekspert.
Talibskie punkty kontroli w Kandaharze
— Drugą grupą reprezentują niektóre wspólnoty religijne, jak i część duchowieństwa muzułmańskiego. Talibowie są bowiem postrzegani przez nich za obrońców religii i prawa opartego na religii. W Afganistanie, gdzie religijność pozostaje wyjątkowo głęboko zakorzeniona w kulturze i życiu, także codziennym, talibowie byli i są postrzegani jako ta siła, która przywraca porządek wynikający z surowo interpretowanych zasad islamu. Dla niektórych religijnych przywódców talibowie byli tymi, którzy nawracają kraj na adekwatną drogę, tj. przywracają w kraju podstawowe zasad religii, jaki, ich zdaniem, były zaniedbywane lub odrzucane przez władze republiki – wylicza.
Jako trzecią grupę, afganolog wskazuje, osoby zmęczone wojną. — Wielu Afgańczyków, zwłaszcza w tych rejonach, w których przez wiele trwały działania wojenne, mogło odczuwać zmęczenie niekończącym się konfliktem, brakiem poczucia bezpieczeństwa czy przemocą. Niektórzy postrzegali talibów jako zło konieczne, oferujące, mimo wszystko, względną stabilizację na wielu płaszczyznach życia – tłumaczy dr Kłagisz.
Uderzenie w kobiety
Gdy talibowie przejęli władzę w Afganistanie w sierpniu 2021 r., nadzieje na lepszą przyszłość dla afgańskich kobiet zgasły. W ciągu krótkiego czasu ich prawa zostały drastycznie ograniczone, a marzenia o edukacji, pracy i wolności zamieniły się w koszmar codziennych restrykcji. Kobiety niemal całkowicie zostały wykluczone z życia publicznego. Niestety w Afganistanie to nic nowego. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, podczas poprzednich rządów talibów, całe pokolenie dziewcząt musiało odejść w cień i stać się niewidzialne.
Ubrana w burkę Afganka w Kabulu
Talibowie od początku swoich rządów, gorliwie i systematycznie uderzają w dziewczyny i kobiety. Dziewczynom zakazano uczęszczania do szkół ponadpodstawowych, a w konsekwencji studiowania. — Oznacza to de facto uniemożliwienie kobietom uczestnictwo w kursach zawodowych, również medycznych, a więc niweczy ich szanse na zdobycie jakichkolwiek kwalifikacji zawodowych i skazuje na jeszcze większą zależność od prawnego opiekuna, tj. ojca, męża, ewentualnie brata — opowiada dr Kłagisz. Co gorsza, ogłoszony niedawno zakaz podejmowania edukacji medycznej, zwłaszcza położnictwa pogarsza sytuację każdej kobiety. Zostały one pozbawione jakiejkolwiek opieki zdrowotnej.
Kolejnym uderzeniem w prawa kobiet było wprowadzenia ograniczeń dotyczących aktywności zawodowej. — Kobiety zostały zwolnione z dnia na dzień z urzędów państwowych, a w grudniu 2022 r. wprowadzono zaś zakaz pracy dla kobiet w organizacjach pozarządowych i międzynarodowych, grożąc zamknięciem tych instytucji, które nie zastosują się do nowych przepisów prawnych — dodaje afganolog.
— Kolejne ograniczenia dotyczą swobody poruszania się. Wprowadzono wymóg, by kobiety podróżowały wyłącznie w towarzystwie męskiego opiekuna; nakaz ten został rozciągnięty ostatnio również na wizyty w ośrodkach zdrowia czy szpitalach – jest o tyle uciążliwy, iż mamy do czynienia ze społeczeństwem głęboko doświadczonym wojną, a więc odsetek kobiet, które są wdowami i które nie posiadają męskiego opiekuna, jest znaczny. Zabroniono im także przebywania w miejscach publicznych, takich jak łaźnie czy parki – wymienia naukowiec UJ.
Zdaniem rozmówcy Onetu „za najbardziej widoczny przejaw czegoś, co możemy określić płciowym apartheidem, jest nakaz noszenia odzieży zakrywającej całe ciało, w tym twarz„. — Niezastosowanie się do tego i innych nakazów grozi surowymi karami, w tym przemocą fizyczną, a nawet, jak wynika z docierających do mnie informacji, aresztowaniami — dodaje.
Między wrześniem 2021 r. a majem 2023 r. Human Right Council informuje, iż wydano ponad 50 dekretów, w tym:
Represje dotknęły także nieliczne w Afganistanie niezależne media. Akceptowane są tylko takie, które podążają za przekazem talibów.
— Od czasu do czasu docierają do nas informacje o prześladowaniach i szykanach względem mniejszości religijnych czy etnicznych, takich jak szyiccy Hazarowie, sikhowie czy hinduiści. Niepotwierdzone doniesienia mówią też o atakach na miejsca kultu religijnego czy przymusowe wysiedlenia i konfiskaty majątków – zaznacza ekspert.
Gospodarka w zapaści
Sytuacja gospodarcza Afganistanu od wielu lat jest zła. — Po przejęciu władzy przez talibów, uległa dramatycznemu pogorszeniu, głównie za sprawą licznych sankcji nałożonych, trochę bezrefleksyjnie, przez społeczność międzynarodową, zamrożenia zagranicznych funduszy czy wycofania pomocy finansowej — mówi rozmówca Onetu.
— Przecież Stany Zjednoczone zamroziły rezerwy walutowe Afgańskiego Banku Centralnego wynoszące ok. 7 mld dol, a środki te są najważniejsze dla stabilizacji kursu waluty, jak i funkcjonowania całego systemu bankowego! Poza tym, jeszcze przed przejęciem władzy przez talibów około dwóch trzecich budżetu państwa stanowiły środki przekazywane w ramach międzynarodowej pomocy rozwojowej. Cztery lata temu szereg państw i organizacji pomocowych wstrzymało swoje wsparcie, co poskutkowało zapaścią w finansowaniu usług publicznych, m.in. edukacji, opieki zdrowotnej czy rozwoju infrastruktury – wylicza ekspert.
Ekspert zwraca także uwagę na to, iż ponieważ talibowie są uznawani za organizację terrorystyczną, to dlatego napotykają na ograniczenia w dostępie do międzynarodowego systemu bankowego. — W efekcie, import podstawowych towarów, takich jak żywność, paliwo czy lekarstwa stał się mocno utrudniony. Dodatkowo, brak uznania na arenie międzynarodowej, blokuje możliwość prowadzenia regularnych relacji dyplomatycznych, jak i handlowych – mówi dr Kłagisz.
Kryzys ekonomiczny przekłada się na powszechne i wciąż pogłębiające się powszechne ubóstwo oraz kryzys żywnościowy. — Ocenia się, iż około 20 milionów obywateli po prostu niedojada; problem, który istniał w Afganistanie od zawsze powodowanych różnymi czynnikami, tak klimatycznymi, bo susze i niestabilność klimatyczna go pogłębiają, jak i kulturowo-ekonomicznymi, których nie udało się rozwiązać adekwatnie żadnemu afgańskiemu rządowi w XX w. — zaznacza ekspert.
Afganistan ma jednak jeden produkt, który jest „hitem eksportowym”. Jest to opium.
Opiumowe eldorado. Do czasu
Afganistan od dawna jest jednym z największych producentów opium na świecie. Uprawa maku lekarskiego, z którego pozyskuje się opium, ma w tym kraju długą historię. Afganistan zaczął produkować opium w znaczących ilościach w połowie lat 50., aby zaopatrzyć sąsiedni Iran, gdzie uprawa maku została zakazana. Suchy klimat Afganistanu i trudności w transporcie świeżych produktów sprawiły, iż opium stało się atrakcyjną uprawą. Mak lekarski jest odporny na suszę, nie psuje się podczas długich podróży, łatwo go transportować i przechowywać, a jego sprzedaż przynosi wysokie zyski.
W latach 90. XX w., mimo prób wprowadzenia zakazów przez talibów, produkcja opium rosła, a po upadku talibów w 2001 r., Afganistan stał się największym producentem opium na świecie. W szczytowym momencie w 2017 r., według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych, była warta 1,4 mld dol.
Talibowie położyli temu kres po przejęciu władzy w Afganistanie w 2021 r. Najwyższy przywódca duchowy talibów Hibatullah Achundzada zakazał uprawy narkotyków w kwietniu 2022 r.
— głosiło zarządzenie. Zakazano również produkcji, używania lub transportu innych środków odurzających.
Twarde prawo spowodowało drastyczny spadek produkcji opium o 95 proc. Jednak w 2024 r. produkcja opium wzrosła o 19 proc., mimo obowiązującego zakazu. W 2024 r. Afganistan wyprodukował 433 tony opium, co stanowiło wzrost o 30 proc. w porównaniu do roku poprzedniego.
Władze talibskie palą skonfiskowane narkotyki (kwiecień 2024 r.)
Opium przynosi znacznie większe zyski niż inne uprawy, takie jak pszenica. W 2024 r. cena suchego opium wynosiła około 730 dolarów za kg, co jest znacznie wyższą ceną niż przed wprowadzeniem zakazu. Wysokie ceny opium zachęcają rolników do kontynuowania uprawy, mimo ryzyka związanego z zakazem.
Produkcja opium
— Afganistan jest jednym z największych producentów opium. Szacuje się, iż kraj ten dostarczał około trzech czwartych światowego zapotrzebowania na ten narkotyk. Co prawda talibowie w przeszłości deklarowali konieczność walki z jego uprawą, w praktyce handel narkotykami wciąż był i jest jednym z głównych źródeł pozwalających na finansowanie działań wojennych, dziś administracyjnych. Wynika to także z tego, iż choć Afganistan posiada pewne zasoby naturalne, w tym złoża węgla, miedzi, złota oraz minerałów ziem rzadkich, które mogą przyciągać zagranicznych inwestorów, to sektor ten nigdy nie rozwinął się w pełni. Powodów ku temu jest kilka, m.in. brak odpowiedniej infrastruktury (w tym transportowej), niestabilność militarno-polityczna czy pogłębiająca się korupcja i brak efektywnego administrowania – podkreśla ekspert.
Napięcie na granicy
Relacje Afganistanu z Pakistanem są bardzo napięte. Jedną z najbardziej spornych kwestii jest licząca 2640 km „linia Duranda”, czyli granica, która dzieli oba państwa. Korzenie sformowania tej granicy sięgają XIX w. Jej przebieg został ustalony na mocy porozumienia z 1893 r., zawartego pomiędzy reprezentującym Indie Brytyjskie Henrym Durandem a rządzącym Afganistanem emirem Abdurem Rahmanem Khanem. Umowa podzieliła jednak zamieszkujących niespokojne pogranicze afgańskich Pasztunów, co doprowadziło do nakręcenia spirali przemocy.
„Linia Duranda” jest uznawana za jedną z najbardziej niebezpiecznych granic na świecie ze względu na napięcia pomiędzy oboma państwami.
— Władze pakistańskie uznają Linię Duranda za granicę międzynarodową, natomiast wielu Afgańczyków, w tym talibowie, jej nie akceptuje, uważając, iż granica ta została bezprawnie narzucona plemionom pasztuńskim zamieszkującym obie jej strony — mówi afganolog.
Jak dodaje, „fakt, iż talibowie po przejęciu władzy podkreślili, iż nie będą uznawać »linii Duranda« za swoją granicę, pogłębiło tylko napięcia na linii Islamabad–Kabul wynikające z działalności bojowników skupionych w Tehrik-i-Taliban Pakistan (TTP), czyli organizacji, która prowadzi działalność na pograniczu afgańsko-pakistańskim wymierzoną w rząd w Islamabadzie”.
— Od czterech lat możliwości operacyjne TTP są większe, gdyż talibowie, choć początkowo twierdzili, iż nie będą wspierać ich działalności terrorystycznej, w praktyce nie powstrzymują TTP przed przeprowadzaniem ataków na terytorium Pakistanu. Pakistan oskarża więc talibów o zapewnianie schronienia bojownikom TTP, którzy przeprowadzają ataki na pakistańską armię i cywilów – mówi ekspert.
Relacje między oboma krajami skomplikowały się w marcu zeszłego roku, gdy talibowie oskarżyli Pakistan o przeprowadzenie dwóch ataków lotniczych na ich terytorium, w wyniku których zginęło kilka osób. Pakistan oświadczył wówczas, iż przeprowadził w Afganistanie „operacje antyterrorystyczne oparte na informacjach wywiadowczych”, ale nie sprecyzował charakteru tych operacji.
Pakistański żołnierz stoi na posterunku Ikram na granicy z Afganistanem
Do poważnej eskalacji konfliktu doszło w grudniu 2024 r. Wtedy to Pakistan przeprowadził naloty na afgańską prowincję Paktika, co było z kolei odpowiedzią na nasilające się ataki TTP na terytorium Pakistanu. — TTP, mająca swoje bazy we wschodnim Afganistanie, zintensyfikowała działania terrorystyczne, wykorzystując zaawansowaną broń pozostawioną przez wycofujące się siły NATO — opowiada ekspert UJ.
Co ciekawe, talibowie zawsze mieli dobre relacje z Pakistanem, który od lat ich wspierał. Jednak po dojściu talibów do władzy, sytuacja się radykalnie zmieniła.
— W 2024 r. w Pakistanie zginęło w wyniku ataków terrorystycznych ponad 2500 osób, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Pakistańskie władze liczyły, iż wsparcie dla talibów zapewni im wpływy i bezpieczeństwo na wspólnej granicy po wycofaniu wspomnianych sił NATO. Talibowie jednak nie podjęli zdecydowanych działań przeciwko TTP, obawiając się wewnętrznych napięć i potencjalnych dezercji do Islamskiego Państwa Prowincji Chorasan – mówi rozmówca Onetu.
Islamskie Państwo Prowincji Chorasan, czyli regionalny odłam Państwa Islamskiego, działający głównie w Afganistanie, Pakistanie oraz w niektórych rejonach Azji Środkowej, powstał w 2015 r. i zadeklarowała lojalność wobec Państwa Islamskiego z siedzibą w Iraku i Syrii. — To ultraradykalne ugrupowanie sunnickie, które uważa inne ugrupowania, w tym afgańskich talibów, za zbyt umiarkowane. Jego celem jest ustanowienie kalifatu w tamtym rejonie świata oraz realizacja globalnej wizji Państwa Islamskiego. Pozostaje ono jednym z głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa w regionie – tłumaczy ekspert.