Uczcili pamięć ofiar krwawego wtorku

extra.info.pl 2 godzin temu

W tym roku mija już 95 lat od tragicznych wydarzeń w Jaworznie, które czasami nazywane są mianem krwawego wtorku. Podczas górniczych strajków z 1931 roku pięć osób zostało zastrzelonych przez ówczesną policję.

W połowie maja jaworznickie środowiska lewicowe co roku składają hołd ofiarom tragicznych wydarzeń sprzed lat. Pod pomnikiem ofiar tragicznego strajku także w tym roku złożono kwiaty i przypomniano imiona młodych Jaworznian, którzy zginęli próbując zawalczyć o poprawę swojego bytu. Przy tej okazji warto przypomnieć o wydarzeniach sprzed 95 lat.

Górniczy strajk

Wbrew dość powszechnemu przekonaniu życie w II Rzeczypospolitej dla wielu zwykłych ludzi wcale nie było usłane różami. Ciężka praca za marne wynagrodzenie często ledwo pozwalała wiązać koniec z końcem. Na dodatek Wielki Kryzys gospodarczy, który wybuchł na giełdzie w Nowym Jorku w 1929 roku, na początku kolejnej dekady z pełną siłą uderzył w polski przemysł ciężki. Załamanie na rynku węgla nie ominęło Zagłębia Krakowskiego. W kopalniach Jaworzna sytuacja robotników stawała się z tygodnia na tydzień coraz bardziej dramatyczna – drastycznie ograniczano czas pracy, obcinano i tak skromne pensje, aż w końcu zarządy spółek węglowych przeszły do masowych redukcji etatów. Bezpośrednim impulsem do wybuchu buntu stały się wydarzenia z połowy maja. 16 maja 1931 roku dyrekcja kopalni Piłsudski ogłosiła zawieszenie kolejnych świadczeń pracowniczych i dalsze obniżki i tak już głodowych pensji.

Dla zmagających się z biedą rodzin górniczych była to granica wytrzymałości. Reakcja była natychmiastowa. Już następnego dnia, 17 maja, na terenie kopalni wybuchł spontaniczny, masowy strajk. Górnicy domagali się cofnięcia niesprawiedliwych decyzji i gwarancji zatrudnienia. Rozmowy z dyrekcją utknęły jednak w martwym punkcie. Napięcie osiągnęło apogeum we wtorek, 19 maja. Wzburzeni brakiem jakichkolwiek ustępstw ze strony zarządu kopalni, górnicy wraz ze wspierającymi ich rodzinami i mieszkańcami Jaworzna postanowili siłą wejść na teren zakładu, by zablokować jego funkcjonowanie i zmusić dyrekcję do ustępstw.

Przed bramą kopalnianą wyrósł kordon policji państwowej. W stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie, wywiązała się szamotanina. Policja, zamiast użyć pałek czy gazu łzawiącego, otworzyła do napierającego tłumu ogień z ostrej amunicji. Cztery osoby zginęły na miejscu, a kilkadziesiąt zostało ciężko rannych. Kolejny poszkodowany zmarł niedługo potem w szpitalu. Podczas zamieszek zginęli Julia Gałdyn (16 lat), Bolesław Przepolski (17 lat) Ignacy Krupa (21 lat), Władysław Kuligowski (21 lat) oraz Franciszek Wójcik (25 lat). Dodatkowo około 20 innych osób odniosło rany postrzałowe.

Pamięć o ofiarach

Tragedia wstrząsnęła nie tylko regionem, ale i całym krajem. Pogrzeb zamordowanych górników stał się potężną, manifestacją polityczną i społeczną. Ulicami miasta przeszło około 10 tysięcy ludzi – w tamtych czasach była to gigantyczna demonstracja solidarności klasowej, w której ramię w ramię szli górnicy, ich rodziny oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości. Dyrekcja kopalni przerażona całą tragedią cofnęła decyzję o obniżce płac, a planowane masowe zwolnienia czasowo wstrzymano.

Zmarli górnicy i młodzi demonstranci zostali pochowani we wspólnej, zbiorowej mogile na cmentarzu pechnickim. Po wojnie robotnicy kopalni wznieśli pierwszy pomnik blisko miejsca tragedii przy ul. Sportowej, obok szybu Piłsudski. W 1963 roku, ze względu na nową zabudowę, pomnik w formie kamiennego obelisku przeniesiono na styk ulic Krakowskiej i Sportowej, gdzie stoi do dziś, przypominając kolejnym pokoleniom jaworznian o wydarzeniach sprzed lat.

Idź do oryginalnego materiału