Prezydent Donald Trump ostro skrytykował burmistrza Chicago Brandon Johnson oraz gubernatora Illinois JB Pritzker po serii niebezpiecznych incydentów podczas weekendu Memorial Day.

Trump napisał w mediach społecznościowych, iż Johnson i Pritzker „powinni wezwać pomoc”, odnosząc się do chaosu wywołanego przez tzw. „teen takeover” — ogromne zgromadzenia młodzieży organizowane przez media społecznościowe.
Podczas weekendu w Chicago doszło do dwóch dużych „teen takeover”. Łącznie policja aresztowała 53 osoby, odzyskała dziewięć sztuk broni, a kilku nastolatków usłyszało poważne zarzuty kryminalne. Najbardziej dramatyczny incydent miał miejsce na Near West Side, gdzie 18-letni kierowca wjechał samochodem w grupę policjantów próbujących rozproszyć tłum. Pięciu funkcjonariuszy trafiło do szpitala. Dodatkowo podczas kolejnego zgromadzenia przy 57th Street Beach postrzelone zostały trzy osoby.
Mimo chaosu burmistrz Brandon Johnson podkreślał w środę, iż weekend zakończył się bez zabójstw w mieście i dziękował policji za działania. Johnson ponownie sprzeciwił się jednak zaostrzeniu przepisów dotyczących godziny policyjnej dla młodzieży. Burmistrz stwierdził, iż same aresztowania nie rozwiązują problemu.
– „Jeśli ludzie łamią prawo, powinni zostać aresztowani. Ale same aresztowania nie zatrzymały tego zjawiska” – powiedział Johnson.
Słowa burmistrza wywołały frustrację części radnych. Alderman Brian Hopkins, który od miesięcy domaga się rozszerzenia uprawnień policji podczas takich zgromadzeń, nazwał argumentację Johnsona „absurdalną”. Coraz więcej polityków w Chicago zaczyna również mówić o odpowiedzialności rodziców za zachowanie nieletnich uczestniczących w brutalnych i chaotycznych „teen takeover”.

1 godzina temu








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·