Dramatyczna seria zdarzeń rozpoczęła się w środę, 5 sierpnia, tuż po godzinie 20. O pierwszym wypadku służby zostały powiadomione natychmiast.– 5 sierpnia o godzinie 20.09 stanowisko kierowania komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Białej Podlaskiej otrzymało zgłoszenie o osobie tonącej na żwirowni nr 4 w miejscowości Bereza. Na miejsce natychmiast zadysponowano zastęp z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Międzyrzecu Podlaskim, druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Stołpnie wyposażonych w sprzęt ratownictwa wodnego oraz specjalistyczną grupę ratownictwa wodno-nurkowego z Lublina – relacjonuje mł. kpt. Marek Waszczuk, oficer prasowy komendanta miejskiego PSP w Białej
Podlaskiej.Po przybyciu pierwszych zastępów na miejsce i po rozmowie ze świadkami dowódca akcji ustalił, iż mężczyzna najprawdopodobniej utonął. Strażacy niezwłocznie rozpoczęli działania poszukiwawczo-ratownicze. Około godziny 22.50 nurkowie odnaleźli ciało mężczyzny. Niestety, jego życia nie udało się uratować.Kiedy na pierwszej żwirowni trwała walka z czasem, do stanowiska kierowania spłynęła kolejna niepokojąca informacja z tej samej miejscowości.– Tego samego dnia o godzinie 20.46 wpłynęło kolejne zgłoszenie o osobie tonącej, tym razem na żwirowni nr 5 w Berezie. Część sił i środków została przedysponowana do drugiego zdarzenia. Dodatkowo zadysponowano specjalistyczną grupę ratownictwa wodno-nurkowego z Sokołowa Podlaskiego – przekazuje rzecznik prasowy bialskich strażakó
w.Poszukiwania na zbiorniku nr 5 prowadzone były przez kilka godzin w trudnych warunkach nocnych. Działania poszukiwawczo-ratownicze trwały do godziny około drugiej w nocy, po czym ze względu na panujące warunki zostały przerwane. Wznowiono je dziś (6 sierpnia) po godzinie 8.00.Z uwagi na powagę sytuacji działania na miejscu osobiście nadzorowali przełożeni bialskich ratowników. Na miejscu obu zdarzeń obecny był zastępca komendanta miejskiego PSP w Białej Podlaskiej bryg. Paweł Jakubowicz oraz oficer dyżurny kierownictwa komendy miejskiej.