Wiemy już, kiedy Sąd Najwyższy rozpatrzy kasację od wyroku skazującego Jarosława Sosnowskiego na 25 lat więzienia.
Przypomnijmy, iż kasację do Sądu Najwyższego w listopadzie wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Sprawa została zarejestrowana pod sygnaturą I KK 460/25, wyznaczono też sędziego sprawozdawcę. Przez kilka tygodni trwało oczekiwanie na wyznaczenie terminu rozprawy. Już wiemy, iż odbędzie się ona 19 marca.
Jak już informowaliśmy, we wniosku Rzecznik wskazuje na liczne wątpliwości, które wystąpiły w tej sprawie. Dotyczą one m.in. sposobu badania materiału dowodowego z przesłuchania oskarżonego wówczas Jarosława Sosnowskiego. – Oskarżony twierdził, iż funkcjonariusze manipulowali nagraniami, jednak Sąd Okręgowy uznał te wyjaśnienia za niewiarygodne, a Sąd Apelacyjny podzielił to stanowisko – zwraca uwagę RPO. Rzecznik odnosi się też do wyjaśnień Sosnowskiego, który podczas przesłuchania przyznał się do winy.
– Odnosząc się do wyjaśnień oskarżonego, złożonych na etapie postępowania przygotowawczego, w ocenie Rzecznika sąd odwoławczy błędnie zaakceptował też ocenę sądu I instancji, według której oskarżony nie skarżył się bliskim na zmuszanie go przez policjantów do przyznania się do winy. Przeczą temu zeznania matki oskarżonego. Ponadto Sąd Okręgowy błędnie przyjął, iż obietnica niższego wymiaru kary nie stanowi bezprawnego wpływania na swobodę wyjaśnień i nie wyjaśnił znaczenia użytego przez świadka słowa „zmusili”, przesądzając, iż oznaczało to wyłącznie propozycję funkcjonariuszy, co bezkrytycznie powielił Sąd odwoławczy. Zignorowano również fakt, iż oskarżony próbował wycofać swoje wyjaśnienia już podczas postępowania przygotowawczego, podczas badania sądowo-psychiatrycznego – jedynej czynności, w której nie uczestniczyli funkcjonariusze policji. Sąd I instancji nie zbadał też zarzutów złego traktowania oskarżonego, o których mówił biegłej psychiatrze. Sąd Apelacyjny, podobnie jak sąd I instancji, uznał przyznanie się oskarżonego na etapie postępowania przygotowawczego za najważniejszy dowód, a późniejsze wyjaśnienia – za przyjętą linię obrony. Nie zauważył przy tym, iż opis zdarzeń podany przez oskarżonego nie odpowiadał uzyskanym w śledztwie dowodom rzeczowym, za to niemal dokładnie pokrywał się z treścią notatki sporządzonej przez policję jeszcze przed jego pierwszym przesłuchaniem. Jednocześnie z opinii biegłych wynikało, iż sposób działania sprawcy podany w wyjaśnieniach oskarżonego nie odpowiada rzeczywistym obrażeniom ofiary – czytamy w komunikacie Rzecznika Praw Obywatelskich.
RPO zwraca też uwagę na inne wątpliwości występujące w sprawie. M.in. na wątpliwą wartość dowodową czynności okazania, przeprowadzonej z udziałem szatniarza z dyskoteki. RPO zwraca uwagę na rozbieżności pomiędzy jego zeznaniami, a zabezpieczonymi dowodami i zeznaniami innych świadków. W uzasadnieniu kasacji pojawia się też kwestia włosa znalezionego na bieliźnie ofiary. – RPO zwraca uwagę, iż sąd I instancji nie podjął żadnych działań, zmierzających do ewentualnego ustalenia do kogo należał zabezpieczony na bieliźnie kobiety włos w sytuacji, gdy z opinii z zakresu badań biologicznych wynika, iż nie pochodził on ani od niej, ani od oskarżonego. Podkreśla też, iż organy ścigania – niemal automatycznie, bo już na 1 karcie akt sprawy – typując oskarżonego jako potencjalnego sprawcę czynu, zaniechały podjęcia jakichkolwiek czynności zmierzających do weryfikacji udziału w przestępczym zdarzeniu innych osób, przebywających w dacie czynu w lokalu dyskoteki. Sąd I instancji nie wyjaśnił jak do ustalonego sposobu działania sprawcy mają się wyniki opinii biegłego stwierdzające obecność ziemi w drogach oddechowych kobiety. Nie ustalił też jednoznacznego stanowiska biegłego w zakresie charakteru ran ujawnionych na jej ciele – czytamy w komunikacie zamieszczonym na stronie RPO.
Czy argumenty Rzecznika Praw Obywatelski podzieli Sąd Najwyższy? Przekonamy się 19 marca.

7 godzin temu








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·