Ta sprawa wstrząsnęła nie tylko Łodzią. Maltretowała 5-miesięczne dziecko, nie trafiła do aresztu!

1 godzina temu

Usłyszała zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem

O bulwersującym postępku 31-letniej kobiety policjanci dowiedzieli się od jej znajomej. Matka 5-miesięcznego niemowlaka przez komunikator internetowy przekazała jej, iż zrobiła coś bardzo złego swojemu dziecku. Koleżanka poleciła jej natychmiast udać się z maluszkiem do szpitala, a sama zadzwoniła na policję.

Funkcjonariusze gwałtownie ustalili adres 31-latki. W mieszkaniu na Widzewie nikogo jednak nie było, a przed budynkiem policjanci zauważyli zdenerwowanego mężczyznę. Oświadczył on, iż jest ojcem dziecka i właśnie dostał niepokojący telefon od partnerki - jego syn doznał urazu podczas przewijania. Wskazał szpital, do którego udała się kobieta z dzieckiem. Dodatkowo wyszło na jaw, iż mężczyzna jest poszukiwany listem gończym do odbycia kary więzienia, został więc zatrzymany.

- Policjanci pojechali do szpitala, gdzie okazało się, iż dziecko ma złamaną rękę i nogę, a obrażenia te nie powstały na skutek nieszczęśliwego wypadku, ale przemocy. Kobieta została zatrzymana. Usłyszała zarzut znęcania się nad synem ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi jej do 10 lat więzienia

- informowała wtedy podkom. Kamila Sowińska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/orlen-zanizal-ceny-paliw-czterech-menadzerow-w-areszcie/Uh6GXCuHE6R9rrjGElvd

Sąd nie zdecydował się na areszt dla 31-latki

Podczas przesłuchania 31-latka przyznała, iż zdenerwowała się podczas przewijania syna, gdyż dziecko płakało, a ona nie była w stanie go ubrać...

Pomimo poważnego zarzutu sąd nie zdecydował się na tymczasowe aresztowanie kobiety, przekonując, iż areszt wywoła zbyt ciężkie skutki dla 31-latki. Prokuratura złożyła na tę decyzję zażalenie.

- W sprawie zachodzi realna i udokumentowana możliwość bezprawnego wpływania na świadków. W zgromadzonym materiale dowodowym znajdują się informacje potwierdzające, iż podejrzana już podjęła konkretne próby oddziaływania na osobę zawiadamiającą o przestępstwie. Po drugie, czyn zarzucany 31-latce zagrożony jest karą więzienia do lat 10. Perspektywa wymierzenia tak surowej kary naturalnie potęguje obawę ucieczki lub ukrycia się podejrzanej.

- wyjaśniał Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Posiedzenie aresztowe sądu zaplanowane na 8 października nie odbyło się. Przełożono je na 27 października. Do tej pory 31-latka będzie na wolności.

Dołącz do kanału TuŁódź na WhatsAppie!

Idź do oryginalnego materiału