W biurowcach prestiżowego warszawskiego centrum biznesowego Merkury zwykle panował spokój i nuda tak gęsta, iż można ją było kroić nożem. Ale dziś aż drzwi drżały od emocji. Arkadiusz dyrektor, którego nazwisko śniło się konkurencji po nocach stał w swoim super nowoczesnym gabinecie, a jego policzki przybrały podejrzanie buraczkowy odcień. Z rozmachem rzucił na ciężki dębowy […]