Eleganckie buty, szlafrok i całkowite zagubienie. Ten jeden gest na rzeszowskiej ulicy uratował człowieka
W miniony poniedziałek, tuż przed godziną 15:00, na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna. Nie minął zagubionego starszego pana jak powietrza. Obserwował go przez kilkadziesiąt minut. Widział narastający niepokój w oczach seniora, nietypowy ubiór i całkowity brak orientacji w terenie. Świadek intuicyjnie wyczuł, iż ten człowiek znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.
Gdy na miejsce przyjechali policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, zgłaszający wciąż stał przy seniorze, pilnując, by nic mu się nie stało.
Rozmowa z 74-latkiem poruszyła samych funkcjonariuszy. Mężczyzna był przekonany, iż spaceruje właśnie po ulicach Warszawy. Twierdził, iż pochodzi z zupełnie innej części Podkarpacia, co mundurowi gwałtownie zweryfikowali jako nieprawdę. Senior tkwił w pułapce własnego umysłu – choroba lub nagłe zaburzenie świadomości odcięły go od rzeczywistości. Policzywszy fakty, ustalili jego tożsamość i natychmiast przekazali go pod profesjonalną opiekę medyków.
Apel redakcji! Przestańmy udawać, iż nie widzimy!
Jako dziennikarka, która codziennie przegląda dziesiątki suchych komunikatów policyjnych, obok tego nie mogłam przejść obojętnie. Ta historia na szczęście ma swój happy end, ale w głowie wciąż kołacze mi jedna, przerażająca myśl: jak to możliwe, iż przez kilkadziesiąt minut nikt inny nie pomógł człowiekowi w szlafroku?
Żyjemy w starzejącym się społeczeństwie. Demencja, Alzheimer czy nagłe udary u starszych osób to nie są abstrakcyjne hasła z telewizyjnych reklam – to dramaty, które rozgrywają się tuż obok nas, na naszych osiedlach i ulicach. Człowiek, którego umysł nagle zaczyna chorować, jest bezbronny jak dziecko. Nie podejdzie, nie poprosi o pomoc, bo jest zbyt przerażony. Będzie szedł przed siebie, dopóki nie opadnie z sił, nie zamarznie albo nie wejdzie pod koła samochodu.
Apeluję do Was jako kobieta i dziennikarka: Otwórzmy wreszcie oczy. Starsza osoba poruszająca się niepewnie, ubrana nielogicznie do pogody, patrząca na tabliczki z nazwami ulic ze łzami w oczach , to nie jest „dziwak”. To człowiek, który właśnie umiera z przerażenia i bez Twojej reakcji może nie przeżyć tej nocy.
Prosty test, który ratuje życie
Komenda Miejska Policji w Rzeszowie publicznie podziękowała świadkowi za jego niezwykłą empatię. Ja również chylę przed nim czoła. Ten jeden człowiek uratował czyjegoś dziadka, ojca, męża.
Gdy następnym razem zobaczysz na rzeszowskim deptaku kogoś, kto zachowuje się nietypowo, nie odwracaj wzroku. Wykonaj te trzy proste kroki:
- Podejdź i zapytaj: „Czy wie Pan, gdzie jesteśmy? Jak się Pan nazywa?”.
- Posłuchaj odpowiedzi: jeżeli senior odpowiada nielogicznie (tak jak ten 74-latek, który myślał, iż jest w Warszawie), nie kłóć się z nim i nie wyprowadzaj na siłę z błędu.
- Zadzwoń pod 112: Poczekaj przy nim do przyjazdu radiowozu lub karetki.
Zaledwie kilka minut Twojego czasu to dla kogoś granica między życiem a śmiercią. Reagujmy – bo jutro w tym szlafroku, zagubiony w wielkim mieście, może iść ktoś z naszych najbliższych.

1 godzina temu







English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·