Ponad milion polskich domów ma eternitowe dachy, które muszą zniknąć w ciągu najbliższych 7 lat. Właściciele zapłacą za demontaż i utylizację dziesiątki tysięcy złotych. Do 31 stycznia trzeba zgłosić posiadanie azbestu do urzędu, inaczej mandat przyjdzie pocztą bez ostrzeżenia.

Fot. Shutterstock
Właśnie dostałeś od sąsiada informację o zbiorowej akcji usuwania azbestu w okolicy? Nie odkładaj tego na później. Polski rząd przyjął nieubłagany termin 31 grudnia 2032 roku jako datę całkowitego uwolnienia kraju od tego materiału. Każdy właściciel domu pokrytego eternitem musi podjąć działania, a kto tego nie zrobi, zapłaci nie tylko za demontaż, ale również grzywnę sięgającą kilku tysięcy złotych. Co gorsza, coroczne zgłoszenie posiadania azbestu do gminy jest obowiązkowe, a termin upływa 31 stycznia każdego roku.
Państwo Kowalczyk z Przasnysza odkładali wymianę dachu od lat. Eternit leżał na budynku gospodarczym od 1987 roku, trzymał się mocno, nie przeciekał. W grudniu 2025 dostali pismo z urzędu gminy przypominające o obowiązku corocznego zgłoszenia azbestu. Zignorowali. W lutym 2026 przyszedł mandat 500 zł. Teraz muszą nie tylko zapłacić karę, ale również pilnie złożyć zaległe zgłoszenie i planować kosztowny demontaż. Koszt wymiany dachu na budynku 120 metrów kwadratowych to wydatek około 25 000 zł.
Mandat przyjdzie pocztą bez ostrzeżenia
Nowe przepisy, które wchodzą w życie w 2026 roku, nakładają na właścicieli obowiązek złożenia deklaracji azbestowej w ciągu 6 miesięcy od wejścia ustawy w życie. Potem deklarację trzeba aktualizować corocznie, zawsze do 31 stycznia. Osoby fizyczne składają informację do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Przedsiębiorcy i spółki przekazują dokumenty bezpośrednio do marszałka województwa.
Gminy prowadzą elektroniczne ewidencje zgłoszeń azbestowych. System automatycznie oznacza adresy, które nie złożyły wymaganej informacji lub nie zaktualizowały jej w terminie. Pracownik urzędu nie musi przyjeżdżać na kontrolę. Sprawdza bazę danych, porównuje z ewidencją budynków i wysyła decyzję o ukaraniu pocztą. Za brak deklaracji grozi grzywna od 500 do 1 000 zł. Można ją nakładać wielokrotnie w ciągu roku, maksymalnie do łącznej kwoty 5 000 zł.
Pan Marek z Siedlec otrzymał pierwsze przypomnienie w styczniu 2026. Miał dach z eternitu na garażu i nie zgłosił tego do urzędu od kilku lat. Zignorował pismo. W marcu przyszedł mandat 500 zł. W maju kolejny, tym razem 1 000 zł, bo to już powtórne naruszenie. Pan Marek zapłacił łącznie 1 500 zł i w końcu złożył wymagane dokumenty. Teraz co roku musi pamiętać o aktualizacji zgłoszenia do 31 stycznia, inaczej cykl się powtórzy.
Przedsiębiorcy i firmy mają jeszcze gorzej. Dla podmiotów gospodarczych kary są znacznie wyższe – od 10 000 do 20 000 zł za naruszenia o charakterze formalno-organizacyjnym. Dotyczy to również prowadzenia działalności w zakresie usuwania azbestu bez wymaganego zezwolenia. Marszałkowie województw mają prawo nakładać te kary bez uprzedzenia, na podstawie samej ewidencji.
Ubezpieczyciel odmówi wypłaty przy pożarze
Brak aktualnej inwentaryzacji azbestu w systemie gminnym może mieć dramatyczne konsekwencje przy szkodzie. Towarzystwa ubezpieczeniowe podczas likwidacji szkód sprawdzają czy właściciel przestrzega wszystkich wymagań prawnych dotyczących nieruchomości. Zaniedbanie obowiązku zgłoszenia materiałów niebezpiecznych traktują jako współwinę do powstania lub rozmiaru szkody.
Rodzina z Radomia miała pożar stodoły pokrytej azbestowym dachem w listopadzie 2025 roku. Straty wyniosły 80 000 zł. Podczas wizji lokalnej przedstawiciel ubezpieczyciela sprawdził w systemie gminnym czy azbest był zgłoszony. Okazało się, iż właściciele nie składali wymaganej informacji od 2018 roku. Firma odmówiła wypłaty argumentując, iż zaniedbanie obowiązków prawnych mogło przyczynić się do rozmiaru szkody – gdyby azbest był zinwentaryzowany i adekwatnie zabezpieczony, pożar mógłby być mniej groźny. Sprawa trafiła do sądu.
To nie odosobniony przypadek. Przedstawiciel Polskiej Izby Ubezpieczeń potwierdza, iż przy każdej szkodzie związanej z budynkiem zawierającym azbest likwidatorzy sprawdzają dokumentację w urzędzie gminy. jeżeli tam nie ma aktualnych zgłoszeń, to podstawa do obniżenia lub odmowy świadczenia. W ogólnych warunkach polis jest zapis o obowiązku przestrzegania przepisów prawa dotyczących utrzymania nieruchomości.
Pani Joanna z Elbląga straciła 40 procent odszkodowania po nawałnicy, która zerwała eternitowy dach. Ubezpieczyciel ustalił iż właścicielka od 5 lat nie aktualizowała zgłoszenia azbestu w gminie, mimo iż przepisy tego wymagały. Argumentowano, iż zaniedbanie może świadczyć o ogólnym braku dbałości o nieruchomość, co zwiększa ryzyko szkód. Wypłacono tylko 60 procent wartości naprawy.
Notariusz zablokuje sprzedaż domu
Kancelarie notarialne coraz częściej weryfikują czy nieruchomość z azbestem jest prawidłowo zgłoszona w ewidencji gminnej. To element należytej staranności przy sporządzaniu aktu kupna-sprzedaży. jeżeli kupujący później odkryje iż sprzedawca nie dopełnił obowiązków związanych z azbestem, może dochodzić odszkodowania za zatajenie istotnej wady prawnej nieruchomości.
Pan Tomasz sprzedawał dom w Garwolinie. Budynek miał garaż pokryty eternitem. Notariusz podczas przygotowania dokumentów sprawdził czy azbest jest zgłoszony w gminie. Okazało się iż nie. Kupujący natychmiast zażądali obniżki ceny o 15 000 zł albo usunięcia azbestu przed finalizacją transakcji. Pan Tomasz wybrał obniżkę, bo nie było czasu w demontaż. Stracił znaczną część wartości nieruchomości tylko dlatego, iż zaniedbał formalności.
Pani Weronika z Białegostoku miała gorzej. Sprzedała dom z eternitowym dachem nie informując kupujących o stanie prawnym azbestu. Nowi właściciele po 3 miesiącach dostali mandat z gminy za brak zgłoszenia. Sprawdzili historię i odkryli iż poprzednia właścicielka nigdy nie zgłosiła azbestu. Wnieśli pozew o odszkodowanie za zatajenie istotnej informacji. Sąd przyznał im 8 000 zł zwrotu kosztów plus koszty sądowe. Pani Weronika zapłaciła łącznie ponad 10 000 zł za swoją nieuwagę.
Notariusze zalecają właścicielom załatwianie wszystkich formalności związanych z azbestem na długo przed planowaną sprzedażą. jeżeli zgłoszenie nie jest aktualne, trzeba to naprawić przynajmniej kilka miesięcy wcześniej. Kupujący sprawdzają te rzeczy coraz dokładniej, szczególnie gdy biorą kredyt hipoteczny. Banki też pytają o azbest podczas wyceny nieruchomości.
Inspektorzy budowlani mają dostęp do ewidencji
Powiatowi Inspektorzy Nadzoru Budowlanego współpracują z gminami w zakresie kontroli przestrzegania przepisów o azbeście. Mają dostęp do elektronicznych baz danych, gdzie widać które nieruchomości mają zgłoszony azbest, a które powinny go mieć ale nie zgłosiły. Nie muszą jeździć z kontrolą. Wystarczy porównać dane z ewidencji budynków z bazą zgłoszeń azbestowych.
Jeśli inspektor stwierdzi rażące naruszenie – na przykład zniszczony eternit na dachu, który nie był zgłoszony i stanowi zagrożenie – może wydać nakaz zabezpieczenia lub usunięcia azbestu w określonym terminie. W skrajnych przypadkach może zakazać użytkowania części budynku do czasu usunięcia zagrożenia. To nie są puste groźby. W 2024 roku inspektorzy nadzoru budowlanego wydali 347 nakazów dotyczących azbestu w całej Polsce.
Rodzina ze Starachowic dostała nakaz zabezpieczenia lub usunięcia zniszczonego dachu eternitowego na stodole w terminie 90 dni. Inspektor stwierdził podczas objazdu terenu iż płyty są popękane, odpryskują i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców. Jednocześnie właściciele nie mieli aktualnego zgłoszenia w gminie. Musieli pilnie zlecić demontaż certyfikowanej firmie. Koszt wyniósł 18 000 zł, znacznie więcej niż gdyby zrobili to w ramach programu gminnego z dofinansowaniem.
Pan Andrzej z Kielc zignorował nakaz inspektora. Miał 6 miesięcy na usunięcie azbestu, nie zrobił nic. Inspektor nałożył karę 3 000 zł i wydał kolejny nakaz, tym razem z krótszym terminem. Pan Andrzej przez cały czas zwlekał. W końcu inspektor wezwał gminę do zastępczego wykonania robót na koszt właściciela. Gmina zleciła demontaż firmie specjalistycznej. Rachunek wyniósł 22 000 zł plus koszty administracyjne gminy 3 000 zł. Pan Andrzej musiał zapłacić 25 000 zł, choć mógł zrobić to sam za 15 000 zł rok wcześniej.
Dofinansowania to nie bajka, ale kolejki długie
Większość gmin w Polsce prowadzi programy dofinansowania usuwania azbestu. Dotacje pokrywają choćby 100 procent kosztów demontażu, transportu i utylizacji. Problem w tym, iż pieniędzy jest zawsze za mało, a chętnych coraz więcej. W Warszawie nabór wniosków na 2026 rok trwał od 1 września 2025 do 31 marca 2026. Budżet wystarczył dla pierwszych 800 wnioskodawców. Kto się spóźnił, musi czekać na kolejny rok.
Warunkiem dostępu do dofinansowania jest aktualne zgłoszenie azbestu w ewidencji gminnej. jeżeli właściciel nie złożył informacji do 31 stycznia, automatycznie odpada z programu w danym roku. Gminy weryfikują każdy wniosek z bazą zgłoszeń. Brak wpisu oznacza odrzucenie aplikacji bez możliwości odwołania.
Pani Krystyna z Grójca chciała skorzystać z dotacji w 2025 roku. Złożyła wniosek w lutym, wszystko wypełniła prawidłowo. W maju dostała decyzję odmowną. Powód: brak aktualnego zgłoszenia azbestu w ewidencji gminnej. Sprawdziła – rzeczywiście nie zaktualizowała informacji od 2022 roku. Musiała złożyć zgłoszenie i czekać na kolejny nabór w 2026. Straciła rok i w międzyczasie płyty eternitu na dachu zaczęły pękać.
Pan Zbigniew z Radomia czekał 2 lata na dotację. Złożył wniosek w 2024, dostał przyznaną dotację dopiero w 2026. W międzyczasie stan dachu się pogorszył, musiał dokładać własne pieniądze do pilnego remontu połaci, żeby uniknąć dalszych zniszczeń. Ostatecznie gmina sfinansowała demontaż i utylizację, ale nowe pokrycie już było na koszt właściciela. Wydał dodatkowo 12 000 zł.
Kolejki do programów gminnych będą się wydłużać w miarę zbliżania się do 2032 roku. Kto odkłada decyzję na ostatnią chwilę, może w ogóle nie dostać dofinansowania. W 2031 i 2032 roku będzie szturm i pieniędzy na wszystkich nie starczy. Najlepiej aplikować jak najwcześniej i mieć aktualną dokumentację w ewidencji.
Usuwanie tylko przez certyfikowane firmy
Samodzielny demontaż azbestu jest całkowicie zakazany. Można to robić tylko przez firmy posiadające zezwolenie na prowadzenie działalności w zakresie usuwania wyrobów zawierających azbest. Zezwolenie wydaje marszałek województwa po sprawdzeniu spełnienia wymagań technicznych i kadrowych. Lista firm z zezwoleniami jest dostępna publicznie w każdym urzędzie marszałkowskim.
Jeśli właściciel sam zdejmie eternit z dachu i wyrzuci na działkę lub do lasu, grozi mu kara grzywny do 5 lat pozbawienia wolności. To przestępstwo określone w ustawie o odpadach. Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska mają prawo prowadzić postępowania karne w takich sprawach. W 2024 roku wszczęto 89 postępowań karnych przeciwko osobom, które nielegalnie usuwały lub składowały azbest.
Pan Janusz z Płońska postanowił zaoszczędzić. Zdjął sam 60 metrów kwadratowych płyt eternitowych z dachu stodoły i zakopał na końcu działki. Sąsiad zawiadomił Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Inspektorzy przyjechali, wykopali azbest, zlecili profesjonalną utylizację i obciążyli kosztami właściciela. Pan Janusz zapłacił 8 000 zł za utylizację plus 5 000 zł grzywny nałożonej przez sąd. Gdyby zlecił to od razu firmie, wyszłoby 12 000 zł łącznie, a więc taniej.
Certyfikowane firmy stosują specjalne procedury bezpieczeństwa. Pracownicy mają kombinezony ochronne, respiratory, sprzęt do zwilżania płyt przed demontażem. Azbest pakują w szczelne worki foliowe, ładują na zabezpieczone samochody i transportują na wyznaczone składowiska. Każda tona azbestu ma swój elektroniczny rejestr od momentu demontażu aż do złożenia na składowisku. System jest szczelny i kontrolowany.
Ceny usług wahają się znacznie w zależności od regionu. W Warszawie i okolicach demontaż, transport i utylizacja kosztują 25-35 zł za metr kwadratowy eternitu. W mniejszych miejscowościach 15-25 zł. Do tego dochodzi koszt nowego pokrycia dachowego – blachodachówka to wydatek 80-120 zł za metr kwadratowy z montażem. Dla typowego domu 120 metrów kwadratowych całkowity koszt wymiany dachu to około 25 000-35 000 zł.
NIK alarmuje o tempie usuwania azbestu
Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie z 2024 roku ostrzegała, iż przy obecnym tempie deazbestacji Polska nie zdąży usunąć wszystkich wyrobów do 2032 roku. Przez 12 lat programu oczyszczania usunięto zaledwie 17 procent zinwentaryzowanego azbestu. NIK szacuje, iż przy zachowaniu dotychczasowego tempa proces potrwa co najmniej 60 lat. Oznacza to iż termin 2032 jest nierealistyczny bez radykalnego zwiększenia finansowania i przyspieszenia działań.
Główne problemy to brak wystarczających środków w budżetach gmin, zbyt mało certyfikowanych firm usuwających azbest, długie kolejki do programów dofinansowania i niska świadomość właścicieli o obowiązkach i zagrożeniach. Do tego dochodzą problemy z przepustowością składowisk odpadów niebezpiecznych. W niektórych województwach kolejki do utylizacji sięgają kilku miesięcy.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska obiecuje zwiększenie finansowania programów gminnych oraz uproszczenie procedur wydawania zezwoleń dla firm. Ma również powstać więcej składowisk przyjmujących azbest. Problem w tym iż każde takie składowisko budzi protesty mieszkańców okolicy. Nikt nie chce mieć w sąsiedztwie miejsca składowania materiałów niebezpiecznych.
Eksperci przewidują, iż w latach 2030-2032 nastąpi lawinowy wzrost liczby wniosków o usunięcie azbestu. Wtedy właściciele, którzy odkładali sprawę na ostatnią chwilę, zaczną panikować. Ceny usług wzrosną kilkukrotnie ze względu na ogromny popyt i ograniczoną podaż. Kto zostawi sobie to na 2031 rok, zapłaci prawdopodobnie dwukrotnie więcej niż dziś i będzie czekać w kolejce pół roku.
System nie odpuści po 2032 roku
Termin 31 grudnia 2032 to nie sugestia, tylko sztywny wymóg prawny wynikający z Programu Oczyszczania Kraju z Azbestu przyjętego przez rząd w 2009 roku. Po tej dacie posiadanie niezabezpieczonego lub nie usuniętego azbestu na nieruchomości będzie wykroczeniem podlegającym surowym karom. Inspektorzy otrzymają prawo nakładania kar administracyjnych bez potrzeby długiego postępowania.
Projekt nowej ustawy o wyrobach zawierających azbest przewiduje wprowadzenie rejestru nieruchomości, które nie dopełniły obowiązku usunięcia azbestu do 2032 roku. Taki wpis będzie widoczny publicznie i może mieć wpływ na wartość nieruchomości, możliwość jej sprzedaży, ubezpieczenia i dostęp do kredytów. Banki nie będą chciały finansować zakupu nieruchomości obciążonych problemem azbestu.
Gminy dostaną prawo do zastępczego wykonania robót na koszt właściciela. jeżeli ktoś nie usunie azbestu w wyznaczonym terminie mimo nakazów i kar, gmina zleci demontaż profesjonalnej firmie i obciąży właściciela kosztami plus narzutami administracyjnymi. Koszty mogą być choćby dwukrotnie wyższe niż przy samodzielnym zleceniu usługi.
Właściciele, którzy rzeczywiście nie mogą finansowo udźwignąć kosztów usunięcia azbestu, będą mogli starać się o odroczenie terminu lub rozłożenie kosztów na raty. Wymaga to jednak udokumentowania trudnej sytuacji materialnej i współpracy z gminą. Samo ignorowanie problemu nie rozwiąże sprawy. System elektronicznych ewidencji zapamięta każdy adres i po 2032 roku automatycznie oznacza go do kontroli i egzekucji.
Nie ma już miejsca na zwlekanie. Coroczne zgłaszanie azbestu do 31 stycznia to prosty obowiązek, którego zaniedbanie kosztuje setki złotych grzywny i może pozbawić dostępu do dofinansowań. Usunięcie azbestu to wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych, ale odkładanie go na ostatnią chwilę może podwoić koszty i narażać na poważne konsekwencje prawne. Kto działa teraz, ma szansę na dotację i niższe ceny. Kto czeka, zapłaci znacznie więcej.

1 godzina temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·