Na każdą sprawę można patrzeć z trzech punktów widzenia: obiektywnego, subiektywnego i strony przeciwnej. Obiektywnie patrząc na to, co się dzieje w polskiej służbie zdrowia, trzeba powiedzieć dobitnie, iż dziej się bardzo źle. Jak bardzo? Tak bardzo, iż słowa wypowiedziane przez dr Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero brzmią wiarygodnie i to w szerokim kontekście, chociaż sam doktor niekoniecznie wiarygodnym być musi w tej konkretnej sprawie, w której jest stroną wielowątkowego konfliktu.
Subiektywnie dla przeciwników obozu rządzącego lekarz sygnalista z dnia na dzień stał się postacią pomnikową, pomimo tego, iż do niedawna był częścią układu. Subiektywizm jest też głuchy na cały szereg wątpliwości finansowych, etycznych i prawnych, jakie się wokół osoby sygnalisty nagromadziły, na długo przed wybuchem afery. Działa brutalna zasada, bijemy wroga czym się da i z kim się da, uświęcamy wszystkie środki i wojowników. Na krótką metę przynosi to zyski, sprowadza przeciwnika do parteru, ale w dłuższej perspektywie sytuacja musi radykalnie się odwrócić. Władza dysponuje narzędziami pozwalającym na poprowadzenie każdego postępowania w dowolnym kierunku, takie same możliwości ma w zakresie dyskredytowania dowolnego świadka, a choćby pokrzywdzonego.
Gdy świadek swoim działaniem sam dostarcza argumentów, jak to ma miejsce w przypadku sygnalisty, to zadanie staje się banalnie łatwe i już wczoraj mogliśmy się o tym przekonać, po milczącym przesłuchaniu, co natychmiast wykorzystała prokuratura. Nic też nie wskazuje, iż dalej będzie lepiej, bo lekarz sygnalista sam się zapędził w kozi róg i raczej już z niego nie wyjdzie, za to mogą wyjść kolejne fakty obciążające. W tym miejscu wchodzi „spojrzenie strony przeciwnej”, a ponieważ jest to spojrzenia polityczne, to nie dzieje się nic mądrego. Przy tak krytycznej sytuacji popularna strategia „najlepszą obroną jest atak” nie ma większego zastosowania, ale tym się rządzący nie zrażają. Od wielu dni trwa atak i to atak na oślep, ze wszystkimi możliwymi błędami, jakie można popełnić w komunikacji.
Dziennikarze Kanału Zero przyłapali na kłamstwie: Marcina Kierwińskiego, Rafała Trzaskowskiego i Bartosza Arłukwoicza. Wszyscy politycy KO udawali, iż nie znają Dawida Kacprzyka, niechlubnego „bohatera afery szpitalnej”, ale wspólne zdjęcie mówią coś zupełnie przeciwnego. Oprócz kłamstw KO rzuciła na front walki arogancję, agresję i szantaż. Bartosz Arłukowicz najpierw nakazał milczenie publicystom i lekarzom, by dziś popisać się „dowcipem”, o którym huczy już cały Internet, ale nie w taki sposób, jakiego się spodziewał polityk:
Tutanchamon miał robioną tomografię, a dość dawno umarł, nie?
Jeszcze większe wyrazy oburzenia i to wielu kierunków zebrał Donald Tusk za swoją wypowiedź utrzymaną w tonie politycznej presji na wymiar sprawiedliwości.
Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa. Ze względu na wagę zarzutów instytucje do tego powołane sprawdzać będą wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Odpowiedzialni za ewentualne…
— Donald Tusk (@donaldtusk) June 24, 2026
Kto zwycięży w tym pojedynku będzie w znacznej mierze zależało od „świadczenia pomocy wzajemnej”. Władza nie ma wielu mocnych argumentów, opinia publiczna jest zdecydowanie krytycznie nastawiona do tego, co się dzieje w służbie zdrowia. Politycy koalicji dodatkowo podgrzewają atmosferę swoją butą i bezczelnością. Jedyna nadzieja w tym, iż krytycy władzy, w ślepej nadgorliwości, triumfalnie otworzą bramy i wpuszczą konie trojańskie, na znak przedwczesnego zwycięstwa.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

9 godzin temu








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·