Strzały przy granicy z Białorusią. Ruch prokuratury ws. uniewinnionego żołnierza

1 godzina temu

Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła apelację w sprawie żołnierza oskarżonego o przekroczenie uprawnień. Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie w maju uniewinnił Karola S. 25-letni wojskowy oddał 12 strzałów z broni służbowej przy granicy z Białorusią, gdzie znajdowali się migranci i inni funkcjonariusze.

Polsat News
Prokuratura złożyła apelację ws. żołnierza który oddał strzały przy granicy z Białorusią

W maju Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił Karola S. od zarzutu przekroczenia uprawnień i narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Od nieprawomocnego wyroku odwołała się Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadziła śledztwo w tej sprawie.

- Apelacja została przyjęta i przekazana do rozpoznania do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie - poinformował PAP rzecznik tej prokuratury prok. Piotr Skiba.

Sąd uniewinnił żołnierza. "Wykonywał swoje zadanie"

Zdaniem obrońcy oskarżonego mec. Edyty Skwiry apelacja jest polemiką prokuratury z ustaleniami i wyrokiem sądu. - Czekamy na termin rozprawy - dodała.

Podczas ogłaszania wyroku sędzia Radosław Hunek argumentował, iż w zachowaniu szeregowego sąd nie dopatrzył się naruszenia żadnych uprawnień. - Żołnierz wykonywał swoje zadanie zgodnie z obowiązkami - stwierdził sędzia.

ZOBACZ: Niecodzienny komunikat MSZ Białorusi. Mińsk twierdzi, iż "ostrzegł" Polskę

Jak dodał, każdy żołnierz ma konstytucyjny i ustawowy obowiązek obrony granic ojczyzny, a zgodnie z art. 11. ustawy o obronie ojczyzny Siły Zbrojne w takich sytuacjach mają prawo stosowania środków przymusu bezpośredniego, użycia broni i innego uzbrojenia "w sposób adekwatny do zagrożenia".

Według sądu żołnierzom oddelegowanym do służby przy granicy przysługują uprawnienia funkcjonariusza SG, np. sprawdzanie dokumentów, przeszukanie bagażu, ale "to nie powoduje, iż tracą swoje uprawnienia co do użycia broni". W ocenie sądu strzały, które Karol S. oddał wówczas przy granicy z Białorusią, nie były wycelowane w osoby, tj. w funkcjonariuszy SG, żołnierzy i migrantów.

"Szokująca, skandaliczna informacja". Fogiel reaguje na apelację

Sędzia Hunek przypomniał, iż formalnie pokrzywdzeni w sprawie sądowej funkcjonariusze SG i żołnierze powiedzieli, iż nie czuli żadnego zagrożenia i nie żądali ścigania oskarżonego.

Na ruch prokuratury zareagował w niedzielnym programie "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii" poseł Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel.

ZOBACZ: Akcja ABW, wśród ujętych Polak. "Opłacani przez białoruski wywiad"

- Szokująca, skandaliczna informacja. Prokuratura złożyła apelację w sprawie wyroku sądu wojskowego uniewinniającego polskiego żołnierza, który bronił granicy i oddał strzały ostrzegawcze w sytuacji, kiedy ta granica została przekroczona nielegalnie. I prokuratura Żurka składa w tej sprawie apelację. Ścigacie i prześladujecie obrońców granic - stwierdził polityk.

Z aktu oskarżenia Prokuratury Okręgowej w Warszawie wynika, iż 25 marca 2024 r. przy granicy z Białorusią w rejonie Dubicz Cerkiewnych doszło do nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów. dzięki samochodowego lewarka rozgięli oni przęsła stalowej bariery i przeszli na stronę polską, niosąc drabiny, które miały posłużyć do pokonania kolejnej przeszkody, czyli zwojów drutu ostrzowego - concertiny.

Strzały przy granicy z Białorusią. Śledczy o strzałach z broni służbowej

"W czasie biegu oskarżony, znajdując się od ok. 210 metrów do ok. 164 metrów od tego miejsca, przyjmując za każdym razem postawę strzelecką, oddał łącznie 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej w kierunku znajdującej się na tej drodze grupy osób złożonej z migrantów, funkcjonariuszy SG i żołnierzy" - wynika z ustaleń śledczych.

ZOBACZ: Niepokojący incydent przy granicy z Polską. "Pierwszy od ponad roku"

Według prokuratury spośród tych 12 strzałów - trzy pociski rykoszetowały po uderzeniach w słup betonowy, ziemię i zwoje drutu kolczastego. Pozostałe dziewięć przeszło obok grupy. W tym czasie migranci cofali się na stronę białoruską, rzucając gałęziami i kamieniami w stronę funkcjonariuszy i żołnierzy, na co ci reagowali rozpylaniem gazu łzawiącego.

"Biegły z zakresu badań broni i balistyki stwierdził, iż pociski wystrzelone w czasie dziewięciu strzałów, które nie rykoszetowały, miały energię wystarczającą do spowodowania zranienia lub śmierci człowieka, zależnie od miejsca trafienia, na całym torze lotu" - podawała prokuratura.

Oskarżony pełnił wówczas służbę w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej (Batalion Zmechanizowany w Białej Podlaskiej). W trakcie śledztwa i podczas procesu w sądzie szeregowy nie przyznał się do zarzutów. Wyjaśniał, iż do zauważonych migrantów krzyknął "Wojsko Polskie, stój", następnie "Wojsko Polskie, stój, bo strzelam", po czym oddał strzały - w jego ocenie - w kierunku bezpiecznym, tj. pod lekkim kątem w powietrze, aby zaalarmować sąsiednie posterunki. Wskazał, iż były to strzały alarmowe i ostrzegawcze.

Oskarżony nie był dotychczas karany.

WIDEO: Konfederacja dołączy do koalicji rządowej? Ryszard Petru: Potrzebny jest szerszy ruch
Idź do oryginalnego materiału