Strzały na Niedurnego w Opolu. Uszkodzono okna w mieszkaniach

1 miesiąc temu

Strzały na ul. Niedurnego w Opolu mieszkańcy usłyszeli w sobotę 7 lutego około godz. 20. Jak relacjonują, początkowo nikt nie był pewien, co się wydarzyło.

– W sobotę sąsiedzi usłyszeli huk. W domu była kobieta z dwójką małych dzieci. Zobaczyli, co się dzieje i okazało się, iż mają przestrzelone okno. Na szczęście to okno dwuszybowe – pocisk przeszedł przez pierwszą szybę, drugiej już nie naruszył. U mnie w mieszkaniu było podobnie – mówi mieszkaniec ulicy Niedurnego.

Jak dodaje, według znajomego, z którym konsultował sprawę, strzały mogły paść z wiatrówki lub innej „zabawki” sportowej.

– Ktoś sobie urządził strzelnicę na osiedlu i strzela po oknach. Dzielnicowy powiedział, iż niska szkodliwość i to nie jest sprawa – relacjonuje.

Strzały na Niedurnego w Opolu. Policja przyjęła zgłoszenie

Sprawa została zgłoszona na policję. Na miejsce przyjechał patrol, który polecił zgłosić zdarzenie na komendzie. Jak twierdzą mieszkańcy, próba oficjalnego złożenia zawiadomienia okazała się jednak problematyczna.

– Dwie godziny siedziałem w poczekalni i nie udało mi się tego zgłosić – mówi jeden z poszkodowanych.

W jednym z mieszkań, które zostało ostrzelane, lokal jest wynajmowany. Właściciel dowiedział się o zdarzeniu dopiero następnego dnia.

– Najemcy zadzwonili do mnie, iż podlewając kwiatki zobaczyli dziury w szybie. Ludzie są przestraszeni. Sąsiadka z dwójką małych dzieci boi się wychodzić na podwórko – dodaje.

Mieszkańcy podkreślają, iż nie wiadomo, czy strzały były celowe. Zwracają też uwagę na inne niepokojące zdarzenia z przeszłości.

– Nie wiadomo, czy ktoś strzelał do okna specjalnie, czy przypadkiem, czy może celował w ludzi – mówią.

– Wcześniej ktoś z naprzeciwka często świecił laserem po oknach. Może to nie mieć powiązania, ale nie wiem – dodaje rozmówca.

Komenda Miejska Policji w Opolu potwierdza, iż 7 lutego około godz. 20 otrzymała zgłoszenie dotyczące uszkodzenia mienia przy ul. Niedurnego. Na tym jednak oficjalne informacje się kończą.

Mieszkańcy zwracają uwagę, iż sprawa może mieć poważniejszy charakter.

– Uszkodzenie mienia to jedno, ale można też rozważać, czy swoim zachowaniem ktoś nie naraził innych na utratę życia lub zdrowia – podkreślają.

Do momentu publikacji artykułu nie udało się nam skontaktować z dzielnicowym odpowiedzialnym za ten rejon.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie

Idź do oryginalnego materiału