Były obrazy, które zatrzymywały wzrok, muzyka, która wypełniała przestrzeń, i spotkanie ludzi, dla których sztuka jest czymś więcej niż tylko dekoracją. W Zielonej Werandzie w Wieluniu odbył się wieczór „Il Gusto della Musica – Smak muzyki”, podczas którego malarstwo Daniela Pieluchy spotkało się ze śpiewem Anity Urban-Wieczorek. W świat muzyki i sztuki publiczność wprowadziła Alina Frejusz.
Obrazy Daniela Pieluchy, pełne symboliki, wyobraźni i fascynacji naturą, stały się tłem dla muzyki i śpiewu. Publiczność mogła nie tylko oglądać dzieła artysty, ale przede wszystkim wejść w ich klimat – zatrzymać się przy szczegółach, porozmawiać o sztuce i posłuchać muzyki wykonywanej na żywo.
Daniel Pielucha należy do grona artystów, których twórczość mocno związana jest z polskim krajobrazem, przyrodą i tradycją. Jego malarstwo określane jest mianem „nadrealizmu polskiego”. Rzeczywiste pejzaże spotykają się w nim z fantazją i symboliką, tworząc niezwykłe, nieco baśniowe opowieści o świecie, który znamy, ale którego nie zawsze potrafimy już dostrzec.
Na wystawie w Wieluniu nie zabrakło prac, które szczególnie mocno przyciągały uwagę publiczności. Wśród nich znalazły się charakterystyczne dla artysty przedstawienia ptaków – pełne dynamiki, światła i niezwykłej obserwacji natury.
– Artysta maluje zjawiskowe ptaki. Fantastyczne wrażenia artystyczne, przepiękny koncert sopranistki – mówił podczas wernisażu Piotr Niedźwiecki ze Zduńskiej Woli, który na wydarzenie przyjechał wraz z żoną Iwoną. – Wieluń jest znany ze spotkań ze sztuką.
Zachwytu nad ptakami nie kryła również Iwona Niedźwiecka.
– Ja zachwycam się ptakami. Są świetnie namalowane. Sztuka zoomorficzna tutaj bierze górę. Są doskonale pokazane w plenerze, kiedy zrywają się do lotu. Robi to na mnie ogromne wrażenie – podkreślała. – Podziwiam też od dawna obraz, który aranżuje tutaj wspaniale przestrzeń – „Gęsi”. Gratuluję artyście i właścicielom, którzy potrafią zrobić wspaniały wernisaż.
Dla Krzysztofa Jackiewicza, malarza z Wielunia, wieczór był kolejnym potwierdzeniem, iż Daniel Pielucha potrafi stworzyć wydarzenie, w którym wszystkie elementy tworzą spójną całość.
– Jak zwykle u Daniela jest wszystko dopięte na ostatni guzik. Śpiew Anity Urban-Wieczorek mnie zachwycił. Prace Daniela znam, ale jak zwykle robią wrażenie. Dobra sztuka przez duże „S” – mówił artysta.
Wyjątkowy charakter wydarzenia podkreślała również obecność osób, które z Danielem Pieluchą związane są od lat. Na wernisażu pojawili się Barbara i Marek Pluskota z Pajęczna – przyjaciele artysty i właściciele kilku jego obrazów.
– Bardzo udany wieczór, bardzo mili goście i udana wystawa. Jesteśmy szczęśliwi. I bardzo piękny koncert – mówili.
Jak dodali, ich kolekcja prac Daniela Pieluchy liczy już kilka obrazów różnej wielkości.
– Jesteśmy przyjaciółmi Daniela i mamy jego może sześć–siedem obrazów różnej wielkości, włącznie z portretami naszych dzieci – opowiadali.
Sam artysta podczas wieczoru mówił o znaczeniu spotkań z publicznością. Każda wystawa jest bowiem dla twórcy nie tylko prezentacją dorobku, ale także okazją do sprawdzenia, jak jego sztuka rezonuje z odbiorcami.
– Co jakiś czas musimy się konfrontować z odbiorcami naszej sztuki i sprawdzać, czy nie błądzimy – mówił Daniel Pielucha. – Jak widać po frekwencji, nie znudzili się jeszcze niektórzy mną i moimi pracami.
Artysta podkreślał również, iż prezentowane w Zielonej Werandzie obrazy są w dużej mierze nowymi pracami.
– Na tej wystawie są w zasadzie nowe prace. To jednorazowy pokaz – zaznaczył.
Jednocześnie zaprosił miłośników swojego malarstwa do Działoszyna, gdzie w Pałacu Męcińskich prezentowana jest stała ekspozycja „Nadrealizmu Polskiego”.
Wieczór „Il Gusto della Musica – Smak muzyki” pokazał, iż sztuka nie musi zamykać się w ramach galerii i muzealnych sal. Może być spotkaniem, rozmową, muzyką i wspólnym przeżyciem. Może mieć swój zapach, dźwięk i rytm.
W Zielonej Werandzie malarstwo Daniela Pieluchy otrzymało właśnie taką oprawę. Obrazy opowiadały o naturze, polskim pejzażu i świecie widzianym oczami artysty, a muzyka Anity Urban-Wieczorek nadała temu spotkaniu dodatkową emocjonalną warstwę.
I chyba właśnie dlatego po zakończeniu koncertu i części oficjalnej nikt nie spieszył się do wyjścia. Był jeszcze czas na rozmowy, zachwyt nad obrazami, spotkania ze znajomymi i kolejne spojrzenia na płótna.
Bo dobry wernisaż kończy się nie wtedy, gdy milknie muzyka. Kończy się dopiero wtedy, gdy ostatni obraz przestaje być w naszej głowie.


1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·