„Służba Sąsiedzka” na Spotted? Uwaga na fejk, który krąży po miastach Śląska i nie tylko

8 godzin temu

Na facebookowych profilach typu „Spotted” w różnych miastach Polski – także na Śląsku (m.in. Siemianowice Śląskie, Świętochłowice, Mysłowice) – zaczęła pojawiać się identyczna, wklejana słowo w słowo publikacja o rzekomym starcie „Służby Sąsiedzkiej”. Posty gwałtownie zbierają setki komentarzy i emocji: część osób gratuluje „inicjatywy”, inni piszą o „ZOMO”, „sześćdziesiątkach” i atakują rzekomych autorów. Problem w tym, że wszystko jest klasycznym fejkiem nastawione jest na wywołanie awantury i sztuczne zasięgi.

W treści komunikatu pojawia się zapewnienie, iż w „pierwszych 24 godzinach” do inicjatywy „dołączyły dwie osoby”, które mają „dbać o porządek i bezpieczeństwo”, a ich celem ma być „systematyczne dokumentowanie przypadków łamania przepisów” – od nieprawidłowego parkowania, przez spalanie odpadów, po picie alkoholu w miejscach publicznych i inne wykroczenia. Autorzy zapowiadają też publikowanie „raportów dwa razy w tygodniu” i zachęcają kolejnych chętnych do dołączenia. Brzmi jak oficjalny projekt? Tylko z pozoru.

Najbardziej charakterystyczny sygnał ostrzegawczy to fakt, iż ten sam tekst pojawia się w wielu miastach, bez żadnych lokalnych szczegółów, nazw instytucji, danych kontaktowych, regulaminu, strony projektu czy informacji, kto stoi za inicjatywą i na jakiej podstawie działa. To typowy schemat wpisów, które mają wywołać polaryzację: jedni się cieszą, drudzy oburzają, zaczyna się kłótnia – a post „żyje” godzinami w komentarzach i algorytm go promuje.

Warto też pamiętać, iż takie komunikaty mogą być „przynętą” na zgłoszenia i prywatne wiadomości. jeżeli ktoś wciągnie mieszkańców w dyskusję typu „podeślij zdjęcia aut”, „napisz gdzie palą śmieciami”, „podaj adresy”, może to gwałtownie przejść w doxxing, nękanie albo zwykłe zbieranie danych. choćby jeżeli część osób potraktuje temat jako żart, to w praktyce może to nakręcać hejt na przypadkowych ludzi i tworzyć fałszywe poczucie, iż „jakaś służba” ma prawo kogokolwiek kontrolować.

Co zrobić, jeżeli widzisz taki post u siebie na Spotted albo ktoś Ci go udostępnia? Przede wszystkim nie podawaj w komentarzach żadnych danych: adresów, numerów rejestracyjnych, nazwisk, informacji o sąsiadach czy zdjęć, które mogą kogoś identyfikować. Nie nakręcaj też spirali – fejk żyje z emocji. jeżeli prowadzisz lokalną grupę lub jesteś administratorem, najlepiej od razu dopisać ostrzeżenie, ograniczyć komentarze albo usunąć wpis, jeżeli ewidentnie służy tylko prowokacji.

Jeżeli ktoś próbuje przenieść rozmowę na prywatne wiadomości i „zbiera zgłoszenia”, potraktuj to jak sygnał alarmowy. Zgłaszaj podejrzane posty do Facebooka, a w przypadku nękania, gróźb czy publikowania czyichś danych – także administratorom grupy i (jeśli sytuacja jest poważna) odpowiednim służbom. Realne problemy, takie jak nielegalne spalanie odpadów czy wykroczenia drogowe, zgłasza się do adekwatnych instytucji: straży miejskiej, policji, urzędu miasta, WIOŚ – a nie do anonimowej „służby” z posta bez podpisu.

Krótko mówiąc: jeżeli widzisz „Służbę Sąsiedzką” wklejaną seryjnie w różnych miastach, traktuj to jak fejk i przestrogę. W internecie najłatwiej zrobić „projekt”, który istnieje tylko po to, żeby skłócić ludzi i nabić zasięgi – a konsekwencje emocji w komentarzach zostają już na naszym, lokalnym podwórku.

Idź do oryginalnego materiału