Elisabeth Wiese miała mówić, iż "krew dziecięca i krew z białych gołębi jest dobra i przynosi szczęście". Przed sądem odpowiadała między innymi za śmierć pięciorga dzieci. Większość powierzono jej, by znalazła dla nich nowe rodziny. Zamiast bezpieczeństwa i kochających opiekunów, na dzieci czekał piec lub odmęty Łaby. Zabiła choćby swojego wnuka. Prasa pisała o "potworze nieprawości", "farmerce dzieci", "ludzkim potworze" i "szatanie w ludzkiej skórze". A Wiese do końca twierdziła, iż nie zabiła żadnych dzieci.