W codziennej służbie policjanci opisują setki sytuacji, w których poszkodowani sami dzwonią po pomoc pod numery alarmowe. Co jednak w sytuacji, gdy chory traci przytomność i nie jest w stanie sięgnąć po telefon? Wtedy o ludzkim życiu decyduje czujność innych. Przekonał się o tym mieszkaniec Elbląga, który zasłabł we własnym mieszkaniu. Gdyby nie zdecydowana reakcja znajomej, ta historia mogłaby mieć tragiczny finał.
Wszystko zaczęło się od narastającego niepokoju. Pani Urszula Kochanowska od dłuższego czasu próbowała skontaktować się z mężczyzną. Gdy kolejne telefony pozostawały bez odpowiedzi, kobieta intuicyjnie wyczuła, iż mogło dojść do nieszczęścia. Nie ignorując złych przeczuć, zamiast czekać, natychmiast przyszła do Komendy Miejskiej Policji w Elblągu i poprosiła funkcjonariuszy o pilną interwencję.
Policjanci niezwłocznie udali się pod wskazany adres. Po wejściu do mieszkania okazało się, iż obawy kobiety były w pełni uzasadnione. Wewnątrz zastano bezradnego mężczyznę, który nagle zasłabł i od dłuższego czasu nie był w stanie samodzielnie podnieść się z podłogi ani wezwać jakiejkolwiek pomocy.
Na miejsce natychmiast wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego. Ratownicy udzielili poszkodowanemu niezbędnej pomocy medycznej i zaopiekowali się nim.
— Zaniepokoiło mnie to, iż nie odbierał telefonu i myślałam, iż stało się coś złego, stąd moja reakcja — skromnie tłumaczy pani Urszula Kochanowska, która zainicjowała całą akcję ratunkową.
Taka postawa obywatelska zasługuje na szczególne podkreślenie i najwyższy szacunek. W czasach, gdy tak łatwo o znieczulicę, zachowanie pani Urszuli jest doskonałym dowodem na to, jak wielkie znaczenie ma sąsiedzka czujność. Elbląska policja przypomina: warto nie być obojętnym i warto pomagać. Jeden krótki sygnał lub wizyta na komendzie mogą uratować to, co najcenniejsze – ludzkie życie – informuje nadkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu.












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·