Od tragicznego finału było o włos. Na szczęście 56-latek wyszedł ze zdarzenia bez szwanku. Podczas rozmowy z policjantami przyznał się, iż nie kontrolował toru jazdy, bo zajął się regulacją radia. Pojazdem wpadł do stawu w Trzcińcu. Wyszedł o własnych siłach. Auto wydobyli strażacy. 21 maja rano dyżurny pułtuskiej jednostki w woj. mazowieckim przyjął nietypowe zgłoszenie. …